RCA Victor
/ BMG - 07863 67469 2
4-Compact Disc Set (1997)
Nazywanie
Elvisa jedną z ikon kulturowych to umniejszanie jego wartości i
znaczenia. Jest on bowiem ikoną szczególną. Dwadzieścia lat po śmierci
- odszedł na zawsze 16. sierpnia 1977 roku - Elvis jest nie tylko niewytłumaczalnym
fenomenem w świecie otaczających nas dźwięków. Jego nie mające
precedensu osiągnięcia wciąż stanowią probierz artystycznego sukcesu.
“PLATINUM - A LIFE IN MUSIC” to kronika wybitnej kariery Elvisa
Presleya (1954-1977), pisana z jedynej w swoim rodzaju perspektywy. Zestaw
obejmuje 100 wykonań, z których 77 ukazuje się po raz pierwszy. Ten
niepowtarzalny, historyczny przegląd ukazuje jego rozwój jako artysty
oraz akcentuje sposób, w jaki muzyka Elvisa zawsze powraca do źródeł
swej niezmiennej wartości.
Celem tego zestawu nie jest powielenie wcześniejszych wydań
retrospektywnych, lecz ich uzupełnienie. PLATINUM wykracza poza ramy i
zakres nagrań wzorcowych i dokumentuje nieocenione osiągnięcia muzyczne
odnoszącego największe na świecie sukcesy artysty, jakiego zna przemysł
płytowy.
Delikatnie mówiąc,
Frank Sinatra nie był zbyt wielkim przyjacielem piosenkarzy
rockandrollowych. Swą opinię o nich zawarł w dwóch krótkich słowach:
skretyniałe półgłówki! Ponieważ jednak realizowane przez niego dla
sieci ABC programy “Timex Special” nie miały zbyt wysokich
notowań, Sinatra postanowił osobiście wykorzystać wyjątkową szansę,
jaką była możliwość oficjalnego, spektakularnego powitania Elvisa
Presleya po jego powrocie do Stanów. Show nagrywano w Miami, gdzie
Sinatra występował jako gwiazda hotelu Fointaineblau. Miał również do
dyspozycji swą córkę, Nancy, oraz złożoną z przyjaciół grupę
“The Rat Pack” (bez Deana Martina). Elvis ubrany (a może - wbity?) w
smoking, pozostając na dodatek w stanie spoczynku bez gitary jako
podpory, sprawiał wrażenie nieco zażenowanego i niezbyt dobrze czującego
się w narzuconej mu roli. Zaczął od “Fame And Fortune” i “Stuck
On You”. Utwory te znalazły się na jego pierwszym wypuszczonym po
powrocie z wojska singlu, który jeszcze przed emisją programu dotarł na
szczyt list przebojów.
Potem przyszła kolej na duet z Sinatrą. Twórca aranżacji pracował
niemal bez wytchnienia, starając się w sposób możliwy do przyjęcia połączyć
“Witchcraft” i “Love Me Tender”.
Tym razem role się odwróciły - Elvis zaśpiewał “Witchcraft”,
a Sinatra wielki przebój swego owacyjnie witanego gościa. Nagrania zostały
zarejestrowane 26. marca 1960 roku. W udzielonym później wywiadzie,
Elvis powiedział: “Byłem skamieniały. Śmiertelnie przerażony.
Moje dziwne zachowanie i sposób poruszania się to efekt potwornego
strachu". Symboliczna rola tego wydarzenia miała prawdopodobnie
większe znaczenie niż wszystko to, co złożyło się na jego treść.
Program wyemitowano 12. maja. Sinatra zdobył swoje wskaźniki, a Elvis -
oprócz kilku dobrych recenzji - 125 tys. dolarów. Jak pokazała przyszłość,
był to jego ostatni występ telewizyjny przed długą przerwą, która
miała trwać aż do 3. grudnia 1968 roku.
3. It’s
Now Or Never (Schroeder/Gold)
4. It
Feels So Right (Wise/Weisman)
5. A
Mess Of Blues (Pomus/Shuman)
6. Are
You Lonesome Tonight? (Turk/Handman)
7. Reconsider
Baby (Lowell Fulson)
Pod pewnymi względami, pierwsze sesje Elvisa, które odbyły się po jego
powrocie z Niemiec, były najlepsze. W ciągu czterech lat, jakie upłynęły
od czasu, gdy Elvis nagrywał w Nashville po raz pierwszy, do miasta ściągnęła
śmietanka muzyków sesyjnych, znanych jako Team “A”. Swoboda, umiejętność
przystosowania się, precyzja oraz talent umożliwiający tworzenie
improwizowanych aranżacji, stanowiły ich znak rozpoznawczy. Wszyscy też
dokładali wszelkich starań, by nie zagubić tego specyficznego sposobu
pracy twórczej w studiu nagraniowym, który wprowadził Elvis i wszyscy
byli równie wszechstronni. Jednej nocy mogli nagrywać płyty z
3-akordowymi piosenkami hillbilly, następnej - płyty Roya Orbisona, a w
niedzielę grali jazz dla własnej przyjemności. Sesje te miały dla
kariery Elvisa znaczenie szczególne i - jak się okazało - przełomowe.
Freddy Bienstock przygotował swój program, a Elvis swój. Nawet Colonel
przynajmniej raz ujawnił swe preferencje związane z doborem utworów:
chciał, żeby Elvis nagrał ulubioną piosenkę jego żony: “Are You
Lonesome Tonight?”
Elvis uwielbiał wręcz “It’s Now Or Never”, utwór będący
przeróbką “There’s No Tomorrow”. Po raz pierwszy postanowił
zmierzyć się z wysokimi nutami Mario Lanzy i - po kilku próbach - zwyciężył,
wiernie je odtwarzając. Pierwszy singiel nagrany przez Elvisa po
opuszczeniu szeregów armii, “Stuck On You” przypominał co
prawda stylistycznie “All Shook Up” i “Don’t Be Cruel”,
lecz wykonanie “It’s Now Or Never” stanowiło sygnał, że
rozwój Elvisa jako piosenkarza nie zakończył się w 1957 roku. Przyniosło
również ostateczną odpowiedź na pytanie, czy sprzedaż jego płyt zakończyła
się definitywie i zamknęła sumą tych kilku milionów egzemplarzy, które
zniknęły dotąd ze sklepowych półek w Stanach Zjednoczonych oraz ich
oszołamiającą wielokrotnością w skali globalnej.
“Are You Lonesome Tonight?”, pochodząca z 1926 roku ballada
spopularyzowana przez Vaughn Deleath, pierwszą w historii kobietę, która
zaśpiewała na żywo w programie radiowym, została wybrana jako uzupełnienie
singla z “It’s Now Or Never”. Jednak wszyscy obecni w studiu
nagraniowym uznali wykonanie Elvisa za tak doskonałe, że zaczął on myśleć
o wypuszczeniu go oddzielnie na kolejnym singlu. Czy Elvis zdawał sobie
sprawę z faktu, że stał się teraz “wygładzonym” piosenkarzem,
jakim chciał być, gdy przekraczał progi studia SUN siedem lat wcześniej?
Doc Pomus i Mort Shuman, znani wówczas głównie jako twórcy piosenek
wykonywanych przez Diona, posiadali ten sam rodzaj białego cynizmu,
wielkomiejskiego chłodu i miłości do bluesa, który tak bardzo pociągał
Elvisa u Leibera i Stollera. “A Mess Of Blues” była piosenką
Doca i Morta, wybraną spośród wielu innych na drugą stronę singla z “It’s
Now Or Never”. Fred Wise i Ben Weisman stanowili parę nowojorskich
twórców reprezentujących starą szkołę. Pisali utwory dla Elvisa pod
koniec lat 50. i w latach 60. Obliczono, że w sumie Weisman był autorem
57. piosenek Elvisa, w tym “Fame And Fortune”, umieszczonej na
stronie B pierwszego singla nagranego przez Elvisa po powrocie z wojska.
Elvis wybrał na swój album ELVIS IS BACK utwór “It Feels So
Right”, wykonując go w sposób podobny do tego, w jaki wykonał
wcześniej “One Night”.
Jeżeli jakakolwiek piosenka pochodząca z tych sesji stanowiła odbicie
osobistych upodobań samego Elvisa, to była nią z pewnością “Reconsider
Baby”. Ten rhythm and bluesowy hit Lowella Fulsona z 1954 roku został
zmieniony tak bardzo, że można przypuszczać, iż Elvis myślał o nim
od wielu lat. Towarzyszący Elvisowi Boots Randolph w sposób najlepszy z
możliwych odtworzył sposób gry saksofonisty R & B, Big Jaya
McNelly. Arydzieło!
8. Tonight
Is So Right For Love (Wayne/Silver)
Prawie na pewno Elvis opuszczał wojsko przepełniony głęboką nadzieją,
że w przyszłości producenci filmowi zaoferują mu poważne role
dramatyczne, o jakich marzył od początku. Jednak sukces G.I.Blues,
a rok później Blue Hawaii, w połączeniu z relatywnym
niepowodzeniem Wild In The Country oraz Flaming Star
przesądził o typie filmów, w których miał występować - były to
lekkie komedie muzyczne.
W pochodzącej z filmuG.I.Blues “Tonight Is So Right For
Love” pojawia się aranżer Ricky Nelsona, Jimmie Haskell, grający
na akordeonie, co miało podkreślić specyficzny, niemiecki klimat
prezentowanego w filmie lokalu. Utwór ten był dziełem nowojorskiej pary
twórców piosenek, Abe Silvera i Sida Wayne’a, specjalizującej się w
pisaniu dla potrzeb filmów i spektakli teatralnych o charakterze
obyczajowym. Krótsza, alternatywna wersja tej piosenki, “Tonight’s
All Right For Love” stanowiła fragment ścieżki dźwiękowej
przeznaczonej dla krajów spoza angielskiego obszaru językowego.
9. His
Hand In Mine (Mosie Lister)
10. Milky
White Way (aranżacja: Elvis Presley)
W październiku 1960 roku Elvis powrócił do Nashville, by nagrać HIS
HAND IN MINE,
album wybitny z uwagi na fakt, że stanowi wyraźnie oddzieloną,
starannie dobraną i bardzo osobistą mieszankę czarnej i białej muzyki
gospel. Autorem utworu tytułowego był Mosie Lister, aranżer “The
Statesman Quartet”, grupy często oglądanej i słuchanej przez Elvisa
podczas koncertów w Memphis i jego okolicach. Natomiast “Milky White
Way” to czarna pieśń gospel autorstwa Landera Colemana, lidera
“Newark’s Coleman Brothers”. Elvis wykorzystał i powtórzył prawie
co do nuty aranżację pochodzącego z 1947 roku nagrania grupy “The
Trumpeteer”. Wszystko wskazuje na to, że kopia tego nagrania, należącego
rzekomo do najlepiej sprzedających się nagrań muzyki gospel wszech czasów,
znajdowała się także w jego posiadaniu.
11. I’m
Comin’ Home (Charlie Rich)
Chociaż Elvis odszedł z SUN w 1955 roku, wciąż regularnie odwiedzał
studio. Najprawdopodobniej to właśnie Sam Phillips podarował mu
egzemplarz singla Carla Manna “I’m Comin’ Home”. Mann miał
zaledwie 16 lat, gdy w 1959 roku nagrał swój jedyny znaczący przebój “Mona
Lisa”. “I’m Comin’ Home” natomiast zasłużyła z
pewnością na miano jedynego utworu stanowiącego uzupełnienie hitu
Manna, jaki kiedykolwiek powstał. Charlie Rich, sam będący artystą
pracującym dla studia SUN, napisał go jako luźną parafrazę “Mony
Lisy” Manna i nagrał na płycie w wersji instrumentalnej
(fortepian). Mann miał do dyspozycji obdarzonego nadzwyczajnym talentem i
niezwykłymi umiejętnościami gitarzystę o nazwisku Eddie Bush. Jadąc
do Nashville w marcu 1961 roku, Elvis musiał zabrać ze sobą nagranie “I’m
Comin’ Home”, a muzycy obecni w studiu zrobili co tylko mogli, by
wiernie odtworzyć partie instrumentalne Busha i Richa.
Piosenka ta umieszczona została na wypuszczonym w 1961 roku albumie SOMETHING
FOR EVERYBODY, który dotarł do 1. pozycji na listach przebojów.
12. I
Feel So Bad (Chuck Willis)
Walory poetyckie utworów bluesowych są często przeceniane, lecz słowa “czuję
się źle, tak bardzo źle, jak piłka będąca w grze w deszczowy dzień”
to poezja na miarę każdego. Chuck Willis napisał nową wersję tego
utworu w 1953 roku, ale - w przeciwieństwie do “Reconsider Baby”,
bluesa przerobionego przez Elvisa od początku do końca - jego wersja “I
Feel So Bad” była perfekcyjną, zaśpiewaną niemal co do nuty kopią
oryginalnego wykonania Chucka Willisa.
Na prezentowanym tutaj, nie wykorzystanym podejściu, sposób gry Bootsa
Randolpha jest nieco frenetyczny, ale w znacznie większym stopniu
przykuwa uwagę słuchacza. Ostateczna wersja była w lecie 1961. roku
hitem , który dotarł do 5. pozycji na listach.
13. Can’t
Help Falling In Love (Peretti/Creatore/Weiss)
“Can’t Help Falling In Love”, podobnie jak “White
Christmas”, należy do tej grupy piosenek filmowych, które żyją później
swoim własnym życiem. Ta, być może najbardziej “twała” czy wręcz
“nieśmiertelna” z ballad Elvisa, w latach późniejszych kończyła
prawie każdy z jego licznych koncertów. Piosenka jest dziełem pracującego
dla RCA zespołu, Hugo & Luigi (Sam Cooke, The Tokens) oraz zawodowego
twórcy piosenek, George’a Weissa, który był również współautorem
innego utworu Elvisa, “Surrender”.
Wypuszczona w listopadzie 1961 roku, równolegle z pojawieniem się na
ekranach Blue Hawaii, w Stanach została wyparta z pozycji 1.
przez “The Twist” i “Peppermint Twist”, podczas gdy
w Anglii i niemal całej Europie królowała na szczycie list przebojów.
14. Something
Blue (Evans/Byron)
Pełna czułości i tęsknoty “Something Blue” posiadała
bardzo wiele cech typowego “brzmienia Nashville”, mimo że jej twórcą
był nowojorski team, złożony z Ala Byrona i Paula Evansa. Para ta
napisała właśnie dla Bobby’ego Vintona “Roses Are Red”.
Oczywiście Evans był także autorem “Seven Little Girls Sitting In
The Bach Seat”.
Być może nieco zbyt “przytłumiona” i dlatego nie mogąca liczyć na
sukces jako singiel, “Something Blue” umieszczona została na
albumie POT LUCK, ostatnim - aż do nagrania prawie pięć lat później
HOW GREAT THOU ART - nie będącym ścieżką dźwiękową
kolejnego filmu. Fragment “Marsza Weselnego”, który można usłyszeć
na początku tego alternatywnego “take’u”, został z wersji
ostatecznej usunięty.
15. Return
To Sender (Blackwell/Scott)
Otis Blackwell i
Winfield Scott stanowili parę czarnoskórych twórców piosenek, którzy
torowali drogę nieco głupawym nowinkom rock’n’rollowym. Pracując w
pojedynkę byli autorami takich utworów, jak “Tweedlee Dee”,
“Great Balls Of Fire” czy “All Shook Up”. Gdy Otis
otrzymał od wydawcy muzycznego Elvisa telefon z prośbą o pisanie
piosenek do jego filmów, wezwał na pomoc Scotta.
“Return To Sender” była ich pierwszym wspólnym dziełem i pojawiła
się w filmie Girls! Girls! Girls!. Wypuszczona w październiku
1962 roku, dokładnie wtedy, gdy film ten wszedł na ekrany w całym
kraju, w Stanach dotarła do pozycji 2. list przebojów, a w Anglii znalazła
się na ich szczycie.
16. Bossa
Nova Baby (Leiber/Stoller)
Moda na bossa novę narodziła się w ślad za pochodzącym z 1962 roku
przebojem S.Getza i Ch.Byrda “Desafinado”. Do czasu, gdy w
styczniu 1963 roku nagrano utwór “Bossa Nova Baby”, który
znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu Fun In Acapulco, świat
oszalał na punkcie nowego rytmu. Leiber i Stoller od lat byli
zafascynowani muzyką latynoamerykańską (świadczą o tym niektóre z
nagrań zespołu “The Drifters” ich autortswa), lecz popełnili dość
powszechny błąd, polegający na nieprawidłowym rozróżnieniu muzyki
latynoamerykańskiej i muzyki brazylijskiej.
“Bossa
Nova Baby” była w istocie rumbą z introdukcją Bo Diddleya i słyszalną
w przerywniku meksykańską trąbką. Nie było tu charakterystycznego
9-nutowego akcentu melodycznego pomiędzy naturalnymi akcentami
rytmicznymi każdego taktu, który nadawał bossa novie jej nieco niedbałe
"rytmiczne" brzmienie. Leiber i Stoller napisali ten utwór pod
koniec 1962 roku dla grupy “Tippie and The Clovers”. Elvis zrobił z
niego hit. Prezentowana tutaj wersja alternatywna - mniej “wygładzona”
- jest bez wątpienia lepsza od wersji ostatecznej. Wielka szkoda, że
musiały z niej wypaść słowa “drink you fink” (pij, łamistrajku)!
17. How
Great Thou Art (Stuart K.Hine)
Tytułowy utwór
drugiego religijnego albumu Elvisa
był jednym z tych, które poznał słuchając płyty grupy “Son Of The
Prisoneers”. Napisana w Szwecji w latach 80. XIX wieku “How Great
Thou Art” została przełożona i spopularyzowana w krajach anglojęzycznych
przez parę misjonarzy: Stuarta Hine’a i jego żonę. Elvis nagrał ją
w Nashville, w maju 1966 roku, z akompaniamentem wokalnym pełnego chóru
zamiast kwartetu.
Album został wypuszczony w lutym roku następnego i doczekał się
entuzjastycznych recenzji. Przyniósł także Elvisowi jego pierwszą
nagrodę Grammy.
18. Guitar
Man (Jerry Reed Hubbard)
W 1967 roku Elvis znalazł się na rozdrożu. Ani jego filmy, ani płyty
nie zbierały pozytywnych ocen i nie posiadały większej wartości. Elvis
miał jednak dopiero 32 lata i z natury lubił wszelkie współzawodnictwo.
We wrześniu 1967 roku udał się do Nashville, by nagrać “Guitar
Man”, “mówionego” bluesa utrzymanego w stylu utworów Phila
Norrisa, a napisanego i zarejestrowanego na taśmie po raz pierwszy przez
Jerry’ego Reeda w październiku roku poprzedniego. Nagrania Reeda
posiadały brzmienie stanowiące niemal jego własnoręczny podpis, o którym
decydował specyficzny sposób gry na gitarze:przesuwanie dłoni wzdłuż
gryfu przy równoczesnym przebieraniu palcami po strunach, będące
transpozycją improwizowanych wstawek fortepianowych Raya Charles’a.
Ponieważ żadna z osób obecnych w studiu nie była w stanie odtworzyć
tego stylu gry, wyruszono na uwieńczone sukcesem poszukiwania samego
Reeda. Elvis poczuł się wyraźnie pokrzepiony i podniesiony na duchu.
Nie był już jedynie biernym uczestnikiem swych własnych sesji
nagraniowych. Poddawał nowe pomysły i realizował własne zamierzenia,
tak jak to robił w 1954 i 1960 roku.
19. You’ll
Never Walk Alone (Rodgers/Hammerstein)
Elvis powrócił do studia już następnego dnia po nagraniu “Guitar
Man”. Tym razem chodziło o singiel z utworami religijnymi, który
miał się ukazać przed Wielkanocą.
“You’ll Never Walk Alone” została napisana przez Rodgersa i
Hammersteina w 1945 roku, do musicalu "Carousel". Patti Labell,
a nawet grupa “Garry And The Paecemakers” znaleźli się dzięki temu
utworowi na listach rok czy dwa przed Elvisem, lecz Elvis albo nie znał
tych wersji, albo też nie wbudziły one jego zainteresowania. Dla niego
inspirację stanowiło nagranie Roya Hamiltona z 1954 roku. Elvis usiadł
przy fortepianie i wziął kilka akordów. Dla inżyniera dźwięku, Jima
Halloya, był to znak, że trzeba przygotować mikrofon rejestrujący
wokal. Elvis poprosił o introdukcję i Harold Bradley zaimprowizował coś
na gitarze akustycznej. Grupa “The Jordanaires” wiedziała oczywiście
dla kogo pracuje. Po zakończeniu pierwszego podejścia, Elvis zaczął
ponownie, bez chwili przerwy. Było to porażające swym rozmachem
wykonanie i Elvis musiał czuć się się bardzo rozczarowany, gdy okazało
się, że ostateczna, wypuszczona wersja dotarła zaledwie do środka Hot
100.
20. Oh
How I Love Jesus (traditional)
Ta wersja znanego standardu muzyki gospel daje nam być może najlepsze
wyobrażenie Elvisa śpiewającego w domu dla siebie i przyjaciół. Jego
oparty na akordach, perkusyjny styl gry na fortepianie wywodził się z
muzyki gospel, a same pieśni gospel stanowiły jądro jego repertuaru.
Jest rzeczą powszechnie znaną, że Elvis koncentrował się przed
sesjami nagraniowymi śpiewając utwory gospel, a dzięki “Oh How I
Love Jesus” zaczynamy rozumieć, jakie dźwięki można było usłyszeć
podczas tych bardzo osobistych, prywatnych momentów.
21. Tennessee
Waltz (Stewart/King)
Jest prawie nie do
pomyślenia, by Elvis nie słyszał “Tennessee Waltz” w
wykonaniu Patti Page. Żaden Amerykanin żyjący w 1951 roku nie mógł
nie znać tego nagrania. Gdy mąż Patti, Charlie O’Curran pracował nad
choreografią do kilku filmów Elvisa, musiało dojść do spotkania
Elvisa z popularną piosenkarką. Zapewne powiedział jej, tak jak to mówił
wielu artystom o ustalonej renomie, że najbardziej podobają mu się
utwory w jej wykonaniu. Często słyszeliśmy, że Elvis znał tysiące
piosenek, lecz - podobnie jak w tym przypadku - były to prawdopodobnie
jedynie fragmenty owej imponującej liczby utworów.
22. Blowin’
In The Wind (Bob Dylan)
Słowa Boba Dylana mówiącego, że jego ulubioną wersją własnej
kompozycji “Tomorrow Is A Long Time” jest wersja Elvisa zostały
zarejestrowane na taśmie. Być może o prezentowanej w tym zbiorze “Blowin’
In The Wind” Dylan nie powiedziałby tego samego, lecz na swój sposób
jest to wykonanie odkrywcze. Elvis był człowiekiem zdecydowanie
przeciwnym jakimkolwiek związkom z kulturą kontestacyjną, tutaj jednak
nie tylko śpiewa jeden z pierwszych jej klasyków, ale wkłada wystarczająco
wiele wysiłku w to, by zmienić melodię. Jego głos brzmi w tym nagraniu
znacznie niżej niż zwykle. Elvis często mówił, że chciał śpiewać
basem, a do połowy lat 60. skala jego głosu powiększyła się
wystarczająco, by mógł podjąć taką próbę.
23. I
Can’t Help It (If I Still In Love With You) (Hank Williams)
24. I’m
Beginning To Forget You (W.Phelps)
Taśmy nagrane w Graceland ok. 1961 roku dają nam szersze pojęcie o tym,
jakie było brzmienie głosu Elvisa z dala od studiów nagraniowych oraz
studiów dźwiękowych wytwórni filmowych.
Dzięki nim możemy również dowiedzieć się, czego słuchał i co śpiewał
dla własnej przyjemności. “I Can’t Help It” to oczywiście
jeden z największych hitów Hanka Williamsa, będący niewątpliwie jedną
z tych piosenek, których Elvis słuchał jako dziecko. “I’m
Beggining To Forget You” znajdowała się na drugiej stronie
wydanego w 1959 roku przebojowego singla Jima Reeves’a “Partners”.
W wykonaniu Elvisa piosenka ta mogła bez watpienia znaleźć się na
albumie POT LUCK lub SOMETHING FOR EVERYBODY.
25. After
Loving You (Miller/Lantz)
W 1966 roku Red West raz jeszcze zarejestrował głos Elvisa na taśmie
magnetofonowej. Przebywali wówczas w wynajmowanym przez Elvisa domu na
Rocca Place w Bel Air. Jest rzeczą niemal pewną, że Elvis słyszał
pochodzącą z 1962 roku przebojową wersję tego utworu w wykonaniu
Eddy’ego Arnolda, lecz na jego interpretację w znacznie większym
stopniu wpłynęło nagranie Delli Reese z 1965 roku. Najwyraźniej była
to jedna z tych piosenek, które Elvis przechowywał w zakamarkach swej
pamięci przez wiele lat.