| |
JERRY SHEFF
(basista Elvisa w latach 1969 -
1971 oraz 1975 - 1977)
w Niemczech.
Z okazji 20. rocznicy śmierci Elvisa, jego niemiecki Fan - Club zaprosił
Jerry'ego Sheffa na spotkanie do Bad Nauheim. Jerry opowiadał o
Elvisie, grał na swej gitarze basowej i rozdawał autografy.
Siedziałem tuż na wprost sceny i uważnie go słuchałem, czując się
jakby bliżej Elvisa i całego jego życia. Oto kilka fragmentów opowieści
Jerry'ego, z którymi chciałbym się podzielić.
Nagrywanie w Graceland : Red West powiedział Jerry'emu, że Elvis chciałby
z nim porozmawiać na górze, w swej sypialni. Jerry wszedł na górę i
zapukał do drzwi. Elvis otworzył, ubrany w mundur policyjny ze złotymi
paskami i w czapce na głowie. Zaskoczony Jerry wszedł do środka - na
łóżku Elvisa siedziało kilku policjantów. Właśnie mianowali
Elvisa honorowym członkiem policji w Memphis. Elvis chciał, by zespół
włożył na sesję nagraniową coś wyjątkowego. Pokazał Jerry'emu swą
garderobę i poprosił, by coś z niej wybrał. Miał bardzo dużo ubrań
i Jerry zapytał, dlaczego nigdy ich nie nosi. Elvis odpowiedział, że
dostał te rzeczy w prezencie, lecz mu się nie podobały (garnitury, których
rękawy obszyte były futrem i czapki intrustowane diamentami). Jerry
powiedział : "No tak, Tobie nie podobają się te rzeczy, a ja
muszę coś z nich wybrać!". Po czym Jerry wybrał jeden z
garniturów, lecz okazał się na niego za duży. W końcu Elvis
zadecydował, że Jerry powinien ubrać zamiast tego marynarkę z
aksamitu. Nastepnie każdy z członków zespołu towarzyszącego musiał
pójść na górę i wybrać przed rozpoczęciem nagrań coś z
garderoby Elvisa. J.D. Sumner i zespół "The Stamps" musieli
włożyć garnitury obszyte futrem i czapki. Nagranie trwało do godz.
6. rano, ponieważ co chwila je przerywano - za każdym razem, gdy jeden
spojrzał na drugiego, wszyscy zanosili się gromkim śmiechem. Nawet
Elvis zaczynał się śmiać w środku piosenki.
Elvis zorganizował dla zespołu podróż powrotną do Los Angeles. J.D.
Sumner i "The Stamps" jechali do Nashville w długiej białej
limuzynie - wciąż ubrani w te garnitury i czapki. Elvis i inni członkowie
zespołu machali im na pożegnanie, a po policzkach spływały im łzy -
łzy śmiechu!
Elvis zawsze wykonywał na scenie ruchy karate na zakończenie utworu.
Za każdym razem unosił rękę, a następnie ją opuszczał ponownie i
wtedy zespół musiał wykonywać bardzo szybkie, twarde zakończenie
danej piosenki.
Pewnej nocy grupa postanowiła zrobić Elvisowi kawał. Postanowili ściszyć
utwór, gdy Elvis opuści rękę. Jedynie Ronnie miał uderzać w swój
talerz (bardzo, bardzo wolno).
Tak więc, tej nocy, gdy Elvis - jak zawsze - wykonywał dużo ciosów
karate, unosząc i opuszczając rękę, można było jedynie usłyszeć
"pingi" Ronnie'ego - reszta zespołu zachowywała całkowitą
ciszę.
Zaskoczony Elvis odwrócił się i spojrzał na muzyków. Potem
powiedział : "Sądzę, że musimy zrobić to jeszcze raz. Chcę słyszeć
każdego z was grającego bardzo głośno". I zaczął ponownie
wykonywać finał piosenki, dając znaki ręką. Jerry powiedział nam :
"Myślicie, że mieliśmy odwagę wyciąć mu znowu taki kawał?
Nie! Daliśmy z siebie wszystko i graliśmy głosniej i bardziej twardo
niż zwykle".
Elvis nigdy więcej nie wspominał tego incydentu i nigdy nic na ten
temat nie mówił.
16. sierpnia 1977 : Jerry i reszta grupy przylecieli z Los Angeles do
Las Vegas, by zabrać J.D. Sumnera i "The Stamps" w drogę na
następny koncert. Nagle pilot otrzymał polecenie, by wylądować w
Denver i pozostawać w kontakcie z Graceland. Jerry mówi, że nie pamięta
już, kto zadzwonił z Graceland i powiedział o śmierci Elvisa. Słysząc
tę nowinę, nikt nie powiedział ani słowa. W całkowitej ciszy
ponownie weszli na pokład samolotu i polecieli z powrotem do Los
Angeles. Wylądowali podczas gwałtownej burzy, opuścili samolot - wciąż
nikt nie był w stanie wydobyć z siebie ani słowa. "Po prostu
zniknęliśmy w deszczu".
Po raz pierwszy Jerry zobaczył grupę ponownie w Memphis, pod koniec
sierpnia 1997 roku. Powiedział, że to było tak, jakby nigdy wcześniej
się nie rozstali, lecz po prostu ponownie zebrali się razem, by po
kilku tygodniach wypoczynku wyruszyć na kolejne tournée.
"The Concert" : Jerry powiedział, że czasami zapominał o
tym, że Elvisa nie było osobiście na scenie. Entuzjazm fanów był
ogromny i reagowali tak, jak 20 lat temu.
Ktoś zapytał, czy ktokolwiek widział, co dzieje się z Elvisem.
"Tak, widzieliśmy, że jest w złej formie, lecz to zmieniało się
przy każdym ponownym spotkaniu. Czasami sprawiał wrażenie chorego,
lecz przy innych okazjach był nieco szczuplejszy i wyglądał naprawdę
dobrze. Mieliśmy nadzieję, że to potrwa szereg lat i że będzie
zdrowy. Nikomu nie przyszło do głowy, że mógłby umrzeć".
Elvis uwielbiał kpić z zespołu i czasami zmieniał piosenki, które
zamierzał wykonać danej nocy. Następnie odwracał się, by spojrzeć
na zespół, i czekał na jego reakcję. Ale grupa mogła zagrać dosłownie
wszystko i nigdy nie było problemu z wykonaniem utworu, którego nie było
w programie ustalonym wcześniej.
Jerry powiedział nam, że Elvis zmienił się po swym rozwodzie. Kiedyś
Jerry leciał z żoną, Elvisem i małą Lise Marią z powrotem do Los
Angeles, by odwieżć dziecko do Priscilli. Elvis był bardzo dumny ze
swego samolotu "Lisa Marie" i gdy przybywał do L.A . z dumą
pokazywał Priscilli swój nowy nabytek i brał ją w ramiona. Wciąż
bardzo ją kochał.
Zespół nigdy nie odbywał żadnych prób (Elvis mówił członkom
grupy, jakie piosenki będą wykonywać tuż przed koncertem). Lecz
odbywali intensywne próby przez tydzień przed powrotem Elvisa do występów
na żywo w Las Vegas w r. 1969.
Jerry powiedział : "Nie potrzebowaliśmy żadnych prób, ponieważ
Elvis był tak wielkim wykonawcą, że po prostu wystarczyło go
obserwować, by wiedzieć, co mamy robić".
Kiedy Elvis przedstawiał zespół, Jerry zawsze musiał grać po
Ronnie'em Tuttcie (perkusja). Powiedział nam, że "naprawdę
trudno jest grać na jakimkolwiek instrumencie po perkusji". Więc
Jerry zawsze grał fragment bluesa. Za każdym razem, gdy Elvis mówił
"a na gitarze basowej gra Jerry Sheff" - grał on bluesa. Lecz
po jakimś czasie chciał grać co innego. Więc pewnej nocy, po słowach
Elvisa "graj bluesa, Jerry", zaczął on grać rock 'n' rolla.
Elvis spojrzał na niego, lecz nie powiedział ani słowa. Sytuacja powtórzyła
się podczas następnej nocy - Jerry znowu grał co innego. Kolejnej
nocy, Jerry zaczął grać Beethovena. Podczas piątego koncertu z kolei
Elvis przedstawił Jerry'ego i spytał go : "Co będziesz grał dziś
wieczorem?". Następnie wyjaśnił publiczności : "Nigdy nie
wiadomo, co on ma zamiar robić!". A Jerry odpowiedział : "Sądzę,
że dzisiejszego wieczoru będę grał na fortepianie". Elvis odparł
na to : "Graj bluesa, Jerry". Zaczął się śmiać, a Jerry
znowu grał bluesa.
W latach 70. Elvis nie lubił grać rock 'n' rolla. Powiedział, że
stanowił on część jego młodości. Teraz chciał śpiewać to, co
odpowiadało jego warunkom głosowym ; utwory takie, jak "The
Impossible Dream". Lecz zawsze wykonywaliśmy składankę rock 'n'
rollową, ponieważ domagali się tego fani.
Thanks to Claudia Vescei
Presley Family
|