| Home
| Discography | Filmography
| TV | BMG
News | FTD Label | Photo
Gallery | Books |Articles |
Colonel Parker Na początku lat 60-tych odkryto, że legendarny menadżer Elvisa Presley’a, Colonel Tom Parker faktycznie nazywa się Andreas van Kuijk i jest Holendrem. Parker nigdy nie wypierał się swojego pochodzenia, ale również w tym czasie nigdy o tym nie mówił. Kiedy holenderscy fani spotkali się z Colonelem Parkerem w Las Vegas, on zamienił z nimi kilka słów w swoim ojczystym języku. Colonel Parker zmarł 21 stycznia 1998 r. Przeżył swoją gwiazdę o ponad 20 lat. Andreas van Kuijk urodził
się 26 czerwca 1909 r. w Holandii w mieście Breda. Matka, Maria Ponsie pochodziła z rodziny parającej się handlem obwoźnym. Podróżowali od miasta do miasta pływając kanałami Belgii i Holandii oferując swoje towary. Andreas [“Dries”] był jednym z dziewięciorga żyjących dzieci państwa Kuijk. Wszystkich mieli 11-ścioro, dwoje zmarło wkrótce po urodzeniu. “Dries” w wieku 5 lat często na całe godziny znikał z domu. Było ich tak dużo, że nikt tego nie zauważał, więc spokojnie włóczył się po ulicach Breda i wracał tylko na posiłki. “Dries’a” przyciągały coroczne wizyty wesołego miasteczka i cyrku. Od najwcześniejszych lat swego życia zajmował się różnymi pracami jakie tylko zdołał uzyskać w cyrku. Znany był w całym mieście z racji tego, że objeżdżał je na rowerze rozdając ulotki i promując tę objazdową atrakcję. Według legendy pewnego razu, kiedy cyrk miał opuścić miasto, on wraz z miejscowymi dzieciakami w prosty sposób wytresował kilka koni z ojca stadniny i wystąpił podczas ostatniego programu. Należy nadmienić że jako młody chłopak nie lubił szkoły i notorycznie opuszczał zajęcia czego rezultatem było powtarzanie klas. Ojciec często zmuszony był stosować kary cielesne ale one nie zrażały młodego człowieka, ponieważ ten cenił sobie wolność i nie znosił być trzymany na smyczy. Po śmierci ojca, która nastąpiła w czerwcu 1925 roku, “Dries” wyjechał do Rotterdamu, gdzie zatrzymał u swojego wujka Jana. I tutaj często znikał na wiele dni a czasami i tygodnie. Jak mi mówił sam Parker, w Rotterdamie łatwo było dostać się na statek i popłynąć do Anglii. Często więc odwiedzał takie porty jak Harwich, Londyn i Liverpool. Taki “trening” przed wielką podróżą do Stanów nauczył go jak skutecznie ukryć się na statku. Ryzyko takiej eskapady podjął przy końcu roku 1926. Popłynął do Southampton, przeszmuglował się na statek udający się do Stanów i po jedenastu dniach podróży przez Atlantyk zakończył podróż w New Jersey. Następnego roku 1927 wrócił do Breda aby uczcić urodziny matki, które wypadały 2 września. Następnie “Dries” udał się do Rotterdamu i podjął pracę jako majtek pragnąc jak najprędzej znaleźć się ponownie w Stanach, co nastąpiło w maju 1929 r. Zaciągnął się na statek płynący do Indii Zachodnich gdzie Holandia miała swoje kolonie. Kiedy wreszcie dotarł do Mobile w Alabamie udał się do Atlanty gdzie bez pieniędzy i żadnych dokumentów wstąpił do amerykańskiej armii i przydzielono go do jednostki która mieściła się na Hawajach na Waikiki Beach. Dla młodego Colonela, który był nikim innym jak tylko nielegalnym imigrantem, armia pomogła mu pozostać już na zawsze na amerykańskiej ziemi. Zdawał sobie sprawę, że może już nigdy nie powrócić do rodzinnej Europy. Za wyjątkiem kilku listów i czeków wysłanych do matki z armii, odciął się od swojej Holandii. Krótko korespondował z przyjacielem z dzieciństwa, Cees’em Frijters’em i zawsze podpisywał się jako “Dries", ale dla każdego był jeszcze znany jako Andre van Kuijk. Gdy zaciągnął się do wojska w Georgia rozmowę z nim przeprowadził kapitan Tom Parker !
Po dwóch latach opuścił armię i popłynął na Florydę do Pensicola. Andre van Kuijk inaczej “Dries” stał się wówczas Thomas’em Andrew’em Parkerem. Z dosłownie kilkoma dolarami oszczędności wyruszył w świat aby przyłączyć się do jakiegoś cyrku. Zimą wszystkie amerykańskie cyrki przebywały na Florydzie. Były tu wybiegi dla koni, zebr, lwów, tygrysów i słoni. Młody Tom Parker kochał słonie [w domu Colonela w Las Vegas, gdzie nadal mieszka jego żona Loanne Parker jest dużo modeli słoni .] . W 1932 roku, 23-letni Parker przyłączył się do Johnny J. Jones Exposition a następnie przeszedł do Royal American. Colonel nie został pogromcą lwów ani klownem i nie miał także do czynienia z jakimiś innymi zwierzętami. Wątpliwe też jest aby Parker kiedykolwiek był zatrudniony na stałe, ,jedynie wędrował z nimi po kraju z miejsca na miejsce zajmując się wszystkim od sprzedaży waty cukrowej po hot dogi. Jeżeli przy Royal American natrafiłeś na długiego hot doga z dwoma kawałkami mięsa po obu jego końcach i z przyprawami przykrywającymi pusty środek, mógłbyś być pewny, że był to “wynalazek” Colonela. Okres zimowy dla Parkera był bardzo ciężki. Jeździł na ośle poza Tampa, tam gdzie nie było dużej sieci handlowej, odwiedzał dzieciaki i namawiał ich matki do zakupu hamburgerów. Czasami używano Parkera jako żywej reklamy cyrkowej – wcześniej przybywał do miast gdzie miał zatrzymać się cyrk, rozklejał reklamy, rozdawał postery i materiały promocyjne. Krąży dość ciekawa historia, która wydarzyła się w Tampa i związana jest z drukarzem Clyde Rinaldi. Clyde był jedynym drukarzem w mieście, który chciał udzielić Paerkerowi kredytu, kiedy ten zapragnął reklamować kucyka – wielką atrakcję objazdowego widowiska. Przynosząca dolara tygodniowo umowa musiała być opłacalna dla Rinaldiego. Kiedy Parker z Elvisem rozkręcił biznes reklamowy, Rinaldi zarabiał setki tysięcy dolarów. W 1935 roku Tom Parker poznał dwukrotną rozwódkę z 10-letnim synem, Marie Mott. Podczas pracy w cyrku zajmował się również przyznawaniem koncesji na cygara kompanii tytoniowej Have-a-Tampa. Parker kochał cygara i kochał Marie Mott. Miłość do Marie z dnia na dzień stawała się silniejsza, więc nic dziwnego, że wkrótce zostali małżeństwem. Kiedy rozstał się z cyrkiem jeździł sprzedając zdjęcia gwiazd baseballu i showbiznesu. Na tym przedsięwzięciu zarobił niemało pieniędzy. Pozostał w Tampa pracując jako promotor gwiazdy country Gene Austin’a a kiedy Gene zapragnął wyruszyć do Nashville, Parker został na Florydzie pracując dla lokalnego Animal Humane Society. Parker założył jeden z pierwszych cmentarzy dla zwierząt i zebrał na ten cel dużo pieniędzy i niezłą sumę z nich przeznaczył dla swojej rodziny. Wiedział dobrze, że na czyimś smutku można zbudować niezłą fortunę. W 1943 roku menadżer zespołu filmowego MGM przypadkowo znalazł się w Tampa i zainteresował się zwierzętami w celu użycia ich do wojennego filmu “A Guy Named Joe”, w którym udział brał Spencer Tracy i właśnie wtedy zmieniły się zainteresowania Toma Parkera – po prostu chwycił przynętę showbiznesu i po niedługim czasie przestał interesować się poprzednią profesją. W czasie gdy pracował dla Tampa Humane Society otarł się o muzykę country promując artystów odwiedzających lokalną bazę wojskową. Polubił okres w którym zajmował się Gene Austin’em i obecnie sądził, że nadszedł czas na wielkie uderzenie. Jego działalność wkrótce zauważył Roy Acuff i zaprosił do Nashville. Wydawnictwo Acuff – Rose było właściwie imperium i chciało zatrudnić Parkera na stałe w Grand Ole Opry ale i w tym przypadku jak wtedy kiedy chodziło o Gene Austin’a, Parker powiedział “nie” i pozostał w Tampa. Nie chciał być w Nashville w zarządzie - chciał robić wszystko na własną rękę. W latach wojennych benzyna była limitowana i ludzie nie mogli jeździć do wielkich miast aby obejrzeć swoich ulubionych artystów. Tom Parker zdawał sobie z tego sprawę i wpadł na pomysł aby artystów “dostarczać” ludziom. Zaczęli objeżdżać i występować na platformach i w namiotach cyrkowych. Grand Ole Opry nieustannie była w objazdach i zaangażowała Parkera jako “zwiastuna” poprzedzającego ich przybycie. Było to mniej więcej w tym czasie, kiedy zrodziła się historia “z tańczącymi kurczakami”. Colonel chcąc uniknąć wielkich podatków, użył kurczaków w programie muzyki country, aby można było sklasyfikować tę działalność jako rolniczą. Kupiono za 2 $ płytę, podłączono do sieci i rozgrzaną pokryto słomą na której dwa kurczaki “tańczyły” podskakując aby uniknąć poparzenia łapek, a w tym czasie grupa Boba Wills’a wykonywała “Turkey In The Straw”. Nikt tak naprawdę nie wie czy to zdarzyło się faktycznie, ale jedno jest pewne, że jest to dobra historyjka. Pułkownik Parker stał się pułkownikiem, w czasie kiedy Gubernator Stanu Luizjana Jimmy Davis [były piosenkarz hillbilly] przypomniał sobie starego przyjaciela Toma Parkera kiedy ten przejął kontrolę nad Eddy Arnoldem i “awansował” go nadając mu ten przydomek. Od tego czasu każdy i nawet jego żona tytułowała Parkera “Pułkownikiem”. Energia jaką włożył Colonel w promowanie Arnolda na pewno opłacała się artyście – wprowadził na pierwsze miejsce listy country aż 7 utworów. Od tej chwili Parker zajmował się już tylko wielkimi i dobrymi. Wszystkie muzyczne wydawnictwa takie jak William Morris Agency, RCA Records i Hill & Range wydeptywali ścieżki prowadzące do biura Parkera.Początkowo jego biuro przyjęć mieściło się w WSM Radio w Nashville, następnie w Music City USA. Wkrótce jego kontakty znacznie rozszerzyły się na szereg innych wydawnictw muzyki country. W tym czasie Parker nie miał specjalnych pomysłów, ale kontakty z tak wpływowymi wydawnictwami przyniosły w 1956r. wielkie korzyści – stały się łodzią motorową dla Elvisa Presley’a. W 1953 r. drogi Parkera i Arnolda rozeszły się. Oprócz wszystkich swoich działań, Colonel wdał się także w polityczny biznes. Pomagał Frankowi Clement w wyborach na Gubernatora Tennessee. W 1954 r. Colonel Parker został głównym menadżerem firmy “Hank Snow Attractions”. Działalność ich oparta była na zasadzie spółki. Ze spółką pracował były menadżer Hanka Williams’a, Oscar Davis i to on natknął się na Elvisa, poznał się na talencie młodego artysty i natychmiast poinformował o swoich spostrzeżeniach cały zespół a tym samym i Parkera. Jak historia donosi, Hank Snow zapytał : “Do diabła , będziemy mieli ten kontrakt z dzieciakiem, czy nie!?” Colonel natychmiast odpowiedział “Nie ...,my nie ! Ja będę miał!”
W 1955 r. Colonel “ przejął” Elvisa od Boba Neal’a. Elvis był wówczas jeszcze niepełnoletni, więc według prawa jego rodzice musieli wyrazić zgodę na zawarcie jakiejkolwiek transakcji. Vernon był oczarowany Colonelem, ale Mrs. Presley miała wątpliwości. Colonel użył wszystkich swoich umiejętności by odnieść sukces i przekonać Gladys. Wezwał na pomoc Hank’a Snow’a który swoim eleganckim wyglądem i dobrymi manierami wywarł dobry wpływ na matkę Elvisa i przekonał do podpisania umowy. Bob Neal dobrze wiedział, że Elvis staje się z dnia na dzień coraz bardziej popularniejszy i właśnie nadszedł czas aby wypłynął na szerokie wody poza południowe Stany. Nawet Sam Phillips niespodziewanie przyznał, że talent Elvisa przerasta Studio Sun. Do tego czasu Sun dostarczało dość dużo nagrań miłośnikom list Billboard’u, ale popyt przewyższał możliwości do tego stopnia, że aż wrzał i przelewał się. Wiele studiów nagraniowych przyglądało się dokładnie sukcesom Elvisa po czym zgłosiło Colonelowi chęć podpisania kontraktu i z tych wszystkich przetargów wyszła zwycięsko RCA. Phillips otrzymał 35 tysięcy dolarów a Elvis poza kontraktem pięć. Parker zawarł kontrakt łączący Elvisa z RCA i muzycznym wydawnictwem Hill & Range. Kiedy Elvis 8 stycznia 1956 roku stał się pełnoletni, Colonel przygotował nową umowę. Uzgodniono że Colonel będzie otrzymywał 25% ze wszystkich dochodów Elvisa. W przeciwieństwie do dnia dzisiejszego wówczas był to niesłychanie wysoki udział procentowy. Tak, więc obecnie Colonel był “jedynym i wyłącznym doradcą osobistym, przedstawicielem i menadżerem ” i wykonywał swoje obowiązki dobrze. Zgromadził wokół Elvisa same 'grube ryby'”. Była wśród nich RCA, Hill & Range i obecnie zaangażowano przedstawicieli William Morris. Już w pierwszym roku ich wspólnej działalności Elvis cieszył się sporą garścią hitów. Występował w głównej sieci telewizyjnej. Pojawił się w programach Milton Berle, Steve Alena, Dorsey Brothers i w programie potężnego Eda Sullivana. I nawet się nie obejrzeli jak Hollywood zaczęła również wydeptywać ścieżki do ich drzwi. Zaczęto produkować plastikowe gitary i Teddy Bears. Obecnie Colonel udzielał zezwoleń na wszystko co łączyło się z jego podopiecznym i nic dziwnego, że zaczęły napływać wielkie pieniądze. W całych stanach jak i w Kanadzie koncerty były zawsze wyprzedane i zdawało się że tylko obowiązki związane z Hollywood i armia może odwlec nieuniknione światowe turnee. “Love Me Tender, “Loving You”, “Jailhause Rock” i “King Creole” były zrealizowane przed powołaniem Elvisa do wojska. I chociaż ostatni film został ukończony dzięki odroczeniu o 60 dni, to jednak ten wielki dzień nastąpił. Colonel zorganizował wspaniałą reklamę. Ponad 200 czołowych gazet, radio i telewizja miały oczy zwrócone na Memphis. Stało się ono centrum zainteresowania. Kiedy Elvis udał się do Arkansas, gdzie mieścił się Fort Chafee, wiele mediów podążyło za nim. W czasie kiedy Elvis był na dwudniowej przepustce, Colonel pospieszył wraz z nim do Nashville aby zmontować wiele nagrań. Elvis mógł przejść wojsko “śpiewająco”, po prostu wybrać “oddział rozrywkowy”, ale postąpił jak wiemy inaczej - chciał być czynnym żołnierzem i odbyć służbę wojskową tak jak wszyscy. W październiku 1958, Elvis został przeniesiony do Niemiec. Dwa miesiące wcześniej zmarła jego matka i Colonel Parker natychmiast przejął nad nim opiekę “rodzicielską”. Ale kiedy jego chłopak przebywał za granicą “pępowina”, która ich łączyła została odcięta. I tutaj jest coś niezrozumiałego i okryte tajemnicą. Wiemy, że Colonel był pochodzenia holenderskiego. Wiemy, że przybył do Stanów bez stosownych papierów i dobrowolnie zaciągnął się do wojska. Wiemy również, że odwiedził Kanadę i Meksyk, ale obywatele US ogólnie nie mieli problemu w przekraczaniu tych granic. U schyłku swojego życia Colonel powiedział, że był w Australii i Japonii, ale czy było to możliwe jeżeli nie miał paszportu? Słyszeliśmy, że Colonel bał się deportacji a mimo to spotkał i poznał z pół tuzina prezydentów a jak wiadomo nie można dotrzeć blisko prezydenta bez uprzedniego sprawdzenia danej osoby przez CIA i F.B.I. No więc, jak to było możliwe? Colonel Parker nigdy nie odwiedził Elvisa w Niemczech, ale co tydzień kontaktowali się telefonicznie. Colonel przez cały okres nieobecności Elvisa trzymał piecze nad biznesem i 18 miesięcy szybko minęło.
W marcu 1960 Elvis wrócił i natychmiast został zaproszony jako gość honorowy do programu Franka Sinatry. Za sześć minut obecności na wizji otrzymał nie spotykane honorarium w wysokości 125 tys. dolarów. Nikomu to się nie udało. Pojawił się przed publicznością trzy razy włączając w to koncert charytatywny zorganizowany na Hawajach ku czci poległych na USS Arizona. Następnie natychmiast wyjechał do Hollywood gdzie kręcił trzy filmy rocznie. Z każdego filmu wydawano albumy - single promujące te dźwiękowe albumy i filmy. A szansa na albumy studyjne “umarła”, zmartwychwstając dopiero po ośmiu latach. Wielu biografów takich jak Peter Guralnick, Greil Marcus, Mick Farren a przede wszystkim Albert Goldman dowodzili nam, że kariera Elvisa w tym czasie utonęła. Piszą to wszystko dla tych, których nie było w latach 60-tych. Ja byłem i pamiętam długie na pół mili kolejki wokół kin w których stali fani pragnący obejrzeć najnowsze ruchy bioder Elvisa. Pamiętam, że jego muzyczne filmy były bardziej popularne niż “Flaming Star” i “ Wild In The Country” - one po prostu zapierały nam dech. “Acapulco” i “Clambake” nie odniosły takiego sukcesu jak wcześniejsze filmy, ale nie przekładały się one na ciężką pracę Elvisa. Cliffa “Young Ones” i “Summer Holiday” uzyskały większy sukces niż “Take Me High” i “Two A Penny”.
Elvis zaprzestał kręcenia filmów przy końcu lat 60-tych. Cliff w połowie lat 70-tych. Czy Colonel postępował niewłaściwie? Nasi “przyjaciele” biografowie uważają nas wszystkich za kretynów bawiących się przy tych filmach, a jednocześnie pomijają fakt, że filmy Beatlesów takie jak “A Hard Days Night” i “Help” były na tym samym poziomie, a jednak cieszyły się sukcesem. Nie wolno dewaluować filmów Elvisa Presley’a ! Na Oscara może nie zasługują, ale zasługują na należne im miejsce w pop historii. Woleliśmy iść na "Follow That Dream" aby obejrzeć Florydę niż iść na filmy Disney’a i dlatego samego powodu chodziliśmy na "Viva Las Vegas”. Las Vegas wówczas było 1/10 tego miasta co obecnie. Dla nas wszystkich filmy te stanowią historyczny dokument z dołożonym wspaniałym bonusem w postaci Elvisa Presley’a. W tym czasie Elvis i Colonel przyciągał fanów do miejsc, w których działa się akcja i to nie tylko dlatego, że filmy były zabawne ale także dlatego że nikt nie mógł powiedzieć że piosenki były złe. One były cudowne. Chciałbym znaleźć jakiegokolwiek artystę który chciałby i potrafił z powodzeniem nagrywać słaby materiał. Elvis brał taki na warsztat i okazywał się on znakomity. Kiedy czytasz cokolwiek o Colonelu to historie o nim przeważnie są negatywne. Nie mówię, że on czegoś od czasu do czasu nie sknocił, ale nie wolno zapominać sukcesu jak osiągnął dzięki swojemu uczestnictwu w showbiznesie. Kiedy Elvis nagrywał w1968 w NBC swój "Special", Colonel próbował wpychać się do produkcji, ale Elvis był na tyle mocny, że wypchnął go i zrobił wszystko na swój sposób. Nigdy nie zgodzę się z biografami którzy twierdzą że Elvis nie potrafił przeciwstawić się Colonelowi. Elvis był zawsze sobą. Autorzy programu wspominają że kiedy Colonel dowiedział się o Comeback Special powiedział “Comeback Special? Elvis nigdy nie wejdzie w to!”. Colonel miał wielką władzę. Podczas całego życia Elvisa projektował każdą okładkę i opłacany był przez RCA. Elvis nigdy nie otrzymał z tego ani grosza, ale taka była umowa. Wiele kompani nagraniowych zatrudniało dyrektorów artystycznych projektujących ich LP i za swoje usługi byli oczywiście wynagradzani. To samo było z Colonelem tylko, że on dyktował warunki. Elvis wiedział co się dzieje i jak wielka ilość pieniędzy pobrzękuje wokół niego których on nie może sięgnąć. Po “Cameback’u” Elvis zrozumiał, że nadszedł czas aby podnieść wartość swojego repertuaru i często już odmawiał nagrania wielu piosenek, które proponował mu “stajnia” Hill & Range / Carlin. W przypadku sesji z roku 1969 w American Sound, Elvis wybrał samodzielnie wiele utworów i osiągnął taką równowagę jaką chciał. Colonel nie był muzykalnym człowiekiem i wydawało się dla niego logiczne, że należy ograniczyć nagrania tych piosenek za które autorzy żądają królewskich honorariów. Nie sposób sądzić, że Elvis poddawał się i akceptował wszystko to co Colonel chciał. Naturalnie Colonel dręczył swojego chłopaka (tak nazywał Elvisa) ale tylko do pewnego momentu, kiedy to Elvis powiedział “Dosyć!”. Jestem śmiertelnie chory, kiedy czytam jak to Elvis ulegał i akceptował każdą jedną sugestię Parkera. Często Colonel wychodził “pobity” i “posiniaczony” wewnętrzną siłą Elvisa jaka z niego emanowała. Znakomite posunięcie zrobił Colonel wprowadzając Elvisa do Las Vegas kiedy ten postanowił wrócić do występów na żywo. Czuł przez skórę, że będzie to wielki sukces. Podpisał kontrakt na 5 lat opiewający na milion dolarów rocznie i tym samym zapewnił Elvisowi pozycję króla Las Vegas. Dopiero po fakcie Colonel zorientował się że mógł zażądać dwa razy więcej, ale wówczas nikt nie wiedział, że miasto rozrośnie się w tak szybkim tempie. Pojawienie się Elvisa w Las Vegas przyczyniło się do wzrostu rangi miasta w oczach świata. Jego dwa sezony rocznie były wielkimi wydarzeniami, każdy autobus, każda taksówka, każdy jeden bilboard krzyczały “Elvis!”, “Elvis!”. I to była zasługa Colonela. Czy możemy chcieć czegoś więcej? Jest nadal tajemnicą dlaczego Colonel nie zgodził się na światowe turnee Elvisa. Elvis występował na arenach liczących 20-tys. miejsc więc dla Colonela byłoby groteską aby mógł występować w London Palladium zawierającej 3 tys. miejsc i to był błąd, którego nie można wybaczyć Colonelowi. Ale należy nadmienić, że pułkownik miał dobre pomysły i wprowadził je w życie, ale nie chciał być pouczany jak to zrobić. Osobiście jestem dumny że wspomniałem o projekcie występu Elvisa poprzez satelitę, którego rezultatem był program “Aloha From Hawaii” a była o tym mowa o tym czasie kiedy Colonel nie wiedział co to satelita, ale jednak to Colonel wpadł na pomysł zamkniętego cyklu telewizyjnego w najważniejszych kinach w USA, aby obwieścić powrót Elvisa z Armii. Problem był w tym, że nikt nie rozumiał co on sugeruje. Wymagało to wielkich zmagań aby pomysły Colonela wprowadzić w życie. Jak już wspomniałem Colonel nie brał pod uwagę światowego turnee i jest to nadal dla mnie niezrozumiałe. Dla niego nie byłoby nic trudnego aby otrzymać paszport przecież prezydenckie drzwi były dla niego otwarte, więc jaki był problem? W tym czasie jak wiem, wszystkich nielegalnie przebywających w USA po wstąpieniu na ochotnika do wojska obejmowała amnestia. W 1973 r. po sukcesie "Aloha", Colonel i Elvis byli bez grosza. Było to skutkiem pociągu Colonela do hazardu jak i Elvisa hojności w obdarowywaniu innych. Tak więc Colonel sprzedał “rodzinne srebra” : to znaczy wszystkie nagrania z przed roku 1973 zostały sprzedane RCA za 5 mln 400 tys. dolarów. W tym czasie nie była to mała suma, ale te nagrania mogły przynieść zyski Elvisowi i jego spadkobierczyni Lisie Marie i powinni kurczowo trzymać się swoich praw. Krótko mówiąc Elvis i Colonel potrzebowali gotówki, no i Elvis nie myślał wówczas umierać. Zarówno Elvis jak i Colonel myśleli, że mają przed sobą 50 lat a nie 50 miesięcy i będą mogli dalej robić wspaniałą muzykę. Rzeczywistość okazała się okrutna. Colonel spośród wszystkich menadżerów cieszył się największymi sukcesami ale również opinią chciwca i despoty. Tyranizował RCA, wytwórnie filmowe, studia telewizyjne, prasę, dziennikarzy i nie mniej tyranizował również Elvisa, ale jak wspomniałem wcześniej do pewnego momentu. Nikt nie otrzymywał “niczego za nic”. Wyjątek stanowili fani i Fan Cluby. Udzielał wspaniałego wsparcia przewyższającego te które zdarzają się dzisiaj. Przekazywał wiele fotografii i udzielał praw na ich publikacje w naszych magazynach. Spróbujcie dzisiaj otrzymać prawa do zdjęć Spice Girls to przekonacie się jak dużo to kosztuje. Dick Vallenga w swojej książce “Elvis & Colonel” pisał: “Jest wielka grupa fanów Elvisa Presley’a, która nie ma żadnych wątpliwości, że Colonel zamordował Elvisa.” Naturalnie nie mają na myśli że stary człowiek przystawił mu do głowy pistolet i pociągnął za spust, ale uważają że Parker był przekupnym człowiekiem, wielkim ignorantem, chciwcem, który wszystko łączył ze swoimi własnymi interesami i po prostu zniszczył gwiazdę. Jest również tam mowa o dużej grupie zapaleńców, która uważa Priscillę za “złego ducha Graceland”. Jest także zwrócona uwaga na trzecią grupę, która sądzi że gdyby Linda Thompson nie odeszła od Elvisa, żyłby do dzisiaj. W 1973 obiło się o uszy, że Elvis ma dosyć Parkera i jak wspomniałem miał trudności finansowe i był poirytowany kiedy Parker odmówił zaprzestania hazardu. Jak dowiedzieliśmy się Colonel usiadł w swoim biurze i zaczął obliczać ile musiałby Elvis i Vernon zapłacić jemu aby móc zerwać kontrakt. (W ostatnich latach ich współpracy Colonel ściśle przedstawiał na papierze ile w razie czego Elvis jest mu winien). “Do cholery tato, zapłać jemu”, krzyczał Elvis ,“Nie mamy pieniędzy synu”, odpowiadał Vernon. Elvis miał pieniądze, być może nie w banku, ale w nieruchomościach - w domach, samolotach, ze sprzedaży praw autorskich Elvis & Colonel na rzecz RCA, z dochodów wydawnictw muzycznych i z przyszłych zarobków. Wszystko to mogłoby być zrealizowane przez nowego menadżera gdyby Elvis zerwał umowę z Colonelem. Ale to nigdy nie nastąpiło, ponieważ Elvis nie chciał opuścić Colonela. Wszystkie pogłoski nie miały pokrycia, zarówno Elvisa jak i Colonela łączyła miłość i nienawiść a i wówczas Elvis potrzebował Colonela a i Colonel bez Elvisa byłby niczym i mógłby zginąć. Było to 16 sierpnia 1977 r. po południu. W Portland, Maine w apartamencie hotelu Dufrey Sheraton gdzie przebywał Colonel ..... zadzwonił telefon ...... ! W mieście tym Elvis miał zaczynać swoje turnee i przez kolejne dwa dni występować w Cumberland Civic Centre. Colonel przybył wcześniej aby przed pierwszym koncertem planowanym na 17-go sierpnia pokierować reklamą i sprzedażą pamiątek. Nie było jednak dużo roboty, ponieważ wszystkie bilety zostały wcześniej wyprzedane. Colonel podniósł słuchawkę ... na linii był Joe Esposito. “Colonel ...Elvis nie żyje ...godzinę temu znaleźliśmy go na podłodze w łazience w Graceland ... przewieźliśmy go do szpitala Baptist Memorial ...ale nic nie pomogło ....on nie żyje!”. “Och, Boże Drogi ....” odpowiedział Colonel. Przez pierwszą godzinę siedział wstrząśnięty bez ruchu i minęła druga bez żadnej reakcji nim zadzwonił do Vernona aby złożyć kondolencje i to było w tym czasie wszystko co Colonel powiedział. Następnie otrząsnął się i stwierdził : “Nic się nie zmieniło ...show musi trwać dalej ...jest rzesza pełnych żalu fanów, z których można wycisnąć tysiące”. Tysiące? Jestem innego zdania. Nie ważne za jakiego głupca można uważać Colonela, ale jedno należy stwierdzić, że nigdy w słowniku Colonela nie było miejsca na słowo “ tysiące” – chodziło zapewne o miliony ! Światowa prasa i telewizja donosiła o tragedii. W brytyjskich ”New at Ten” pierwszy przekazał tę wiadomość o godzinie 22:23 oszołomiony Reginald Bosanquet. Prezenter nie miał pewności, że wiadomość jest zgodna z prawdą. Wrócono do niej po przerwie reklamowej potwierdzając tę niepowetowaną stratę. W przeciwieństwie do “Memphis Mafia”, która ustawiła się w kolejce chętna udzielać wywiadów ze strony Colonela nie było żadnego komentarza. Colonel był nieosiągalny dla nikogo ! CBS TV w sierpniu miała zakończyć pracę nad filmem dokumentalnym z trasy koncertowej Elvisa, którą zaczęli w czerwcu. Jak na ironię czerwcowe turnee okazało się jego ostatnim. . Niecały rok wcześniej zadzwonił do mnie Colonel : “Todd , twoi ludzie co roku przyjeżdżają do Las Vegas aby obejrzeć Elvisa. Czy chcielibyście zobaczyć jego turnee?” - “ Naturalnie , pułkowniku !” odpowiedziałem. “ Dobrze, zbierz pieniądze na bilety i spotkaj się z Tomem Hulett’em w Seattle a następnie przyleć do mnie do Hollywood”. Tom Hulett był odpowiedzialny za Turnee Elvisa Presley’a i prowadził zestawienia wpływów z koncertów na całym Zachodzie. Colonel ustalił daty koncertów : 25 czerwca w Cincinnatii i 26 w Indianapolis. Colonel z 12-tu tysięcy miejsc jakie były w audytorium miał na każdym koncercie dla siebie 200 najlepszych. Było to dobre posuniecie, ponieważ nie było wtedy dużych ekranów, które dzisiaj umożliwiają siedzącym z dala od estrady widzieć lepiej to co dzieje się na scenie. Zebrałem pieniądze, poleciałem do Seattle i przepłynąłem basen aby dostać się do Horrible Inn. Następnego dnia wymieniłem pieniądze na zakup biletów i po jeszcze jednej przeprawie na ląd poleciałem do Los Angeles i o wyznaczonym czasie znalazłem się na 6363 Sunset Boulevard pytając o Colonela. W budynku RCA znajdowało się biuro, na którego dębowych drzwiach widniała mosiężna tabliczka z napisem RCA Record Tours. Wszedłem przez jedne drzwi i przez drugie i zobaczyłem dużą salę konferencyjną. Wokół stołu oprócz Colonela siedziało wielu ludzi. “Todd chcę ci przedstawić prezesa RCA i vice-prezesa. Znasz już Joe Esposito i George Parkhill’a, Grenlun’a Landen’a i Mr. Diskin’a [nigdy nie powiedział Toma]. A to jest Freddie Bienstock i Miss. Miller [pewnego dnia stała się ona Mrs. Parker II] a ci to prezes TV CBS i vice-prezes TV CBS ”. Oprócz nich byli prawnicy reprezentujący wszystkie strony. Siedliśmy przy stole w palarni : “ Todd otrzymałeś bilety ?” , wrzasnął Colonel : Czy Mr Diskin mówił, że otrzymał bilety ?” - “ Tak, otrzymał ”. “ CBS TV dopisze do umowy 200 kapeluszy, które otrzymasz..... dla wszystkich nie wystarczy, ale dostaniecie zdjęcia.” Umowa została poprawiona i Colonel zaprosił wszystkich na obiad. Przed gmachem stała flotylla limuzyn do których wszyscy wsiedliśmy i konwój ruszył. Zatrzymaliśmy się przy jednej restauracji i Joe z Colonelem weszli do niej poczym wrócili i wszyscy ruszyli dalej. Tak było z sześć razy. W końcu znaleźli odpowiedni według nich lokal, który oczywiście nie był stosowny dla tak wielu zaproszonych ludzi. Weszliśmy do środka i Colonel zamówił :”Dla wszystkich hamburgery!” Dlaczego więc jeździliśmy dookoła Los Angeles? A więc dlatego, że był strajk piekarzy i nie było w mieście ani jednej bułki do hamburgerów. Wszyscy piekli chleb na własną rękę. Jak się później okazało, Colonel nie miał pieniędzy na rachunek, więc CBS wzięła go na swoje konto. Czy można było spodziewać się czegoś innego ze strony Colonela ? Kiedy przylecieliśmy do Stanów w 1977 r. do Cincinnati mieliśmy jeszcze daleko a Colonel zaprosił nas właśnie tam do hotelu Hilton na określoną godzinę. Przybyliśmy ponad godzinę później i nie wiedzieliśmy dlaczego. Jak się okazało przejechaliśmy przez strefę czasową i nie wzięliśmy tego pod uwagę. Colonel spotkał się z fanami i każdemu ofiarował kapelusz a jak wiadomo CBS nagrała nas i pojawiliśmy się w “Elvis In Concert”. Pisałam do Joe, prosząc aby Elvis zaśpiewał dla brytyjskich fanów “Unchained Melody” i tak się stało – zaśpiewał. Show był niezapomniany! Następnego dnia [26 czerwca] o 4-ej rano zostałem ściągnięty z łóżka przez panią Annette Wolfe, która pochodziła z Danii. Była ona poważnym producentem i pracowała dla Smith-Hemion. CBS zaangażowała ją do pracy nad tym dokumentem. Jak mi opowiadano, ona nigdy nie wstawała tak rano, ale mieliśmy udać się do Indianapolis i zatrzymać w hotelu przy porcie lotniczym. Zostaliśmy również zaproszeni na przyjęcie z okazji 65-tych urodzin Colonela, zorganizowane przez Memphis Mafia. Lamar Fike ubrany w kostium goryla stanął za mną i kiedy odwróciłem się i zobaczyłem go, prawie straciłem mowę. Po godzinie zabawy udaliśmy się na lotnisko aby przywitać “Lisa Marie”. Cieszyłem się, że spotkam Elvisa i przekażę mu 2 nagrody : złoty dysk za “Elvis In Demand” i platynowy za “Elvis 40 Greatest”.
Elvis wyszedł i zaczął schodzić ostrożnie w dół po stopniach samolotu. Sprawiał wrażenie chorego, miał zaciśnięte usta i wyglądał jakby walczył z jakimiś dolegliwościami. RCA przekazała mu nagrodę za sprzedaż miliona nagrań “Moody Blue”. Następnie Elvis nagrodził mnie za 10-letnie pełnienie funkcji prezesa brytyjskiego Fan Clubu. Mam ten film , na którym jestem wraz z Elvisem – ostatni przed jego odejściem ! Colonel zaproponował mi abym na stadion pojechał wraz z Elvisem a ja poczułem się tak zażenowanym, że nie wiem dlaczego ale powiedziałem, że pojadę z ekipą RCA. Dzisiaj już wiem, że byłem zupełnym głupcem. To była przecież, można tak powiedzieć “ostatnia odsłona”. Show wyemitowano w dwa miesiące po odejściu Elvisa. W tym czasie Colonel zawarł porozumienie z Factor Etc Incorporated gdzie zajmował się sprzedażą towarów i przyznawaniem koncesji. Jeszcze raz byłem w Stanach aby spotkać się z Colonelem i boss’em Factor’em, Harrym Geissler’em i smutno mówić ale “biznes kręci się dalej” chociaż my nie mamy już Elvisa. Bardzo dużo napisano o Colonelu po śmierci Elvisa – trochę prawdy, trochę fikcji. The Elvis Estate procesowała się z Colonelem i Colonel procesował się z Estate. W końcu Colonel i Estate pogodzili się i stali się przyjaciółmi. Colonel kilka lat po śmierci pierwszej żony ożenił się z Loanne Miller i kiedy byłem w Las Vegas spotkałem ich w kawiarni i powiedzieli mi, że się pobrali. On miał 80 lat, dobrą nadwagę i już nienajlepsze zdrowie ale był dumny ze swojej młodej żony. Kiedy zachorowałem dzwonił do mnie co tydzień aby zapytać o zdrowie, a kiedy miałem transplantacje serca dzwonił codziennie, następnie kiedy opuściłem szpital dzwonił co miesiąc. Ostatni raz widziałem Colonela w jego mieszkaniu w Las Vegas na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Siedział w bujanym fotelu otoczony porcelanowymi słoniami i kolekcją muzycznej historii biznesu, która została zgromadzona w przeciągu 70 lat. Opowiadał o czasach kiedy to w Holandii wskoczył na statek i popłynął do Anglii. Opowiadał o wspaniałych latach, opowiadał o Elvisie. Był bohaterem czy krętaczem ? Zdecydujcie sami . Muzycy Elvisa nienawidzili Colonela, natomiast Memphis Mafia lubiła go. Co myślał Elvis nigdy nie poznamy. Jedno jest pewne, nigdy już nie będzie takiej spółki, która mogłaby zmienić świat podobnie jak to zrobili Elvis i Colonel.
Todd
Slaughter
"ELVIS, THE COLONEL &
ME"
2 opracowanie / compiled by Andrzej Lipczynski |
Home | Discography
| Filmography | TV Appearance
| BMG News | FTD Label | Photo
Gallery | Books | Links | Articles
![]()