RCA
Victor / BMG - 07863 67469 2
4-Compact Disc Set (1997)
Nazywanie Elvisa jedną
z ikon kulturowych to umniejszanie jego wartości i znaczenia. Jest on
bowiem ikoną szczególną. Dwadzieścia lat po śmierci - odszedł na
zawsze 16. sierpnia 1977 roku - Elvis jest nie tylko niewytłumaczalnym
fenomenem w świecie otaczających nas dźwięków. Jego nie mające
precedensu osiągnięcia wciąż stanowią probierz artystycznego sukcesu.
“PLATINUM - A LIFE IN MUSIC” to kronika wybitnej kariery Elvisa
Presleya (1954-1977), pisana z jedynej w swoim rodzaju perspektywy. Zestaw
obejmuje 100 wykonań, z których 77 ukazuje się po raz pierwszy. Ten
niepowtarzalny, historyczny przegląd ukazuje jego rozwój jako artysty
oraz akcentuje sposób, w jaki muzyka Elvisa zawsze powraca do źródeł
swej niezmiennej wartości.
Celem tego zestawu nie jest powielenie wcześniejszych wydań
retrospektywnych, lecz ich uzupełnienie. PLATINUM wykracza poza ramy i
zakres nagrań wzorcowych i dokumentuje nieocenione osiągnięcia muzyczne
odnoszącego największe na świecie sukcesy artysty, jakiego zna przemysł
płytowy.
3.
Bosom Of
Abraham (Johnson / Mc Fadden / Brooks / Presley
4. I'll Be Home On Christmas Day (Michael Jarret)
Utwory bożonarodzeniowe są prawie zawsze nagrywane w środku lata, tak
więc po kilku parnych majowych nocach spędzonych w Nashville Elvis ukończył
pracę nad kolejnym albumem świątecznym, THE WONDERFUL WORLD OF
CHRISTMAS, jak również nad swym trzecim albumem sakralnym, zatytułowanym
HE TOUCHED ME.
Lee Denson, autor "Miracle Of The Rosary" dorastał obok Elvisa
w osiedlu Lauderdale Courts. Być może - mimo gorących zaprzeczeń
Densona - to właśnie Elvis pomógł mu się dostać w r. 1957 w ramiona
RCA. W r. 1971 Denson bez oporów pokonał drogę do domu Elvisa w Los
Angeles i podrzucił mu "Miracle Of The Rosary", utwór gospel
zupełnie odmienny od tych, których słuchali w młodości. Być może
dlatego zamiast na albumie HE TOUCHED ME, Elvis umieścił go na płycie
ELVIS NOW.
"He Touched Me" nie był jedynie utworem tytułowym trzeciego
religijnego albumu Elvisa - było to kluczowe wyznanie umieszczonego na
nim zestawu nagrań. Utwór ten był dziełem Williama Gaithera, któremu
od 1969 do 1977 r. przyznawano zaszczytny tytuł "Kompozytora
Roku" w kategorii muzyki gospel. Świadczył on w sposób jasny o
tym, że zainteresowania Elvisa przesuwały się od muzyki gospel w
kierunku okolicznościowych i oddających nastrój chwili utworów chrześcijańskich.
W r. 1972 wypuścił on go na swym wielkanocnym singlu, lecz bardziej
prawdopodobne wydaje się stwierdzenie, że druga strona owego singla,
przearanżowany przez Elvisa standard czarnej muzyki gospel, "Bosom
Of Abraham", był bliższy jego sercu. W r. 1973 album HE TOUCHED ME
przyniósł Elvisowi jego drugą nagrodę Grammy.
5. For The Good Times (Kris Kristofferson)
6. Burning Love (Dennis Linde)
7. Separate Ways (West / Mainegre)
8. Always On My Mind (Carson / James / Christopher)
Nagrywając w Hollywood z zespołem towarzyszącym mu na trasach
koncertowych, Elvis przejawiał wyrażną inklinację do utworów, których
treść stanowiły rozłąka i związane z nią uczucie pustki. Sztuka była
imitacjążycia. Rozstanie z Priscillą nawet dziś wydaje się
niepowetowaną stratą. Czymże więc musiało być wówczas, zwłaszcza
że toczyło się już również postępowanie rozwodowe? Żadna z osób
obecnych w studiu podczas tamtych trzech nocy nie mogła nie zauważyć
znaczenia wyborów dokonywanych przez Elvisa. Gdyby prowadził wówczas
pamiętnik, "Separate Ways" mogłaby stanowić jedną z jego
stron. Również "Always On My Mind" oraz "For The Good
Times" mówiły w zasadzie wszystko.
Producent, Felton Jarvis, wymusił wręcz na Elvisie nagranie
"Burning Love", piosenki autorstwa Dennisa Linde'ego, która
wywołała poruszenie już wcześniej, gdy na początku tego roku została
nagrana przez piosenkarza R & B, Arthura Alexandra.
Elvis zachował niezwykle prostą aranżację, dzięki czemu utwór ten
zbliżony był do rockabilly w stopniu znacznie większym niż inne
utwory, które Elvis nagrywał przez wiele, wiele lat. Jesienią 1972 r.
nagranie to dotarło do 2. pozycji na listach. Był to najwyżej notowany
utwór Elvisa na przestrzeni dwóch lat. Prezentowane tutaj alternatywne
podejście jest nieco wolniejsze, mniej "podkręcone" i wygładzone
oraz - jeżeli to możliwe - w większym stopniu oddaje klimat utworu.
9. An American Trilogy (Mickey Newbury)
Mickey Newbury, twórca piosenek pochodzący z Nashville, jest autorem
tytułów tak bezssensownie rozwlekłych i wymyślnych, jak "Funny
Familiar Forgotten Feelings" czy "Just Dropped In To See What
Condition My Condition Was In". To właśnie on połączył w jedną
całość "Dixie", "Battle Hymn Of The Republic" oraz
"All My Trials".
Latem 1971 r. ów medley był hitem i doprawdy trudno powiedzieć, czy
intencją Newbury'ego nie była przypadkiem zamierzona ironia. Jedno jest
pewne - skladanka ta nie miała żadnych akcentów ironicznych w przypadku
Elvisa. Dla niego owa trylogia stanowiła wyraz triumfu prawdziwego
patrioty oraz człowieka, któremu udało się spełnić amerykańskie
marzenie self-made-mana. Pełne dramatyzmu zakończenie jest tego
oczywistym dowodem. Umieszczona w tym zbiorze wersja nie jest hitem
nagranym w Vegas, lecz wersją póżniejszą, zarejestrowaną podczas próby
generalnej do "Aloha From Fawaii".
10. Take Good Care Of Her (Warren / Kent)
11. I've Got A Think About You Baby (Tony Joe White)
W lipcu 1973 r. Elvis ponownie nagrywał w Memphis, wybierając tym razem
Stax Studio. Perkusista Al Jackson oraz basista Duck Dunn (połowa składu
"Booker T. and the MGs") byli jedynymi muzykami, którzy
nagrywali dla Stax regularnie; pozostali instrumentaliści biorący udział
w sesji albo wchodzili w skład zespołu towarzyszącego Elvisowi na
trasach koncertowych, albo pracowali w innych studiach na terenie miasta i
jego okolic. Sytuacja się powtórzyła - naprawdę trudno powstrzymać się
od chęci dopatrzenia się pewnego znaczenia w doborze utworów. Czy
pochodzący z 1961 r. przebój Adama Wade'a "Take Good Care Of
Her" nie był przypadkiem walentynkowym upominkiem dla Priscilli i
Mike'a Stone'a?
"I've Got A Think About You Baby" Tonny'ego Joe White'a była co
prawda przebojem, lecz powinna być przebojem znacznie większym. Jego utwór
"Polk Salad Annie" stanowił już stały element koncertów
Elvisa, a "Think About You" nie tylko posiadała owo pociągające,
mocno akcentowane "dołujące" brzmienie popowe, lecz również
zawierała ów "haczyk", od którego wręcz uzależnieni byli
amerykańscy autorzy i którego zawsze domagano się od amerykańskiego
sposobu gry. Billy Rilley, który dołączył do studia Sun zaledwie w parę
tygodni po opuszczeniu go przez Elvisa, nagrał ten utwór pod koniec 1972
r. w jednej z wytwórni związanej współpracą ze studiem Stax, czyniąc
z niego swój krótkotrwały hit. Już rok póżniej wersja Elvisa dotarła
na liście przebojów country Billboardu do No 4. W kategorii pop
odnotowana została na 39. pozycji.
12. Are You Sincere (Wayne Walker)
Ten wielki przebój Andy Williamsa z 1958 r. został nagrany przez
niezliczoną ilość piosenkarzy country, takich jak Eddy Arnold, Bobby
Bare, Marty Robbins oraz Faron Young. W swoim domu w Palm Springs Elvis
nagrał spokojną, aksamitną, przyciszoną wersję utrzymaną w tonacji
molowej, która przejmująco oddawała pełen smutku i melancholii nastrój
póżnej nocy.
13. I'ts Midnight (Wheeler / Chesnut)
14. Promised Land (Chuck Berry)
W grudniu 1973 r. Elvis powrócił do studia Stax, przywożąc swój własny
zespół muzyków. Opuścił je po zrealizowaniu 18 nagrań - najlepsze z
nich były naprawdę znakomite. Jego głos był silny i Elvis w pełni nad
nim panował, a mając za sobą swoją doskonale znaną i zaprzyjażnioną
grupę towarzyszącą mu w trasach koncertowych, sprawiał wrażenie
znacznie spokojniejszego i bardziej rozlużnionego. "Promised
Land" Chucka Berry'ego był współczesną Pilgrim's Progress (wyprawą
pielgrzyma). Jak na ironię, utwór ten został napisany gdy Chuck
przebywał w więzieniu i nie mógł udać się dokądkolwiek. Elvis
uwielbiał aliteracje w rodzaju "Sure as you're born she bought me a
silk suit" (jestem pewien, że gdy się urodziłeś, ona kupiła mi
jedwabny garnitur).
"It's Midnight" stanowiła całkowite przeciwieństwo, jeżeli
chodzi o sposób nagrania i z pewnością wymagała znacznie ciemniejszego
"ubrania" - dosłownie i w przenośni. Mistrzowie muzyki
country, Jerry Chestnut ("Four In The Morning", "A Good
Year For The Roses") i Billy Edd Wheeler ("Reverend Mr.
Black", "Jackson" oraz "Coward Of The Country")
nadali swej piosence kształt, który prawie na pewno posiadał głębokie,
osobiste znaczenie dla Elvisa. Zawarty w tej warstwie tekstowej i
melodyjnej ładunek emocji - głębokiego żalu, tęsknoty i osamotnienia
- stanowił, jak się wydaje, echo stanowiące odbicie jego życia w
podobnych momentach i okolicznościach.
15. Steamroller Blues (James Taylor)
Elvis darzył prawdziwą sympatią tego bluesa, który kompromitował
nieco Jamesa Taylora jako autora tekstu i kompozytora. Włączył go do
programu swego transmitowanego satelitarnie koncertu "Aloha From
Hawaii" i wersja ta dotarła w błyskawicznym tempie do Top 20
Billboardu w kategorii singli.
Elvis nagrał ten utwór ponownie 15 miesięcy póżniej podczas koncertu
w Mid-South Coliseum w Memphis. Wykonanie to nie ukazało się nigdy na żadnej
płycie - w niniejszym zbiorze prezentowane jest po raz pierwszy. Zachęcony
przez tłum zgromadzony w swym rodzinnym mieście, Elvis znakomicie się
bawił, ubarwiając utwór Taylora własnymi akcentami i śpiewając go
jakby na jednym poziomie melodycznym.
16. And I Love You So (Don McLean)
17. T-R-O-U-B-L-E (Jerry Chesnut)
Elvis przekroczył właśnie 40. rok życia i znajdował się w stanie
sugerującym konieczność hospitalizacji, gdy zabrał zespół towarzyszący
mu w trasach koncertowych do studia RCA w Hollywood. Sesje udowodniły, że
wciąż mógł rzucić wyzwanie każdemu, kto uważał się za mistrza
rock 'n' rolla. Jerry Chestnut napisał "T-R-O-U-B-L-E" jako
hymn na cześć zabawy i używania życia i chociaż od czasów, kiedy
Elvis ochoczo wprowadzał te zasady w czyn upłynęło 20 lat, brzmi w pełni
przekonywująco - tak, jak małomiasteczkowy "honky - tonk
hero".
Na liście country utór Chestnuta dotarł do No 11, a na liście pop - do
No 35. Piosenka ta pojawiła się ponownie na listach w r. 1991, dzięki
Travisowi Trittowi. "And I Love You So", nostalgiczny,
romantyczny utwór Dona McLeana, był kilka lat wcześniej jednym z
ostatnich, znaczących przebojów Perry'ego Como.
18. Danny Boy (Frederick Weatherly)
19. Moody Blue (Mark James)
20. Hurt (Jacobs / Crane)
21. For The Heart (Dennis Linde)
Gdy namówienie Elvisa do udziału w regularnej sesji stało się niemożliwe,
RCA przetransportowała swój sprzęt do Graceland. "For The
Heart" Dennisa Linde'ego dowiodła, że dobra piosenka wciąż może
wywołać chęć uczynienia z niej popisu interpretacyjnego.
Grając w sposób harmonizujący ze "szczypanymi" a potem
"wbijanymi" klawiszami Glena D. Hardina, Linde nałożył póżniej
swą "śliską" partię basową. Wypuszczona jako strona B
singla zawierającego porażające swym rozmachem przypomnienie hitu Timi
Yuro, "Hurt", "For The Heart" nie przyciągnęła wówczas
uwagi, na jaką zasługiwała. Świadczy o tym chociażby fakt, że to właśnie
dzięki niej siedem lat póżniej na mapie muzyki rozrywkowej pojawiła się
grupa "The Judds". Prezentowany tutaj alternatywny
"take" posiada wszystkie charakterystyczne cechy utworów
rockabilly. Elvis odchodził więc ze sceny muzycznej w sposób, w jaki się
na niej pojawił.
W lutym 1977 r., "Moody Blue" był ostatnim hitem No 1, który
Elvis usłyszał przed swą śmiercią. Osiągnął on szczyt list
country, na których Elvis był najwyżej notowany od początku swej
wielkiej kariery. To właśnie na listach country pojawił się mniej więcej
22 lata wcześniej jego pierwszy przebój. Na tej samej sesji w Graceland,
Elvis poddał się w końcu presji fanów, nagrywając "Danny
Boy". Mimo, że jest to niemal nieoficjalny irlandzki hymn państwowy,
jego twórcą był angielski kompozytor, Frederick Weatherly, znany
najbardziej jako autor "Roses Of Picadilly". Nagrywając ten utwór,
Elvis podjął śmiałą próbę, ograniczając się jedynie do
akompaniamentu fortepianu.
22. Pledging My Love (Washington / Robey)
23. Way Down (Layng Martine Jr.)
"Way Down" to ostatni utwór, który stał się przebojem za życia
Elvisa.
Single, które nagrywał w końcowej fazie życia, pozwalają na
przypuszczenie, że odrodziła się w nim chęć do pracy z małymi
grupami rock 'n' rollowymi. Eklektyczny pod koniec swej muzycznej drogi
tak, jak na jej początku, próbował utwór Laynga Martine'a natchnąć
duchem gospel i boogie - woogie. "Pleadging My Love" była łabędzim
śpiewem innego przedwcześnie zmarłego piosenkarza z Memphis. Johnny Ace
popełnił samobójstwo w czasie świąt Bożego Narodzenia 1954 r., a
"Pledging My Love" stała się jego pośmiertnym przebojem. We
wszystkich rozgłośniach radiowych na terenie Memphis można było usłyszeć
jego rywalizację z drugim i trzecim singlem Elvisa.
24. My Way (Anka / Reaux / Francois)
Elvis długo się wahał przed wykonaniem "My Way". Był bardzo
przesądny. Znajduiąc się pod wpływem środków farmakologicznych,
prawdopodobnie nie wyczuwał i nie zauważał oznak nadchodzącej śmierci.
Jednakże tak bardzo próbował odizolować się od świata, że wydaje się,
iż - pozostając ze sobą sam na sam - obawiał się jednak opadnięcia
ostatniej kurtyny. Istnieje porażający wręcz swą ekspresją dowód
potwierdzający to przypuszczenie - jest nim ostatnie nagranie "My
Way". Trzy tygodnie póżniej już nie żył.
Naprawdę przemierzył każdą z dróg, naprawdę każdemu zadał cios i w
stopniu znacznie większym niż ktokolwiek przed nim lub ktokolwiek po
nim, naprawde robił to na swój własny sposób. Jest to naprawdę
brawurowe wykonanie!
25. (Excerpt from) The Jaycees Speech (Public Domain)
"Czytałem komiksy i byłem bohaterem komiksów. Oglądałem filmy i
byłem bohaterem filmów. Każde moje marzenie spełniło się postokroć.
Bardzo wcześnie dowiedziałem się, że bez piosenki nie można dojść
do niczego. Bez piosenki człowiek nie ma przyjaciela. Bez piosenki droga
nigdy nie zakręca ... bez piosenki. Dlatego będę śpiewał dalej.
Dobranoc, dziękuję."
Jak mógłby ktokolwiek osiągnąć harmonię wewnętrzną będąc Elvisem
Presleyem? Nawet nie wierząc, że cud ten może się zdarzyć, nawet zbliżając
się do kresu swej drogi, ten niezwykły człowiek uciekał wciąż do świata
dżwięków. Był to jedyny świat, w którym czuł się bezpieczny. Wciąż
jeżdził na trasy koncertowe, wciąż nagrywał. W akcie tworzenia muzyki
łączył się z 19 - letnim chłopcem, który przekroczył progi studia
Sun.
Już w r. 1956 wytwórnie nagraniowe desperacko poszukiwały "Następnego
Elvisa". Być może pewnego dnia ktoś mógłby wylansować więcej
przebojów, może nawet sprzedać więcej płyt. Lecz żadna gwiazda nigdy
nie przyćmi gwiazdy Elvisa. Statystyki to jedno, lecz sława to coś zupełnie
innego. Nikt inny nigdy nie zmieni świata w sposób, w jaki uczynił to
Elvis. Nikt inny nigdy w pojedynkę nie zmieni sposobu myślenia o muzyce
tak, jak uczynił to Elvis.