Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

   Smardze i rydze w jednym dniu czyli Dzień Dziecka na Orawie
1 czerwca 2004


Pierwsze rydze tej wiosny...

Galeria foto III Galeria foto II   Galeria foto I

Gasówki nagie Tadeusz pod wielkim jałowcem Borowik ceglastopory Kwitnące brusznice Muchomor mlglejarka Mniszki...
Autor serwisu - prawa ręka poćce lewa wiosenne rydze... Tadeusz dopada poćca... Borowik Tadeusza... Mchy i porosty.. Staruszek smardz... Po skończonej misji..  
    W orawskich miejscowościach zlikwidowano już “moje” czyli okorowane świerki z pozostawionym zielonym czubem i wstążkami. Te drzewka zaznaczające domy, w których mieszkają panny na wydaniu, stawia się 1 maja i ostatniego maja likwiduje. Od razu można poznać, że spadła kartka z kalendarza – weszliśmy w czerwiec. Czerwiec na Orawie jest zwykle miesiącem poćca czyli borowika ceglastoporego, który poprzedza prawdziwki. Z takim też nastawieniem wyjechaliśmy z Wieśkiem na Orawę w Dniu Dziecka; liczyliśmy wyłącznie na poćce. Marzyliśmy o jednym prawdziwku. Wiesiek nastawił się też na znalezienie ostatnich tegorocznych smardzów. Strzeliło mu do głowy, że będzie smardze hodował. Robi w domu ( w piwnicy) jakieś mieszanki korowo – ziemne, sypie do nich zarodniki z ususzonych smardzów, mierzy stale temperaturę substratu, jednym słowem - “czary mary”. Do tych praktyk piwnicznych potrzebował jeszcze dwóch składników; orawskiej ziemi w której rosną smardze i kilku smardzów – weteranów zawierających zarodniki.

Poszukiwania rozpoczęliśmy od lasów i polan obfitujących w poćce. Trzeba przyznać, że oczekiwaliśmy na obfitość tych grzybów. Ostatnia wizyta na Orawie ( sobota 30 maja), zakończona szybkim odwrotem z powodu rzęsistego deszczu, była obiecująca ponieważ mimo krótkiego pobytu w lesie mieliśmy pół koszyka pięknych, młodych borowików ceglastoporych. Tym razem zaskoczenie - polany puste. Z braku obiektów mikologicznych trzeba było fotografować miejscową florę; kwitnące czarne jagody, kwiaty brusznicy, świerki pokryte kwiatostanami pełnymi pyłku i młodymi szyszkami, rzadkie górskie kwiaty...

Wdrapaliśmy się dość wysoko, na strome zbocze pokryte wielkimi głazami, gdzie wreszcie trafiliśmy n pierwsze poćce. Te trzy znalezione egzemplarze dodały nam sił do dalszego wdrapywania się na stromiznę. Niestety więcej grzybów nie było. Zawróciliśmy więc by poszukać szczęścia w innej orawskiej dolinie. Wybraliśmy tę, która była tak obfita w sobotę. Spodziewaliśmy się, że po upływie trzech dni grzybów będzie zatrzęsienie - padało przecież i mimo chłodniejszych nocy w dzień temperatura była przyzwoita. Jednak i tym razem przeżyliśmy zawód – jedynie Wieśkowi udało się znaleźć trzy modraki, jak borowika ceglastoporego nazywają Słowacy. Pomimo znacznej sztywności mięśni, zmęczonych ciągłym podchodzeniem i schodzeniem, ruszyliśmy w górę potoku by szukać ostatnich smardzów. Nie wierzyłem w te smardze bo pora była wyraźnie spóźniona ale Wiesiek jest wiecznym optymistą i twierdził, że im wyżej tym zimniej i na pewno jakiś smardz tam pozostał. Tak się też stało; tuż nad potokiem, w towarzystwie nieodstępnych lepiężników rosły sobie trzy smardze. Kolejne smardze znaleźliśmy zresztą w całkiem innym miejscu, też nad potokiem i również skryte w wysokich lepiężnikach. Na fotografii, którą Wiesiek zapewne zamieści widać smardza weterana, który wykonał już swoją misję a czas przechylił mu owocnik ku ziemi.

Znalezione smardze staną a się zapewne kolejnym elementem planu hodowlanego podjętego przez Wieśka – pójdą do skrzynki, w której na wiosnę mają wyrosnąć grzyby.

Po sukcesie “smardzowym” podjęliśmy próbę poszukiwania poćców nieco wyżej, pod pojedynczymi świerkami, które porastały dobrze nasłonecznioną polanę. Tym razem sukces był natychmiastowy - jakkolwiek zupełnie niespodziewany; Wiesiek jak zwykle krzyknął “wielkim”głosem: “Jeeeest!!!”. Tym razem to “Jest !!!” odnosiło się nie do poćców ale do ...rydzów. W trawie widniała całkiem spora rodzinka rydzów. Rydze pierwszego czerwca?... W tym roku jak widać wszystko jest możliwe; w jednym dniu znajdujemy wczesnowiosenne smardze i jesienne rydze. We wszystkich atlasach pisze się, że rydze rosną od sierpnia do listopada a tu rydze prawie majowe ( znaleźliśmy je 1 czerwca ale z całą pewnością musiały wyrosnąć jeszcze w maju). Jak widać na fotografii mieliśmy do czynienia z niespodziewanym pojawieniem się rydza świerkowego ( Lactarius deterrimus). Więcej rydzyków niestety nie było. Pod kolejnym odwiedzanym świerkiem tkwiły sobie natomiast trzy, lekko podsuszone grzyby z gatunku gąsówka naga ( Lepista nuda). Te gąsówki również pojawiają się późno, później nawet od rydzów (od września do listopada). Jak widać rok 2004 sypie niespodziankami; smardze jeszcze w czerwcu, w maju purchawica olbrzymia w Jordanowie, rydze na Dzień Dziecka, gąsówka naga także w końcu maja, maślaki i kozaki na Pustyni Błędowskiej w maju, także w maju maślaki na Orawie ( Paweł Wielki zebrał je w okolicach Lipnicy Wielkiej).

Po zakończeniu sesji fotograficznej z rydzami w roli głównej zwiedzaliśmy w dalszym ciągu teren wokół wysokich pojedynczych świerków. Tam też znalazły się kolejne poćce. Nie było ich zbyt wiele ale były piękne i zdrowe. Koszyki nie zostały wypełnione wprawdzie po brzegi ale czego można jeszcze chcieć jeżeli w jednym dniu znajduje się borowiki ceglastopore, smardze, gąsówki i rydze?...

Do pełni szczęścia zabrakło nam jedynie pierwszego prawdziwka. Znaleziono go już jednak w okolicach Buska co można sprawdzić na zdjęciach przesłanych do nas przez Pana Z. Oziębłę.

Tekst: Tadeusz Ruchlewicz
Zdjęcia: Wiesław Kamiński i Tadeusz Ruchlewicz.

Dodam jeszcze że Tadeusz znajazł też kilka muchomorów mglejarek i kilka innych ciekawych grzybków...
Autor serwisu Zenit