Scotty Moore ... wywiad z Maja 1973 r. (Studio w Nashville, Tennessee)




Podczas pierwszych sesji nagraniowych Presley'a grałeś na gitarze i byłeś z nim aż do 1969r, kiedy to wystąpiłeś z nim w NBC TV Special, ale co wydarzyło się przed twoją przygodą z Elvisem? Gdzie urodziłeś się i jakie było twoje dzieciństwo? 

Urodziłem się w Gadston, około 80 mil na północ od Memphis. Moje dzieciństwo wiąże się z country ponieważ wychowywałem się na wsi. Później, kiedy poszedłem do wojska zacząłem interesować się muzyką pop, R&B i tak dalej. Miałem trzech braci, którzy grali i mój tata także grał, ale do czasu, gdy podrosłem wystarczająco, żeby zrozumieć co robią - opuścili dom, ożenili się, a tata zestarzał się na tyle, żeby przestać grać.

Czy grasz na jakichś innych instrumentach poza gitarą i kiedy tak naprawdę dostałeś swoją pierwszą gitarę? 

Nie, nie gram na żadnym innym instrumencie, tylko na gitarze. Pierwszą gitarę dostałem, gdy miałem mniej więcej 8 lat. Dostałem ją od jednego z moich braci i zacząłem się uczyć grać z ojcem i kilkoma przyjaciółmi, którzy już umieli.

Czy był ktoś, kto w sposób szczególny wpłynął na twój sposób gry?

W zasadzie nie, lubiłem wielu gitarzystów którzy grali w tym czasie....może Chet'a Atkins'a ... było tak wielu i przejąłem od wszystkich po trochu a wielu gitarzystów R&B, poza B.B. Kingiem nie znałem nawet nazwisk. 

Gdy Elvis przyszedł do SUN na nagrania, Sam Phillips wykorzystał ciebie i Bill'a Black'a do akompaniowania mu. Oczywiście Sam znał ciebie na długo zanim spotkał Elvisa. Jak poznałeś Sama Phillips'a?

Poznałem Sama, kiedy wyszedłem z wojska w 1952r. W wojsku miałem swoją grupę, a po wyjściu pracowałem u mojego brata i starałem się znowu zebrać grupę, żeby grać w klubach. Gdy próbowałem zebrać zespół do nagrań, wtedy właśnie spotkałem Sama. Sam szukał talentów i w tym czasie miał małą firmę. Zostaliśmy przyjaciółmi. Tak więc zaczęliśmy szukać nowych talentów razem. Od 1952 do 1954 widywałem Sama chyba co drugi dzień. Próbowaliśmy z dwoma czy trzema różnymi artystami, których nazwisk sobie teraz nie przypominam. Miałem grupę w Memphis, która nazywała się 'The Startlight Wranglers", a wokalistą był Doug Poindexter. Nagraliśmy z nim płytę w SUN i z 5 czy 6 członkami zespołu i sprzedała się w wielu egzemplarzach. Ale nadal próbowaliśmy i wtedy właśnie przyszedł Elvis. 

Jaki był skład "The Starlight Wranglers"?

Czekaj, niech pomyślę - mieliśmy Millard Yow z perkusją, Tommy Sealy ze skrzypcami, Bill Black z basem, Poindexter śpiewał, a ja grałem na gitarze. 

Bill Black na basie? Czy był to także pierwszy zespół Bill'a?

Bill był trochę starszy niż ja i grał już w innych grupach w wokół Memphis. Ale to była pierwsza grupa, która zebrała się razem, starając się coś zrobić. 

Jak wspominasz swoje pierwsze spotkanie z Elvisem Presley'em?

Pierwsza spotkanie? Cóż, cofnijmy się nieco, w tym okresie, gdy Sam i ja spotykaliśmy się codziennie, pijąc kawę, rozważając dokąd zmierza muzyka i czego powinniśmy szukać, w rozmowach wspomniał o tym, że jakiś czas temu był u niego młody chłopak, żeby nagrać płytę dla swojej matki. Powiedział mi, że zrobił na nim wrażenie i że w aktach ma jego nazwisko. Zapytał, czy wziąłbym go na przesłuchanie. Więc przez trzy czy cztery tygodnie, codziennie pytałem Sama, czy już skontaktował się z nim, a on odpowiadał, że nie. W końcu dał mi jego nazwisko i numer telefonu i zapytał, czemu ty nie możesz do niego zadzwonić, zabierz go do siebie do domu, każ mu zaśpiewać parę rzeczy, zastanów się co o tym myślisz, a potem zrobimy przesłuchanie tutaj w studio. Więc zgodziłem się i tego wieczoru zadzwoniłem do Elvisa, zdaje się, że to była sobota - powiedziałem mu kim jestem, z kim pracuję i czy mógłby przyjść następnego dnia, to była niedziela. Powiedział, że może. Więc, Elvis przyszedł ... hm ... miał różową koszulę, różowe spodnie, uczesany był w typowy w tym okresie kaczy kuper, miał białe buty i sposobem ubioru wyprzedzał nasze czasy, nie przeszkadzało mi to, raczej bardziej interesowało mnie to, jak śpiewa. Siedzieliśmy razem parę godzin i zaśpiewał kilka różnych piosenek. W tym czasie Bill mieszkał na tej samej ulicy, parę metrów ode mnie i przyszedł sobie posłuchać. Kiedy Elvis wyszedł, zapytałem Bill'a: Co o tym myślisz? Powiedział: Cóż, dobrze śpiewa, ale, tak naprawdę nie powalił mnie ... wiesz. Mojej opinia była inna ... stwierdziłem, że jeśli dostaniemy dobrą piosenkę i nagramy ją we właściwy sposób to może być dobrze. Więc zadzwoniłem do Sama i powiedziałem mu to samo, że chłopak śpiewa nieźle i w mojej opinii jedyną kwestią było znalezienie właściwej piosenki i stylu w jakim będzie nagrywał.

Jaki rodzaj muzyki śpiewał wówczas Elvis Presley?

Śpiewał parę piosenek Marty Robins'a, parę Hanka Snow'a, parę Roy'a Himilton'a, trochę hitów R&B, tak naprawdę śpiewał wszystkiego po trochu. Więc Sam zadzwonił do niego i umówił nas na następny wieczór w studiu. Byłem ja i Bill i wszyscy, którzy chcieli podrzucać nam pomysły na temat tego jak powinien brzmieć na taśmie. Reszta, oczywiście jest historią. Przesłuchanie przeistoczyło się w istocie w pierwszą sesję, z której wyszła 'That's Alright Mama'. 
Weszliśmy do studia i przelecieliśmy przez kilka piosenek i nic tak naprawdę się nie wydarzyło, bo to było przesłuchanie a potem zrobiliśmy sobie przerwę i usiedliśmy pijąc kawę. Elvis chwycił swoją gitarę, zaczął tańczyć i śpiewać 'That's Alright Mama' błaznując jednocześnie. Widząc to Bill chwycił swój bas, zaczął szarpać i błaznować podobnie jak Elvis, więc i ja przyłączyłem się do nich. I tak to mniej więcej było. 

Kto był najbardziej odpowiedzialny za brzmienie Elvisa w SUN?

Naprawdę, nie potrafię odpowiedzieć, bo właściwie wszyscy... tak się złożyło. Potem zrozumieliśmy, że mamy coś, wiedzieliśmy, że jest to coś innego, ale nie wiedzieliśmy czy wyjdzie to poza granice miasta, ale mieliśmy już podstawę, jakiś punkt zaczepienia od którego mogliśmy iść dalej. 

Czy grałeś na jakiś innych sesjach Sun? Na przykład "Slow down" Jack'a Earis'a, ma podkład gitarowy niemal identyczny z tym u Elvisa? 

Nie, nie wiele na innych sesjach ..... może kilka razy, ale przede wszystkim nagrywaliśmy z Elvisem, to było wszystko co robiliśmy. Nie wydaje mi się, że grałem na "Slow down" Jack Earls? Pamiętam nazwisko, ale nie pamiętam kto z nim grał. 

Na ile ważny był Bill Black z podobnym do klaskania dźwiękiem basu, w brzmieniu rockabilly? 

Bardzo, był bardzo ważny, bo w tym co robiliśmy był głównie rytm. To nie chodziło aby wydobyć bez zarzutu tony basowe .... ogólne brzmienie tworzyła mieszanina dźwięków. 

Jak wspominasz Bill'a Black'a, jako muzyka czy jako człowieka? 

Był dobrym muzykiem i sympatycznym człowiekiem, bardzo bliskim przyjacielem przez wiele, wiele lat. 

Jak wspominasz szaleństwo wokół Elvisa, z wrzeszczącymi dziewczynami, tak zwane obsceniczne jego ruchy i oburzonych rodziców? 

Myślę, że dla wszystkich to było bardzo zabawne. Wiesz, poruszaliśmy się tak szybko, naprawdę nie zatrzymywaliśmy się i nie myśleliśmy o niczym w tym rodzaju. Byliśmy tam dla rozrywki i dawaliśmy ją, wiesz to była nasza praca.

W marcu 1958r Elvis poszedł do wojska i za wyjątkiem sesji nagraniowej w czerwcu tego samego roku, nie było pracy dla gitary Scotty Moore'a. Bill Black miał już własne combo, z tym nieosiągalnym dźwiękiem, a ty co robiłeś? 

Zająłem się techniką i nagrywaniem. Z gościem, który nazywał się Ron Wallis uruchomiliśmy Fernwood Records i pierwszą rzecz, którą nagraliśmy była "Tragedy" Thomas'a Wayne. Później, po dwóch latach, poszedłem pracować u Sama, jako kierownik produkcji i dźwięku, to było około 1960r i pracowałem u niego przez cztery lata zanim przeniosłem się tu do Nashville. 

Czy pamiętasz jakieś nazwiska tych, których nagrania produkowałeś w tym czasie w Sun? 

Byłem zaangażowany w wiele nagrań, ale u Sama praca była czymś w rodzaju współpracy ... nie było po prostu jednego człowieka, który robiłby wszystko. Pracowałem z takimi ludźmi jak: Jerry Lee Lewis, Charlie Rich, Barbara Pittman ... o Boże, było ich tak wielu w tym okresie. Czasem mogłem grać na gitarze, czasem mogłem zajmować się dźwiękiem, czasem Sam mógł robić dźwięk, po prostu zależnie od tego kto, co, kiedy, wiesz. 

Ten okres w Sun, związany z produkcją i dźwiękiem miał rozpoczął się w 1960r. A więc na początku nie zajmowałeś się w ogóle produkcją w Sun Records? 

Zgadza się, w ogóle, tylko pracowaliśmy z Elvisem. 

Ostatnim razem kiedy Elvis Presley wykorzystał gitarę Scotty Moore'a był NBC TV Special '68. W 1969 Elvis pojechał do Las Vegas, ale bez swojej ekipy: Scotty Moore'a, D.J. Fontana i The Jordanaires. Dlaczego Scotty nie pojechał do Vegas? 

Powodem dla którego nie pojechałem do Las Vegas - ja, The Jordanaires i D. J. Fontana był taki, że musielibyśmy jechać na 6 tygodni i nie było sposobu, żeby któryś z nas mógł wyjechać stąd na tak długo. Widzisz, mieliśmy tu swoich klientów, mieliśmy biznes i musieliśmy być blisko niego a nie hen tam.

Czy Elvis prosił cię, żebyś pojechał?

O tak, wszystkich, ale to było niemożliwe. 

Co myślisz o dzisiejszym brzmieniu Elvisa? 

Cóż, nie bardzo mi się to podoba. Nie podoba mi się to w porównaniu do tego, co robiliśmy kiedyś, ale to moja osobista opinia. 

Sądzisz, że nadal mógłby to robić w ten sposób jak w latach '50? 

Z pewnością, choć myślę, że byłoby mu nieco trudniej, bo wszyscy jesteśmy troszkę wiekowi, ale on nadal nieźle pracuje na scenie i nie rozumiem dlaczego nie mógłby tego robić także przed mikrofonem w studiu. 

Myślisz, że Elvis jest szczęśliwy z tym rodzajem muzyki jaki obecnie nagrywa? 

Doprawdy, nie potrafię odpowiedzieć, bo nie widziałem się z nim już 3 lata. Ostatni raz rozmawiałem z nim, gdy robiliśmy Singer Special, ale w tamtym czasie odniosłem wrażenie, że nadal chciałby pracować w starym stylu. 

Wydaje mi się, że było to dość oczywiste w tej części programu, w której improwizowaliście piosenkę Jimmy Reed'a " Baby What You Want Me To Do", prawda? 

Tak, prawda, nadal uważam, że to jest to, w czym on naprawdę tkwi. To jest jego muzyka, tu są jego korzenie. 

Po czterech latach współpracy z Sam'em Phillips'em jako dźwiękowiec i producent, przeniosłeś się do Nashville i otworzyłeś własne studio, Music City Recorders, które stało się studiem odnoszącym duże sukcesy. Jednym z albumów nagranych w nim, był album Ringo Starr'a "Beaucoups Blues". To bardzo dobry album country i towarzyszyli mu wszyscy wielcy muzycy z Nashville a brzmi jak żaden inny. Jak pracowało się z tak dziwną kombinacją jaką jest zespół Beatles? 

Praca była bardzo przyjemna. Oczywiście wtedy pierwszy raz spotkałem Ringo i innych Beatlesów. Chcę powiedzieć, że kiedy przychodziłem do studia na ich nagranie ludzie mówili, " dzisiaj się pojawi się a jutro zniknie" , a ja odpowiadałem "Lepiej przestalibyście i posłuchali jeszcze raz, bo to naprawdę dobra muzyka." Było w niej wiele huku i dużo z muzyki folk, ale kiedy się wsłuchałeś to mogłeś przyznać, że zawierała ich własne odczucia a według mnie mieli ten sam typ odczuć, jaki my mieliśmy, gdy zaczynaliśmy. Była w tym jakaś spontaniczność. 

Czy sądzisz, że utrzymałbyś się w tym biznesie przy tych zmianach? 

Raczej tak. To ciekawe obserwować jak wszystko krąży w jakimś cyklu. Można to nazwać nostalgią, ale ja sądzę, że to wracanie do ... ludzie chcą powrotu do początku. Przez lata rynek pop był hermetyczny, nagrywano tylko piosenki country, bo są one nieskomplikowane i miał określoną misję. W 1954r, kiedy pojawił się Elvis, czas na zmiany był idealny. Ludzie chcieli coś nowego, chociaż nie wiedzieli co chcą dopóki nie usłyszeli i to w tym biznesie jest tak interesujące .... tak myślę. 

Co sądzisz o powszechnej tendencji do nagrywania płyt w studiu przy znacznej pomocy techniki, niedostępnej artyście, wykonującemu piosenki w tym samym kształcie na scenie? 

Osobiście jestem temu przeciwny. Myślę, że jest to oszukiwanie publiczności, bo jeśli przychodzą zobaczyć artystę, który stosuje że tak powiem jakieś chwyty, a jak powiedziałeś - nie ma sposobu, żeby wykonywać piosenkę w stylu studyjnym na scenie, więc wykorzystywanie nagranej wcześniej taśmy, czy coś takiego, uważam za oszukiwanie publiczności. Artyści nie zarabiają dużych pieniędzy na sprzedaży płyt, ich duże dochody są z występów. Osobiście, po prostu nie lubię elektronicznych sztuczek. 

Pierwszą twoją płytą, była płyta nagrana z The Starlight Wranglers (Sun 202). Czy nagrałeś jeszcze jakiś singiel, zanim zrobiłeś dla Epic album "The Guitar That Changed The World"? 

Tak, zrobiłem jeden singiel z Fernwood, zatytułowany "Rest" i na stronie B była melodia " Have Guitar Will Travel". Tytuł pochodził z serialu TV.

A co z singlem, który nie tak dawno widzieliśmy na liście aukcyjnej p.t. "Fisher Woman" wykonywanym przez The Scotty Moore Combo?

"Fisher Woman" .... nie nigdy o tym nie słyszałem. 

Następnie zrobiłeś album dla Epic? 

Tak, i ten oczywiście był dokładnie w stylu Elvisa. Mieliśmy głównie tą samą obsadę podczas nagrań, co wtedy gdy pracowaliśmy z nim. Więc, rzeczywiście brzmi tak jakbyśmy usunęli z niego jego głos. Na saksofonie grał Boots Randolph, D.J. Fontana i Buddy Harman na perkusji, Bob Moore na basie, The Jordanaires, ja i Jerry Kennedy na gitarze - a jedynym, który nie pracował z Elvisem na jego sesjach był Bill Pursell, który grał na pianinie a było to z powodu, że Floyd Cramer był poza miastem i nie mogliśmy dotrzeć do niego, kiedy zaczynaliśmy nagrania. 

Czy nadal chwytasz za gitarę w czasie sesji? 

Bardzo, bardzo rzadko. Tak naprawdę, nie gram od kilku lat. Mniej więcej półtora roku lub dwa lata temu złożyłem album i wszystko wstrzymałem, czekając na właściwą, mam nadzieję, właściwą porę, żeby go wypuścić. 

Ten album jest instrumentalny? 

I tak i nie. Będzie na nim sporo wokalnych kawałków, wykonywanych przez chłopaka, który nazywa się Willie Rainsford i zamierzam pokazać .... za wyjątkiem paru melodii skąd pochodziły wpływy widoczne we wczesnych kawałkach Presley'a. Wróciłem do jednej ze staruch piosenek Lowell'a Fulson'a, paru Juniora Parker'a i starałem się głównie utrzymać to samo brzmienie, jakie oni osiągnęli. Będzie parę dodatków, ale sądzę że powinno to zainteresować każdego, kto lubi takie rzeczy. 

Jak brzmi? 

Jak brzmi? Człowieku .... Myślę, że lepiej abym nie odpowiadał na to pytanie. 

Czy płyta ma już tytuł? 

Tak, ale teraz nie powiem jaki. Lepiej nie. 

A parę tytułów piosenek? 

Zaraz ... "Reconsider Baby", " Careless Love" zrobione jako kombinacja Josha White'a i trochę cięższego brzmienia R&B z gościnnym wokalem Tracy Nelson'a z Morther Earth. Innych tytułów nie pamiętam, pustka w głowie. A, zrobiliśmy też instrumentalną wersję "Raunchy" i parę kawałków w stylu western-swing. Ciekawie to wyszło, bo w niektórych kawałkach oryginalnej wersji były rogi, a my partię rogów zastąpiliśmy gitarami i dało ten posmak western-swing. 

Jak długo to będzie leżeć na półce? 

Mam nadzieję, że nie długo. Dalej pracuję nad jedną czy dwoma rzeczami i będziesz z pierwszych osób, które to dostaną. Obiecuję. 

Co najbardziej podoba ci się w fakcie, że tkwisz w muzycznym biznesie? 

Och, przypuszczam, że intryguje niepewność. Rozumiesz, nie wiemy, czy będziemy tu jeszcze jutro, czy nie. Jestem pewien, że każdy w tym biznesie w głębi serca jest hazardzistą. 

Czy masz swój wkład w ten biznes i czy osiągnąłeś to, czego chciałeś?

Mam nadzieję, że mam w nim swego rodzaju udział. Już samo spotykanie nowych ludzi dzień po dniu jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Nigdy nie stawiałem sobie celu wzbogacenia się w tym biznesie. Myślę, że każdy, kto może zarobić na życie robiąc to, co sprawia mu największą przyjemność, powinno być stawiane ponad wszystko. 


 

Tłumaczenie:
M. Bartczak  

 

 

Scotty Moore i "Blue Moon Boys" - więcej informacji ... >>

Gibson Guitar Awards for Scotty Moore >> (02/26/02)

 

 



 ELVIS PRESLEY FROM POLAND


 

   Home | Discography | Filmography | TV | BMG News | FTD Label | Photo Gallery | Books | Links | Articles
                           
Copyright © 1999 - 2001 EPFP Compiled by Andrzej Lipczynski