JERRY SHEFF - 8 styczeń 2000
   
  JERRY SHEFF
   
 






JERRY SHEFF
(basista Elvisa w latach 1969 - 1971 oraz 1975 - 1977)
w Niemczech.



Z okazji 20. rocznicy śmierci Elvisa, jego niemiecki Fan - Club zaprosił Jerry'ego Sheffa na spotkanie do Bad Nauheim. Jerry opowiadał o Elvisie, grał na swej gitarze basowej i rozdawał autografy.

Siedziałem tuż na wprost sceny i uważnie go słuchałem, czując się jakby bliżej Elvisa i całego jego życia. Oto kilka fragmentów opowieści Jerry'ego, z którymi chciałbym się podzielić.

Nagrywanie w Graceland : Red West powiedział Jerry'emu, że Elvis chciałby z nim porozmawiać na górze, w swej sypialni. Jerry wszedł na górę i zapukał do drzwi. Elvis otworzył, ubrany w mundur policyjny ze złotymi paskami i w czapce na głowie. Zaskoczony Jerry wszedł do środka - na łóżku Elvisa siedziało kilku policjantów. Właśnie mianowali Elvisa honorowym członkiem policji w Memphis. Elvis chciał, by zespół włożył na sesję nagraniową coś wyjątkowego. Pokazał Jerry'emu swą garderobę i poprosił, by coś z niej wybrał. Miał bardzo dużo ubrań i Jerry zapytał, dlaczego nigdy ich nie nosi. Elvis odpowiedział, że dostał te rzeczy w prezencie, lecz mu się nie podobały (garnitury, których rękawy obszyte były futrem i czapki intrustowane diamentami). Jerry powiedział : "No tak, Tobie nie podobają się te rzeczy, a ja muszę coś z nich wybrać!". Po czym Jerry wybrał jeden z garniturów, lecz okazał się na niego za duży. W końcu Elvis zadecydował, że Jerry powinien ubrać zamiast tego marynarkę z aksamitu. Nastepnie każdy z członków zespołu towarzyszącego musiał pójść na górę i wybrać przed rozpoczęciem nagrań coś z garderoby Elvisa. J.D. Sumner i zespół "The Stamps" musieli włożyć garnitury obszyte futrem i czapki. Nagranie trwało do godz. 6. rano, ponieważ co chwila je przerywano - za każdym razem, gdy jeden spojrzał na drugiego, wszyscy zanosili się gromkim śmiechem. Nawet Elvis zaczynał się śmiać w środku piosenki.
Elvis zorganizował dla zespołu podróż powrotną do Los Angeles. J.D. Sumner i "The Stamps" jechali do Nashville w długiej białej limuzynie - wciąż ubrani w te garnitury i czapki. Elvis i inni członkowie zespołu machali im na pożegnanie, a po policzkach spływały im łzy - łzy śmiechu!

Elvis zawsze wykonywał na scenie ruchy karate na zakończenie utworu. Za każdym razem unosił rękę, a następnie ją opuszczał ponownie i wtedy zespół musiał wykonywać bardzo szybkie, twarde zakończenie danej piosenki.
Pewnej nocy grupa postanowiła zrobić Elvisowi kawał. Postanowili ściszyć utwór, gdy Elvis opuści rękę. Jedynie Ronnie miał uderzać w swój talerz (bardzo, bardzo wolno).
Tak więc, tej nocy, gdy Elvis - jak zawsze - wykonywał dużo ciosów karate, unosząc i opuszczając rękę, można było jedynie usłyszeć "pingi" Ronnie'ego - reszta zespołu zachowywała całkowitą ciszę.
Zaskoczony Elvis odwrócił się i spojrzał na muzyków. Potem powiedział : "Sądzę, że musimy zrobić to jeszcze raz. Chcę słyszeć każdego z was grającego bardzo głośno". I zaczął ponownie wykonywać finał piosenki, dając znaki ręką. Jerry powiedział nam : "Myślicie, że mieliśmy odwagę wyciąć mu znowu taki kawał? Nie! Daliśmy z siebie wszystko i graliśmy głosniej i bardziej twardo niż zwykle".
Elvis nigdy więcej nie wspominał tego incydentu i nigdy nic na ten temat nie mówił.

16. sierpnia 1977 : Jerry i reszta grupy przylecieli z Los Angeles do Las Vegas, by zabrać J.D. Sumnera i "The Stamps" w drogę na następny koncert. Nagle pilot otrzymał polecenie, by wylądować w Denver i pozostawać w kontakcie z Graceland. Jerry mówi, że nie pamięta już, kto zadzwonił z Graceland i powiedział o śmierci Elvisa. Słysząc tę nowinę, nikt nie powiedział ani słowa. W całkowitej ciszy ponownie weszli na pokład samolotu i polecieli z powrotem do Los Angeles. Wylądowali podczas gwałtownej burzy, opuścili samolot - wciąż nikt nie był w stanie wydobyć z siebie ani słowa. "Po prostu zniknęliśmy w deszczu".

Po raz pierwszy Jerry zobaczył grupę ponownie w Memphis, pod koniec sierpnia 1997 roku. Powiedział, że to było tak, jakby nigdy wcześniej się nie rozstali, lecz po prostu ponownie zebrali się razem, by po kilku tygodniach wypoczynku wyruszyć na kolejne tournée.

"The Concert" : Jerry powiedział, że czasami zapominał o tym, że Elvisa nie było osobiście na scenie. Entuzjazm fanów był ogromny i reagowali tak, jak 20 lat temu.

Ktoś zapytał, czy ktokolwiek widział, co dzieje się z Elvisem. "Tak, widzieliśmy, że jest w złej formie, lecz to zmieniało się przy każdym ponownym spotkaniu. Czasami sprawiał wrażenie chorego, lecz przy innych okazjach był nieco szczuplejszy i wyglądał naprawdę dobrze. Mieliśmy nadzieję, że to potrwa szereg lat i że będzie zdrowy. Nikomu nie przyszło do głowy, że mógłby umrzeć".

Elvis uwielbiał kpić z zespołu i czasami zmieniał piosenki, które zamierzał wykonać danej nocy. Następnie odwracał się, by spojrzeć na zespół, i czekał na jego reakcję. Ale grupa mogła zagrać dosłownie wszystko i nigdy nie było problemu z wykonaniem utworu, którego nie było w programie ustalonym wcześniej.

Jerry powiedział nam, że Elvis zmienił się po swym rozwodzie. Kiedyś Jerry leciał z żoną, Elvisem i małą Lise Marią z powrotem do Los Angeles, by odwieżć dziecko do Priscilli. Elvis był bardzo dumny ze swego samolotu "Lisa Marie" i gdy przybywał do L.A . z dumą pokazywał Priscilli swój nowy nabytek i brał ją w ramiona. Wciąż bardzo ją kochał.

Zespół nigdy nie odbywał żadnych prób (Elvis mówił członkom grupy, jakie piosenki będą wykonywać tuż przed koncertem). Lecz odbywali intensywne próby przez tydzień przed powrotem Elvisa do występów na żywo w Las Vegas w r. 1969.
Jerry powiedział : "Nie potrzebowaliśmy żadnych prób, ponieważ Elvis był tak wielkim wykonawcą, że po prostu wystarczyło go obserwować, by wiedzieć, co mamy robić".

Kiedy Elvis przedstawiał zespół, Jerry zawsze musiał grać po Ronnie'em Tuttcie (perkusja). Powiedział nam, że "naprawdę trudno jest grać na jakimkolwiek instrumencie po perkusji". Więc Jerry zawsze grał fragment bluesa. Za każdym razem, gdy Elvis mówił "a na gitarze basowej gra Jerry Sheff" - grał on bluesa. Lecz po jakimś czasie chciał grać co innego. Więc pewnej nocy, po słowach Elvisa "graj bluesa, Jerry", zaczął on grać rock 'n' rolla. Elvis spojrzał na niego, lecz nie powiedział ani słowa. Sytuacja powtórzyła się podczas następnej nocy - Jerry znowu grał co innego. Kolejnej nocy, Jerry zaczął grać Beethovena. Podczas piątego koncertu z kolei Elvis przedstawił Jerry'ego i spytał go : "Co będziesz grał dziś wieczorem?". Następnie wyjaśnił publiczności : "Nigdy nie wiadomo, co on ma zamiar robić!". A Jerry odpowiedział : "Sądzę, że dzisiejszego wieczoru będę grał na fortepianie". Elvis odparł na to : "Graj bluesa, Jerry". Zaczął się śmiać, a Jerry znowu grał bluesa.

W latach 70. Elvis nie lubił grać rock 'n' rolla. Powiedział, że stanowił on część jego młodości. Teraz chciał śpiewać to, co odpowiadało jego warunkom głosowym ; utwory takie, jak "The Impossible Dream". Lecz zawsze wykonywaliśmy składankę rock 'n' rollową, ponieważ domagali się tego fani.


Thanks to Claudia Vescei

Presley Family

 




EPFP © 2000
opracowanie / compiled by
Andrzej Lipczynski
e-mail
elvisal@kki.pl