ELVIS PRESLEY - PLATINUM - "A LIFE IN MUSIC"
 

RCA Victor / BMG - 07863 67469 2
4-Compact Disc Set (1997)

Nazywanie Elvisa jedną z ikon kulturowych to umniejszanie jego wartości i znaczenia. Jest on bowiem ikoną szczególną. Dwadzieścia lat po śmierci - odszedł na zawsze 16. sierpnia 1977 roku - Elvis jest nie tylko niewytłumaczalnym fenomenem w świecie otaczających nas dźwięków. Jego nie mające precedensu osiągnięcia wciąż stanowią probierz artystycznego sukcesu.

“PLATINUM - A LIFE IN MUSIC” to kronika wybitnej kariery Elvisa Presleya (1954-1977), pisana z jedynej w swoim rodzaju perspektywy. Zestaw obejmuje 100 wykonań, z których 77 ukazuje się po raz pierwszy. Ten niepowtarzalny, historyczny przegląd ukazuje jego rozwój jako artysty oraz akcentuje sposób, w jaki muzyka Elvisa zawsze powraca do źródeł swej niezmiennej wartości.

Celem tego zestawu nie jest powielenie wcześniejszych wydań retrospektywnych, lecz ich uzupełnienie. PLATINUM wykracza poza ramy i zakres nagrań wzorcowych i dokumentuje nieocenione osiągnięcia muzyczne odnoszącego największe na świecie sukcesy artysty, jakiego zna przemysł płytowy.

Wytwórnia RCA 1997


Disc 2

| DISC 1 | DISC 3 | DISC 4 |







CD II









1. Stuck On You (Schroeder/McFarland)

2. Fame And Fortune (Wise/Weisman)


Delikatnie mówiąc, Frank Sinatra nie był zbyt wielkim przyjacielem piosenkarzy rockandrollowych. Swą opinię o nich zawarł w dwóch krótkich słowach: skretyniałe półgłówki! Ponieważ jednak realizowane przez niego dla sieci ABC programy “Timex Special” nie miały zbyt wysokich notowań, Sinatra postanowił osobiście wykorzystać wyjątkową szansę, jaką była możliwość oficjalnego, spektakularnego powitania Elvisa Presleya po jego powrocie do Stanów. Show nagrywano w Miami, gdzie Sinatra występował jako gwiazda hotelu Fointaineblau. Miał również do dyspozycji swą córkę, Nancy, oraz złożoną z przyjaciół grupę “The Rat Pack” (bez Deana Martina). Elvis ubrany (a może - wbity?) w smoking, pozostając na dodatek w stanie spoczynku bez gitary jako podpory, sprawiał wrażenie nieco zażenowanego i niezbyt dobrze czującego się w narzuconej mu roli. Zaczął od “Fame And Fortune” i “Stuck On You”. Utwory te znalazły się na jego pierwszym wypuszczonym po powrocie z wojska singlu, który jeszcze przed emisją programu dotarł na szczyt list przebojów.

 

“Fame And Fortune” i “Stuck On You”


Potem przyszła kolej na duet z Sinatrą. Twórca aranżacji pracował niemal bez wytchnienia, starając się w sposób możliwy do przyjęcia połączyć “Witchcraft” i “Love Me Tender”.
Tym razem role się odwróciły - Elvis zaśpiewał “Witchcraft”, a Sinatra wielki przebój swego owacyjnie witanego gościa. Nagrania zostały zarejestrowane 26. marca 1960 roku. W udzielonym później wywiadzie, Elvis powiedział: “Byłem skamieniały. Śmiertelnie przerażony. Moje dziwne zachowanie i sposób poruszania się to efekt potwornego strachu". Symboliczna rola tego wydarzenia miała prawdopodobnie większe znaczenie niż wszystko to, co złożyło się na jego treść. Program wyemitowano 12. maja. Sinatra zdobył swoje wskaźniki, a Elvis - oprócz kilku dobrych recenzji - 125 tys. dolarów. Jak pokazała przyszłość, był to jego ostatni występ telewizyjny przed długą przerwą, która miała trwać aż do 3. grudnia 1968 roku.

 

3. It’s Now Or Never (Schroeder/Gold)

4. It Feels So Right (Wise/Weisman)

5. A Mess Of Blues (Pomus/Shuman)

6. Are You Lonesome Tonight? (Turk/Handman)

7. Reconsider Baby (Lowell Fulson)


Pod pewnymi względami, pierwsze sesje Elvisa, które odbyły się po jego powrocie z Niemiec, były najlepsze. W ciągu czterech lat, jakie upłynęły od czasu, gdy Elvis nagrywał w Nashville po raz pierwszy, do miasta ściągnęła śmietanka muzyków sesyjnych, znanych jako Team “A”. Swoboda, umiejętność przystosowania się, precyzja oraz talent umożliwiający tworzenie improwizowanych aranżacji, stanowiły ich znak rozpoznawczy. Wszyscy też dokładali wszelkich starań, by nie zagubić tego specyficznego sposobu pracy twórczej w studiu nagraniowym, który wprowadził Elvis i wszyscy byli równie wszechstronni. Jednej nocy mogli nagrywać płyty z 3-akordowymi piosenkami hillbilly, następnej - płyty Roya Orbisona, a w niedzielę grali jazz dla własnej przyjemności. Sesje te miały dla kariery Elvisa znaczenie szczególne i - jak się okazało - przełomowe. Freddy Bienstock przygotował swój program, a Elvis swój. Nawet Colonel przynajmniej raz ujawnił swe preferencje związane z doborem utworów: chciał, żeby Elvis nagrał ulubioną piosenkę jego żony:

“Are You Lonesome Tonight?”

 

“It’s Now Or Never”


Elvis uwielbiał wręcz “It’s Now Or Never”, utwór będący przeróbką “There’s No Tomorrow”. Po raz pierwszy postanowił zmierzyć się z wysokimi nutami Mario Lanzy i - po kilku próbach - zwyciężył, wiernie je odtwarzając. Pierwszy singiel nagrany przez Elvisa po opuszczeniu szeregów armii, “Stuck On You” przypominał co prawda stylistycznie “All Shook Up” i “Don’t Be Cruel”, lecz wykonanie “It’s Now Or Never” stanowiło sygnał, że rozwój Elvisa jako piosenkarza nie zakończył się w 1957 roku. Przyniosło również ostateczną odpowiedź na pytanie, czy sprzedaż jego płyt zakończyła się definitywie i zamknęła sumą tych kilku milionów egzemplarzy, które zniknęły dotąd ze sklepowych półek w Stanach Zjednoczonych oraz ich oszołamiającą wielokrotnością w skali globalnej.

 

“Are You Lonesome Tonight?”


“Are You Lonesome Tonight?”,
pochodząca z 1926 roku ballada spopularyzowana przez Vaughn Deleath, pierwszą w historii kobietę, która zaśpiewała na żywo w programie radiowym, została wybrana jako uzupełnienie singla z “It’s Now Or Never”. Jednak wszyscy obecni w studiu nagraniowym uznali wykonanie Elvisa za tak doskonałe, że zaczął on myśleć o wypuszczeniu go oddzielnie na kolejnym singlu. Czy Elvis zdawał sobie sprawę z faktu, że stał się teraz “wygładzonym” piosenkarzem, jakim chciał być, gdy przekraczał progi studia SUN siedem lat wcześniej?


Doc Pomus i Mort Shuman, znani wówczas głównie jako twórcy piosenek wykonywanych przez Diona, posiadali ten sam rodzaj białego cynizmu, wielkomiejskiego chłodu i miłości do bluesa, który tak bardzo pociągał Elvisa u Leibera i Stollera. “A Mess Of Blues” była piosenką Doca i Morta, wybraną spośród wielu innych na drugą stronę singla z “It’s Now Or Never”. Fred Wise i Ben Weisman stanowili parę nowojorskich twórców reprezentujących starą szkołę. Pisali utwory dla Elvisa pod koniec lat 50. i w latach 60. Obliczono, że w sumie Weisman był autorem 57. piosenek Elvisa, w tym “Fame And Fortune”, umieszczonej na stronie B pierwszego singla nagranego przez Elvisa po powrocie z wojska. Elvis wybrał na swój album ELVIS IS BACK utwór “It Feels So Right”, wykonując go w sposób podobny do tego, w jaki wykonał wcześniej “One Night”.

Jeżeli jakakolwiek piosenka pochodząca z tych sesji stanowiła odbicie osobistych upodobań samego Elvisa, to była nią z pewnością “Reconsider Baby”. Ten rhythm and bluesowy hit Lowella Fulsona z 1954 roku został zmieniony tak bardzo, że można przypuszczać, iż Elvis myślał o nim od wielu lat. Towarzyszący Elvisowi Boots Randolph w sposób najlepszy z możliwych odtworzył sposób gry saksofonisty R & B, Big Jaya McNelly. Arydzieło!

 

8. Tonight Is So Right For Love (Wayne/Silver)


Prawie na pewno Elvis opuszczał wojsko przepełniony głęboką nadzieją, że w przyszłości producenci filmowi zaoferują mu poważne role dramatyczne, o jakich marzył od początku. Jednak sukces G.I.Blues, a rok później Blue Hawaii, w połączeniu z relatywnym niepowodzeniem Wild In The Country oraz Flaming Star przesądził o typie filmów, w których miał występować - były to lekkie komedie muzyczne.

 

G.I.Blues


W pochodzącej z filmu G.I.Blues “Tonight Is So Right For Love” pojawia się aranżer Ricky Nelsona, Jimmie Haskell, grający na akordeonie, co miało podkreślić specyficzny, niemiecki klimat prezentowanego w filmie lokalu. Utwór ten był dziełem nowojorskiej pary twórców piosenek, Abe Silvera i Sida Wayne’a, specjalizującej się w pisaniu dla potrzeb filmów i spektakli teatralnych o charakterze obyczajowym. Krótsza, alternatywna wersja tej piosenki, “Tonight’s All Right For Love” stanowiła fragment ścieżki dźwiękowej przeznaczonej dla krajów spoza angielskiego obszaru językowego.

 

9. His Hand In Mine (Mosie Lister)

10. Milky White Way (aranżacja: Elvis Presley)


W październiku 1960 roku Elvis powrócił do Nashville, by nagrać HIS HAND IN MINE,

 

HIS HAND IN MINE


album wybitny z uwagi na fakt, że stanowi wyraźnie oddzieloną, starannie dobraną i bardzo osobistą mieszankę czarnej i białej muzyki gospel. Autorem utworu tytułowego był Mosie Lister, aranżer “The Statesman Quartet”, grupy często oglądanej i słuchanej przez Elvisa podczas koncertów w Memphis i jego okolicach. Natomiast “Milky White Way” to czarna pieśń gospel autorstwa Landera Colemana, lidera “Newark’s Coleman Brothers”. Elvis wykorzystał i powtórzył prawie co do nuty aranżację pochodzącego z 1947 roku nagrania grupy “The Trumpeteer”. Wszystko wskazuje na to, że kopia tego nagrania, należącego rzekomo do najlepiej sprzedających się nagrań muzyki gospel wszech czasów, znajdowała się także w jego posiadaniu.

 

11. I’m Comin’ Home (Charlie Rich)


Chociaż Elvis odszedł z SUN w 1955 roku, wciąż regularnie odwiedzał studio. Najprawdopodobniej to właśnie Sam Phillips podarował mu egzemplarz singla Carla Manna “I’m Comin’ Home”. Mann miał zaledwie 16 lat, gdy w 1959 roku nagrał swój jedyny znaczący przebój “Mona Lisa”. “I’m Comin’ Home” natomiast zasłużyła z pewnością na miano jedynego utworu stanowiącego uzupełnienie hitu Manna, jaki kiedykolwiek powstał. Charlie Rich, sam będący artystą pracującym dla studia SUN, napisał go jako luźną parafrazę “Mony Lisy” Manna i nagrał na płycie w wersji instrumentalnej (fortepian). Mann miał do dyspozycji obdarzonego nadzwyczajnym talentem i niezwykłymi umiejętnościami gitarzystę o nazwisku Eddie Bush. Jadąc do Nashville w marcu 1961 roku, Elvis musiał zabrać ze sobą nagranie “I’m Comin’ Home”, a muzycy obecni w studiu zrobili co tylko mogli, by wiernie odtworzyć partie instrumentalne Busha i Richa.

 

SOMETHING FOR EVERYBODY


Piosenka ta umieszczona została na wypuszczonym w 1961 roku albumie SOMETHING FOR EVERYBODY, który dotarł do 1. pozycji na listach przebojów.

 

12. I Feel So Bad (Chuck Willis)


Walory poetyckie utworów bluesowych są często przeceniane, lecz słowa “czuję się źle, tak bardzo źle, jak piłka będąca w grze w deszczowy dzień” to poezja na miarę każdego. Chuck Willis napisał nową wersję tego utworu w 1953 roku, ale - w przeciwieństwie do “Reconsider Baby”, bluesa przerobionego przez Elvisa od początku do końca - jego wersja “I Feel So Bad” była perfekcyjną, zaśpiewaną niemal co do nuty kopią oryginalnego wykonania Chucka Willisa.

 

I Feel So Bad


Na prezentowanym tutaj, nie wykorzystanym podejściu, sposób gry Bootsa Randolpha jest nieco frenetyczny, ale w znacznie większym stopniu przykuwa uwagę słuchacza. Ostateczna wersja była w lecie 1961. roku hitem , który dotarł do 5. pozycji na listach.

 

13. Can’t Help Falling In Love (Peretti/Creatore/Weiss)

“Can’t Help Falling In Love”,
podobnie jak “White Christmas”, należy do tej grupy piosenek filmowych, które żyją później swoim własnym życiem. Ta, być może najbardziej “twała” czy wręcz “nieśmiertelna” z ballad Elvisa, w latach późniejszych kończyła prawie każdy z jego licznych koncertów. Piosenka jest dziełem pracującego dla RCA zespołu, Hugo & Luigi (Sam Cooke, The Tokens) oraz zawodowego twórcy piosenek, George’a Weissa, który był również współautorem innego utworu Elvisa, “Surrender”.

 

Can’t Help Falling In Love


Wypuszczona w listopadzie 1961 roku, równolegle z pojawieniem się na ekranach Blue Hawaii, w Stanach została wyparta z pozycji 1. przez “The Twist” i “Peppermint Twist”, podczas gdy w Anglii i niemal całej Europie królowała na szczycie list przebojów.

 

14. Something Blue (Evans/Byron)


Pełna czułości i tęsknoty “Something Blue” posiadała bardzo wiele cech typowego “brzmienia Nashville”, mimo że jej twórcą był nowojorski team, złożony z Ala Byrona i Paula Evansa. Para ta napisała właśnie dla Bobby’ego Vintona “Roses Are Red”. Oczywiście Evans był także autorem “Seven Little Girls Sitting In The Bach Seat”.

 

POT LUCK


Być może nieco zbyt “przytłumiona” i dlatego nie mogąca liczyć na sukces jako singiel, “Something Blue” umieszczona została na albumie POT LUCK, ostatnim - aż do nagrania prawie pięć lat później HOW GREAT THOU ART - nie będącym ścieżką dźwiękową kolejnego filmu. Fragment “Marsza Weselnego”, który można usłyszeć na początku tego alternatywnego “take’u”, został z wersji ostatecznej usunięty.

 

15. Return To Sender (Blackwell/Scott)

Otis Blackwell i Winfield Scott stanowili parę czarnoskórych twórców piosenek, którzy torowali drogę nieco głupawym nowinkom rock’n’rollowym. Pracując w pojedynkę byli autorami takich utworów, jak “Tweedlee Dee”, “Great Balls Of Fire” czy “All Shook Up”. Gdy Otis otrzymał od wydawcy muzycznego Elvisa telefon z prośbą o pisanie piosenek do jego filmów, wezwał na pomoc Scotta.

 

“Return To Sender”


“Return To Sender”
była ich pierwszym wspólnym dziełem i pojawiła się w filmie Girls! Girls! Girls!. Wypuszczona w październiku 1962 roku, dokładnie wtedy, gdy film ten wszedł na ekrany w całym kraju, w Stanach dotarła do pozycji 2. list przebojów, a w Anglii znalazła się na ich szczycie.

 

16. Bossa Nova Baby (Leiber/Stoller)


Moda na bossa novę narodziła się w ślad za pochodzącym z 1962 roku przebojem S.Getza i Ch.Byrda “Desafinado”. Do czasu, gdy w styczniu 1963 roku nagrano utwór “Bossa Nova Baby”, który znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu Fun In Acapulco, świat oszalał na punkcie nowego rytmu. Leiber i Stoller od lat byli zafascynowani muzyką latynoamerykańską (świadczą o tym niektóre z nagrań zespołu “The Drifters” ich autortswa), lecz popełnili dość powszechny błąd, polegający na nieprawidłowym rozróżnieniu muzyki latynoamerykańskiej i muzyki brazylijskiej.

 

“Bossa Nova Baby”

“Bossa Nova Baby” była w istocie rumbą z introdukcją Bo Diddleya i słyszalną w przerywniku meksykańską trąbką. Nie było tu charakterystycznego 9-nutowego akcentu melodycznego pomiędzy naturalnymi akcentami rytmicznymi każdego taktu, który nadawał bossa novie jej nieco niedbałe "rytmiczne" brzmienie. Leiber i Stoller napisali ten utwór pod koniec 1962 roku dla grupy “Tippie and The Clovers”. Elvis zrobił z niego hit. Prezentowana tutaj wersja alternatywna - mniej “wygładzona” - jest bez wątpienia lepsza od wersji ostatecznej. Wielka szkoda, że musiały z niej wypaść słowa “drink you fink” (pij, łamistrajku)!

 

17. How Great Thou Art (Stuart K.Hine)

Tytułowy utwór drugiego religijnego albumu Elvisa
był jednym z tych, które poznał słuchając płyty grupy “Son Of The Prisoneers”. Napisana w Szwecji w latach 80. XIX wieku “How Great Thou Art” została przełożona i spopularyzowana w krajach anglojęzycznych przez parę misjonarzy: Stuarta Hine’a i jego żonę. Elvis nagrał ją w Nashville, w maju 1966 roku, z akompaniamentem wokalnym pełnego chóru zamiast kwartetu.

 

How Great Thou Art


Album został wypuszczony w lutym roku następnego i doczekał się entuzjastycznych recenzji. Przyniósł także Elvisowi jego pierwszą nagrodę Grammy.

 

18. Guitar Man (Jerry Reed Hubbard)


W 1967 roku Elvis znalazł się na rozdrożu. Ani jego filmy, ani płyty nie zbierały pozytywnych ocen i nie posiadały większej wartości. Elvis miał jednak dopiero 32 lata i z natury lubił wszelkie współzawodnictwo.

 

Guitar Man


We wrześniu 1967 roku udał się do Nashville, by nagrać “Guitar Man”, “mówionego” bluesa utrzymanego w stylu utworów Phila Norrisa, a napisanego i zarejestrowanego na taśmie po raz pierwszy przez Jerry’ego Reeda w październiku roku poprzedniego. Nagrania Reeda posiadały brzmienie stanowiące niemal jego własnoręczny podpis, o którym decydował specyficzny sposób gry na gitarze:przesuwanie dłoni wzdłuż gryfu przy równoczesnym przebieraniu palcami po strunach, będące transpozycją improwizowanych wstawek fortepianowych Raya Charles’a. Ponieważ żadna z osób obecnych w studiu nie była w stanie odtworzyć tego stylu gry, wyruszono na uwieńczone sukcesem poszukiwania samego Reeda. Elvis poczuł się wyraźnie pokrzepiony i podniesiony na duchu. Nie był już jedynie biernym uczestnikiem swych własnych sesji nagraniowych. Poddawał nowe pomysły i realizował własne zamierzenia, tak jak to robił w 1954 i 1960 roku.

 

19. You’ll Never Walk Alone (Rodgers/Hammerstein)


Elvis powrócił do studia już następnego dnia po nagraniu “Guitar Man”. Tym razem chodziło o singiel z utworami religijnymi, który miał się ukazać przed Wielkanocą.


“You’ll Never Walk Alone”


“You’ll Never Walk Alone”
została napisana przez Rodgersa i Hammersteina w 1945 roku, do musicalu "Carousel". Patti Labell, a nawet grupa “Garry And The Paecemakers” znaleźli się dzięki temu utworowi na listach rok czy dwa przed Elvisem, lecz Elvis albo nie znał tych wersji, albo też nie wbudziły one jego zainteresowania. Dla niego inspirację stanowiło nagranie Roya Hamiltona z 1954 roku. Elvis usiadł przy fortepianie i wziął kilka akordów. Dla inżyniera dźwięku, Jima Halloya, był to znak, że trzeba przygotować mikrofon rejestrujący wokal. Elvis poprosił o introdukcję i Harold Bradley zaimprowizował coś na gitarze akustycznej. Grupa “The Jordanaires” wiedziała oczywiście dla kogo pracuje. Po zakończeniu pierwszego podejścia, Elvis zaczął ponownie, bez chwili przerwy. Było to porażające swym rozmachem wykonanie i Elvis musiał czuć się się bardzo rozczarowany, gdy okazało się, że ostateczna, wypuszczona wersja dotarła zaledwie do środka Hot 100.

 

20. Oh How I Love Jesus (traditional)


Ta wersja znanego standardu muzyki gospel daje nam być może najlepsze wyobrażenie Elvisa śpiewającego w domu dla siebie i przyjaciół. Jego oparty na akordach, perkusyjny styl gry na fortepianie wywodził się z muzyki gospel, a same pieśni gospel stanowiły jądro jego repertuaru. Jest rzeczą powszechnie znaną, że Elvis koncentrował się przed sesjami nagraniowymi śpiewając utwory gospel, a dzięki “Oh How I Love Jesus” zaczynamy rozumieć, jakie dźwięki można było usłyszeć podczas tych bardzo osobistych, prywatnych momentów.

 

21. Tennessee Waltz (Stewart/King)


J
est prawie nie do pomyślenia, by Elvis nie słyszał “Tennessee Waltz” w wykonaniu Patti Page. Żaden Amerykanin żyjący w 1951 roku nie mógł nie znać tego nagrania. Gdy mąż Patti, Charlie O’Curran pracował nad choreografią do kilku filmów Elvisa, musiało dojść do spotkania Elvisa z popularną piosenkarką. Zapewne powiedział jej, tak jak to mówił wielu artystom o ustalonej renomie, że najbardziej podobają mu się utwory w jej wykonaniu. Często słyszeliśmy, że Elvis znał tysiące piosenek, lecz - podobnie jak w tym przypadku - były to prawdopodobnie jedynie fragmenty owej imponującej liczby utworów.

 

22. Blowin’ In The Wind (Bob Dylan)


Słowa Boba Dylana mówiącego, że jego ulubioną wersją własnej kompozycji “Tomorrow Is A Long Time” jest wersja Elvisa zostały zarejestrowane na taśmie. Być może o prezentowanej w tym zbiorze “Blowin’ In The Wind” Dylan nie powiedziałby tego samego, lecz na swój sposób jest to wykonanie odkrywcze. Elvis był człowiekiem zdecydowanie przeciwnym jakimkolwiek związkom z kulturą kontestacyjną, tutaj jednak nie tylko śpiewa jeden z pierwszych jej klasyków, ale wkłada wystarczająco wiele wysiłku w to, by zmienić melodię. Jego głos brzmi w tym nagraniu znacznie niżej niż zwykle. Elvis często mówił, że chciał śpiewać basem, a do połowy lat 60. skala jego głosu powiększyła się wystarczająco, by mógł podjąć taką próbę.

 

23. I Can’t Help It (If I Still In Love With You) (Hank Williams)

24. I’m Beginning To Forget You (W.Phelps)


Taśmy nagrane w Graceland ok. 1961 roku dają nam szersze pojęcie o tym, jakie było brzmienie głosu Elvisa z dala od studiów nagraniowych oraz studiów dźwiękowych wytwórni filmowych.


Dzięki nim możemy również dowiedzieć się, czego słuchał i co śpiewał dla własnej przyjemności. “I Can’t Help It” to oczywiście jeden z największych hitów Hanka Williamsa, będący niewątpliwie jedną z tych piosenek, których Elvis słuchał jako dziecko. “I’m Beggining To Forget You” znajdowała się na drugiej stronie wydanego w 1959 roku przebojowego singla Jima Reeves’a “Partners”. W wykonaniu Elvisa piosenka ta mogła bez watpienia znaleźć się na albumie POT LUCK lub SOMETHING FOR EVERYBODY.

 

25. After Loving You (Miller/Lantz)


W 1966 roku Red West raz jeszcze zarejestrował głos Elvisa na taśmie magnetofonowej. Przebywali wówczas w wynajmowanym przez Elvisa domu na Rocca Place w Bel Air. Jest rzeczą niemal pewną, że Elvis słyszał pochodzącą z 1962 roku przebojową wersję tego utworu w wykonaniu Eddy’ego Arnolda, lecz na jego interpretację w znacznie większym stopniu wpłynęło nagranie Delli Reese z 1965 roku. Najwyraźniej była to jedna z tych piosenek, które Elvis przechowywał w zakamarkach swej pamięci przez wiele lat.

 


Nagrał ją w Memphis w 1969 roku ...



| DISC 1 | DISC 3 | DISC 4 |








EPFP © 1999 - 2001
compiled by
Andrzej Lipczynski
e-mail
elvisal@kki.pl

ELVIS PRESLEY FROM POLAND

This site is best viewed at 800 x 600 Resolution





   Home | Discography | Filmography | TV Appearance | BMG News | FTD Label | Photo Gallery | Books | Links | Articles