|

| Co trzeba zrobić aby pojechać na grzyby i zdążyć z powrotem na
procesję. Taki problem mieliśmy w czwartek w Boże Ciało. Odpowiedź jest prosta:
trzeba wstać o czwartej rano, jechać nie dłużej niż godzinę tam, nie dłużej niż
godzinę z powrotem i nie chodzić za długo po lesie. Tak też było. Wstaliśmy
wcześnie i wyruszyliśmy w kierunku Mszany Dolnej, Łącka, Tylmanowej czyli nad Dunajec.
Jak donosili nasi wywiadowcy, w Nowym Sączu na targu pokazały się znaczne ilości
prawdziwków. Wszyscy pytani kojarzyli je z Obidzą ale kto tam powie prawdę w tak
delikatnej sprawie jak pojaw Borowika
szlachetnego. Trzeba się samemu przekonać i przeszukać ulubione miejsca. W lesie było ciepło i mokro. Już na pierwszej stromiźnie, którą należało pokonać pojawiły się pierwsze grzyby; kozaki i kurki. Kozaki szare były jednak troszeczkę nadgryzione i zębem czasu i przez mieszkańców lasu. Kurki były młodziutkie ale maleńkie i niestety nieliczne. Kwitnące białe storczyki zwykle towarzyszą większej ilości grzybów; tym razem jednak storczyków było mało grzyby zawiodły. W “murowanym” stuprocentowym miejscu wyrósł tylko jeden czerwony kozak. Za to na pniaku, nieco powyżej kozaczka można było zebrać sporo łuszczaków zmiennych. Łuszczaki to moja specjalność – będzie zupa... Wiesiek, który rok temu znalazł tu swojego pierwszego prawdziwka
jęczał ciągle: Tekst: Tadeusz Ruchlewicz Dadam jeszcze że ze znanych grzybów
spotkaliśmy krowiaki
podwinięte, muchomory
mglejarki, różne
ciekawe
śluzowce.
Ciekawym obiektem do fotografowanie był leśny biegacz skórzasty
(Carabus coriaceus L.) i rodzący się młody muchomor
mglejarka... Tadesz zaproponował nazwać to zdjęcie "Poród..." |