Elvis from Poland - Andrzej


Elvis, Live In Las Vegas - photo

"ELVIS; LIVE IN LAS VEGAS"
Colin Escott

 



To miasto jest jak żadne inne, ale i Elvis był jak nikt inny. Las Vegas wymaga od tych, którzy tam pracują niezwykłego wysiłku, ale tych paru którzy je rozumieją, otrzymuje w zamian ogromną satysfakcję. Elvis nie rozumiał Las Vegas, kiedy pojawił się tam pierwszy raz w 1956 r. ... ale gdy ponownie 13 lat później stanął na scenie, rozumiał je lepiej niż ktokolwiek inny. Elvis stał się chlubą miasta, powracającą do tłumów wykupujących wszystkie miejsca w sali koncertowej co roku od 1969 - 1976. 

Trochę historii ...... 
Około Bożego Narodzenia 1829, młody amerykański zwiadowca Rafael Rivera zboczył z Hiszpańskiego Szlaku wiodącego z Meksyku do Los Angeles na południe i odkrył na pustyni źródło otoczone roślinnością. Miejsce stało się znane jako Neustra Senora De Los Delores de Las Vegas Grandes (Our Lady of Sorrows of the Great Meadows).

W 1885 r. mormońscy osadnicy zbudowali tu fort, ale kilka później opuścili go. W 1905 r. wkroczyła tu kolej, lecz Vegas pozostawało malutką pustynną kałużą dopóki Nevada nie zalegalizowała w 1931 r. hazardu, żeby zgromadzić fundusze dla szkół. Na początku dwie nitki komunikacyjne łączące Vegas - Los Angeles w 1941 r. zaczęły przybierać kształt autostrady, kiedy to hotelarz Thomas Hull wybudował El Rancho Vegas. Zaczęły do miasta napływać podejrzane pieniądze i Las Vegas gwałtownie się rozrastało. Stało się miastem nie obwarowanym zasadami prawnymi (bez ograniczeń prędkości, bez podatku od sprzedaży, bez okresu wyczekiwania na ślub i bez regulacji hazardu). Oaza w każdym sensie.

Frontier, zbudowany w 1942 r. był drugim hotelem zbudowanym na autostradzie. New Frontier otwarto 4 kwietnia 1955 r. Zaplanowaną atrakcją na otwarcie był Mario Lanza, ale w ten wieczór był pijany więc jego miejsce zajął Jimmy Durante. Główną salą widowiskową była Venus Room, amfiteatr tarasowo opadający w 12-tu kondygnacjach w kształcie podkowy. 

Las Vegas '56To tu, 23 kwietnia 1956 r. w poniedziałek o 20:00 miał swój debiut Elvis Presley. Był to początek jego kariery ("Heartbreak Hotel" dopiero sięgnął szczytu) i fakt że tu był, wiele mówi o tym jak w 1956 r. był odbierany rock'n'roll. Media utrzymywały, że była to moda przelotna, tak jak i linia kapeluszy Davy Crocketta. Jeśli artysta rock'n'roll'a przetrzymywał modę, to on/ona musieli zostać uznani - a to oznaczało popularność, sale koncertowe, kontrakty, dorosłą widownię, innymi słowy wszystko czego Elvis nie doznał. 

Przybył do Vegas jako dodatkowa atrakcja, anonsowany jako "Piosenkarz o Atomowej Mocy" przez szacunek dla pobliskiego terenu prób nuklearnych. Głównymi gwiazdami byli Shecky Greene i Freddy Martin. 

Pierwszy wypad Elvisa do Vegas pod wieloma względami był niezwykły- publiczność w większości była dorosła, złożona w większości z tych, którzy przyjechali aby zapomnieć o nastolatkach i ich problemach; grał dwa tygodnie zamiast jednego wieczoru i po raz pierwszy od ponad roku on i jego zespół mogli siebie słyszeć w trakcie występu. Raz tylko miał popołudniowy występ dla nastolatków, poza tym pracował dla dorosłej publiczności, która chciała słuchać 40-osobowej orkiestry Freddy Martin'a, grającej popularne klasyki i Shecky Greene'a. Próbował opowiadać dowcipy, których nauczył się od dee-jay z Memphis, Dewey'a Phillips'a - ale nie bardziej był gotów na Vegas niż Vegas było gotowe na niego. Później, po tej pierwszej nocy powiedział: "Wyszedłem na zewnątrz i po prostu spacerowałem w ciemności. To było okropne. Nie mogłem dotrzeć do publiczności." 

Ostatnia noc, której część utrwalona jest na taśmie, pokazuje, że niewiele się zmieniło na lepsze i Elvis ledwo choć z pewną brawurą maskuje swój dyskomfort. Las Vegas mogło nie lubić Elvisa, ale on lubił Vegas. Dzień i noc wywróciły się do góry nogami. Nie było samotnych nocy między północą a dniem. I tak jak chciał zostać bluesowym piosenkarzem, tak też chciał zostać uznanym wykonawcą. 

Podczas tej pierwszej podróży widział Johnnie Ray'a i Liberace i pierwszy numer rockowy w sali widowiskowej. Freddy Bell wraz Bellboys Bell wykonywał unowocześnioną wersję " Hound Dog", której Elvis aż do tego momentu nie kojarzył z nim. Następny tydzień był jego. Nie wszystko było stracone. 

W ciągu następnych 13 lat Elvis często odwiedzał Las Vegas bo gdzież było lepsze miejsce, żeby zrelaksować się po zdjęciach w Hollywood? Tu, w maju 1967 r. Elvis i Priscilla wzięli ślub i z każdym popytem miał coraz lepsze wyobrażenie tego, czego wymagała praca tutaj. 

Pod koniec lat 60-tych, gdy ścieżki jego kariery wyprostowały się, zaczął myśleć o Vegas jako o idealnym miejscu do rozpoczęcia etapu powrotu do występów na żywo. Potężny napływ gości oznaczał, że można zbudować show w jednym miejscu zamiast odbywać długotrwałe i uciążliwe turnee, a upływ 13 lat oznaczał, że dzieci, które były za młode, aby przybywać do Vegas w '56, teraz spostrzegały że to było miasto akurat dla nich. 

Sukces telewizyjnego występu '68 Comeback sprawił, że powrót do występów na żywo stał się nieunikniony. Las Vegas wzywało! 

Inwestor / przedsiębiorca Maverick, Kirk Kerkorian był właścicielem 64 akrów terenu w pobliżu Convention Center. Wybudował tu International Hotel. Budowę rozpoczęto w styczniu 1967 r., a otwarcie przewidziano na 5 lipca 1969 r. Główna sala widowiskowa miała mieścić 2000 osób - ogromną ilość jak na Vegas tego okresu. 

Otwarcia sali dokonała Barbra Streisand, a Peggy Lee mniejszej sali klubowej. Elvis był zarezerwowany na 4 tygodnie począwszy od 31 lipca. Zebrał zespół prowadzony przez James'a Burton'a, byłego gitarzystę Rick'a Nelson'a i zaangażował dwie grupy wokalne The Sweet Inspirations i The Imperials. Zajęto się pełną aranżacją koncertu, zaprojektowano nowe kostiumy sceniczne oparte na kostiumach karate. 

Tak jak w TV Special szkieletem koncertu miał być zestaw hitów Elvisa, ale tym razem mógł włączyć aktualny przebój "In The Ghetto" (wówczas zbliżający się do 3 miejsca na liście) i przedstawić to, co miało stać się prawdziwym klasykiem - najnowszy singiel - " Suspicious Minds". 

Las Vegas '69I jeszcze raz stał się ówczesną potęgą show - biznesu.

Filmy Elvisa były oparte na piosenkach, tworzonych przez jego firmy wydawnicze, a ich pogarszająca się jakość zagrażała jego karierze ("Kiedy wykonujesz w filmie 10 piosenek, to one nie mogą wszystkie być dobre" - powiedział dyplomatycznie na konferencji prasowej, po pierwszym występie w Iternational).

Oglądając nagranie "If I Can Dream" w czasie kręcenia NBC Special przysiągł, że nigdy już nie zrobi piosenki ani filmu, w które nie wierzy i to credo przekładało się na jego koncerty. Pytany po pierwszym koncercie o dobór piosenek odpowiedział po prostu: "Zaśpiewałem moje ulubione. To wszystko." 

Wieczór otwarcia był triumfem. Elvis w pełni ponownie się odrodził. Nic nie mogło umniejszyć wagi tej chwili. Kirk Kerkorian przyleciał prywatnym samolotem z delegacją krytyków z Nowego Jorku. Przez lata nie byli przyjaciółmi Elvisa, teraz byli wyjątkowo zgodni w swych poglądach. Nawet ci, których nie obchodziła jego muzyka, odkrywali magnetyzm. 

Elvis stale powtarzał, że stracił kontakt z żywą publicznością: " Chciałem tylko powiedzieć wam..." - mówił - "jak dobrze jest być tu z wami z powrotem." Mówił również o występach za granicą, lecz oczywiście, nie doszło do nich. 

Pod koniec miesiąca producent Felton Jarvis sprowadził do hotelu International ekipę, która filmowała koncerty od 21 sierpnia do 26 sierpnia. Podczas koncertu finałowego Elvis był odprężony, pewny siebie i bardzo dowcipy. Usłyszano wiele starych i nowych przebojów. Były też niespodzianki takie jak blues Jimmy Reed'a "Baby, What You Want Me To Do" i stary przebój Beatlesów "Hey Jude". Na zakończenie ogłoszono, że zebrał 1,5 mln dolarów. 

Las Vegas '69 Kerkorian i jego zastępca Alex Shoofey byli w ekstazie i z wdzięczności zaproponowali bardzo kosztowny opłacony już urlop na Hawajach. W listopadzie RCA wydała podwójny album (pierwszy podwójny w karierze Elvisa) "From Memphis To Vegas / From Vegas To Memphis", połowa jego zawartości była wyciągnięta z taśm sierpniowych. 

Nadszedł styczeń 1970 r. i Elvis znalazł się z powrotem w International na kolejne cztery tygodnie koncertów (wszystkie wysprzedane) w najbardziej martwym sezonie roku. Elvis przedstawił stary przebój Ray'a Peterson'a "The Wonder Of You". Uduchowienie piosenki w oczywisty sposób poruszyło go i to wzniosłe wykonanie zostało wydane jako singiel, który doszedł później do 10-go miejsca w USA i 1-go w Wielkiej Brytanii. 

Aktualny hit Tony Joe White'a "Polk Salad Annie" stał się elementem składanki piosenek niosących posmak Południa dla wszystkich - dla których "zapadłym Południem" była Floryda w styczniu. James Burton, który jak Tony Joe White pochodził z Luizjany dał ujście swojemu najbardziej bluesowemu graniu. Piosenka była tak lubiana, że miejscowa kawiarnia podchwyciła temat oferując Elvisa Polk Salad z plackiem kukurydzianym i miodem za dolara i dziewięćdziesiąt pięć centów.

Pozostałe nowości zawierały klasyk John'a Fogerty "Proud Mary" i Joe South'a "Walk A Mile In My Shoes". Czyż mogła ta druga nie przypaść do gustu Elvisa? Zbudowana jak pieśń gospel była jawnym wyzwaniem dla jego krytyków. 

Do Las Vegas powrócił na sezon sierpniowy, tym razem na serię koncertów filmowych dla potrzeb "That's The Way It Is". Do tego czasu Elvis odkrył, że musi swój show urozmaicać, koncert musi być stale przerabiany, częściowo z powodu częstych powrotów, a częściowo dlatego, że potrzebował wyzwania dla siebie i swojego zespołu. 

Przedstawiał całą gamę amerykańskiej muzyki popularnej: blues, pop, rock i country. Od połowy lat '40 uważnie słuchał muzyki i znał tysiące piosenek. Jednego wieczoru wykonał recytację "Men With Broken Hearts" Hank'a Williams'a. To jedna z najrzadziej wskrzeszanych i najsłabiej pamiętanych piosenek Hank'a Williams'a - pierwotnie wydana pod pseudonimem 
"Luke the Drifter". Sam Williams zaliczał ją do swoich ulubionych piosenek, a jej przesłanie tak samo silnie trafiło do Elvisa jak kiedyś do Hank'a. 

Przy okazji w sierpniu 1970 r. zakończyła się w Vegas trzecia sesja. Elvis spędził tu trzy spośród 12-tu minionych miesięcy. Fani na świecie dochodzili do wniosku, że Elvis może do nich nigdy nie przyjechać, więc oni muszą przyjechać do niego. Hotel International spełniał oczekiwania związane z jego nazwą, gdyż ludzie wszystkich narodowości zjeżdżali tłumnie, żeby zobaczyć odrodzonego Elvisa. Był u szczytu swojej sztuki, król ogromnej sceny. 

Tuż po zamknięciu trzeciego sezonu Kirk Kerkorian sprzedał część International - Hiltonowi, a w czerwcu 1971 r. zrezygnował z reszty. Dla Elvisa i Pułkownika był to interes jak każdy. Do lutego 1972 r. upłynęło 18 miesięcy od czasu, gdy RCA nagrała ostatni album "live" Elvisa. 


Wiele się zmieniło. 

Zaledwie kilka tygodni wcześniej odeszła Priscilla, przeboje przyblakły. Elvis wydawał się zaabsorbowany duchowymi poszukiwaniami. Wszystko odbijało się w jego muzyce. Pojawiły się rozdzierające serce piosenki takie jak: "You Gave Me A Montain" i "It's Over" Marty Robbins'a, a także piosenki poświęcone wyższym celom, jak "The Impossible Dream" i "American Trilogy". 

Minął ponad rok zanim RCA zawładnęła kolejnym sezonem w Las Vegas. Był sierpień 1974 r. Hollywoodzki Reporter relacjonował koncert jako "najlepszy od co najmniej 3 lat, (Elvis) wygląda świetnie, śpiewa lepiej niż robił to latami. Koncert sprawiał mu przyjemność, zapełniona sala Hiltona dała mu kilka owacji na stojąco. Oczywiście warunki fizyczne Elvisa zmieniły się. Jego nieograniczona energia która sprawiała, że koncert telewizyjny i '69 Comeback były tak przekonywujące, była mniej widoczna. Jako wokalista jednak był mistrzowski jak zawsze."

Smutna wizjonerska "Softly As I Leave You" i Kris'a Kristofferson'a uduchowiona "Why Me Lord?" znalazły się obok zaniedbanych klasyków z dawnych lat, takich jak: "My Baby Left Me" i "Trying To Get To You" oraz nowych singli "If You Talk In Your Sleep" i "Promised Land". Jeszcze raz Elvis był pochłonięty muzyką. 

Wkrótce jednak okazało się, że nie wszystko szło dobrze. Koncerty były odwoływane i Elvis wyglądał na pogrążonego w kłopotach. W gazetach ukazywały się plotki - plotki którym Elvis głośno przeciwstawił się ze sceny. Sezon styczniowy '75 w Vegas został przesunięty na marzec i ten właśnie sezon oraz grudniowy z 1975 r. znajdują się w kolekcji. 

Las Vegas '75 Sala widowiskowa była jak zwykle pełna każdego wieczoru, a hotel nadal szczycił się 100% wykorzystaniem miejsc kiedykolwiek Elvis się pojawił. 

W marcowym programie pojawiło się kilka piosenek, które Elvis rzadko wykonywał. Wśród nich znalazły się "Green, Green Grass Of Home" i stary przebój Bobby Darin'a "You're The Reason I'm Living". 

Z grudniowego programu jest sentymentalny powracający przebój Perry Como "And I Love You So" obok gigantycznych wykonań "How Great Thou Art." i "America The Beautiful".

W 1976 r. nie było sezonu letniego w Las Vegas, tylko w grudniu był "Pre- Holiday Jubilee" z jednym tylko koncertem w weekendowy wieczór. 

W 1977 r. w ogóle nie było sezonu w Las Vegas, a oczywiście w sierpniu tego roku Elvis odszedł. 

Po raz pierwszy możemy docenić w pełni przebieg jego kariery w Las Vegas: dwudziestojednolatek, który nie rozumiał miasta - trzydziestoczterolatek, który triumfalnie powrócił i czterdziestolatek zmęczony presją bycia Elvisem Presley'em. 

Las Vegas było kluczowe w historii Elvisa i on był kluczowy w historii Vegas. Był pomostem między staromodnym Vegas i nowym, zorientowanym na rodzinę miastem-kurortem. Pokazał nowemu pokoleniu ile kosztuje praca tutaj. W latach '70 był numerem jeden światowych ośrodków rozrywki  - Jego spuścizna pozostaje niekwestionowana. 

 

Elvis Live In Las Vegas - Colin Escott
Przekład: Marlena Bartczak

 

   


... Elvis - Live In Las Vegas (4 CD) >>
07863-69354-2

 




Live In Las Vegas - photo



© EPFP 1999 - 2001
opracowanie / compiled by
Andrzej Lipczynski

e-mail
elvisal@kki.pl




stat4u

Live In Las Vegas - photo



 Click here !
        ... about me 
        ... więcej o mnie :-)


 

   Home | Discography | Filmography | TV | BMG News | FTD Label | Photo Gallery | Books | Links | Articles

Graceland, Elvis and Elvis Presley are trademarks of Elvis Presley Enterprise, Inc.