|
Każda wyprawa w tereny górzyste jest męcząca ale
poszukiwanie
grzybów na stromych stokach Babiej Góry jest szczególnie dokuczliwe
zwłaszcza przy temperaturze zbliżonej do 25 stopni. Nasza wyprawa
na babiogórskie prawdziwki
miała dać odpowiedź na pytanie: Czy to już wysyp czy tylko pojaw.
Przypominam, że w terminologii mikologicznej ukazywanie się owocników grzybów
nosi nazwę pojawu natomiast słowo wysyp zarezerwowane jest dla wysypywania się
zarodników. Jak wiadomo większość grzybiarzy używa błędnego określenia wysyp na
pojawianie się owocników. Zenit zaproponował kiedyś żartem by ukazywanie się
niewielkiej ilości grzybów
nazywać pojawem natomiast taki stan, w którym zbierającym grzyby wysypują się z koszyków
( z powodu ich obfitości) nazwać wysypem. Od dłuższego czasu obserwujemy na Orawie
“pojaw” natomiast czekamy na “wysyp”. To co widzieliśmy 20 lipca to jednak w
dalszym ciągu tylko pojaw.
Pod lasem byliśmy już o piątej
rano. Nie byliśmy jednak pierwsi. Pod lasem stało 6 samochodów, których właściciele,
wraz z osobami towarzyszącymi, już pracowicie badali stoki leśne. Pierwsze kroki w
lesie zapowiadały duże zbiory; pojawiły się prawdziwki rosnące
po 2 po 3, małe, jędrne,
jeszcze białe
ponieważ nie miały kontaktu ze światłem słonecznym. Prawdziwkom
towarzyszyły płachetki
kołpakowate, które można spotkać
w kilku miejscach na Orawie.
My jednak polowaliśmy głównie na prawdziwki.
Nieco większe owocniki można było znaleźć w gęstej części lasu, trudnej do
penetrowania ze względu na powalone drzewka, pozostawione w lesie po przecince. Wśród
zielonych gałęzi i suchego “złomu” świerkowo-jodłowego błyskały od czasu do
czasu dorodne prawdziwki.
Okazało się jednak, że miejsce to przyciągnęło więcej amatorów grzybobrania.
“Tłok” zrobił się taki, że porzuciliśmy dobre grzybowisko by poszukać bezludnych
miejsc w ostępach
leśnych. Okazało się, że prawdziwki nie występują jeszcze tak masowo
jak się nam wydawało na początku. Na dodatek w lesie brakowało innych grzybów. Od
czasu do czasu można było
spotkać jakieś zapóźnione poćce
( borowiki ceglastopore) czy pięknego, młodego kozaka świerkowego.
Nawet popularne na stokach Babiej muchomory czerwonawe nie obrodziły w tym roku. Podgrzybki brunatne
pojawiają się niezwykle rzadko – w trakcie kilku godzin można znaleźć dwa, trzy
egzemplarze tego popularnego tu niegdyś grzyba. Od kilku lat podgrzybek brunatny
opuścił południowe stoki Babiej i nie może się odrodzić.
Próby poszukiwania prawdziwków na miejscach
położonych wysoko okazały się bezowocne. Nawet miejsce, znane nam z
dużej ilości grzybów, które nazywamy Pawłową Wygodą okazało się płone. Wiesiek
wprawdzie znalazł tam trzy prawdziwki,
które pieczołowicie
sfotografował ale co to za zbiór...
Jednym słowem częstość występowania prawdziwków
przypomniała mi stary kawał z komunistycznych czasów:
- Jak prezentują się łany pszenicy w Związku Radzieckim?
- O... pszenica u naszych sąsiadów jest jak słupy telegraficzne...
- Taka duża?
- Nie, taka gęsta.
Tak też prezentuje się gęstość
prawdziwków w trakcie tegorocznego pojawu letniego. Może trochę zbytnio narzekam bo
koniec końców udało nam się wypełnić koszyki ale należy wiedzieć, że lasy
orawskie “rozpuściły” mocno grzybiarzy ponieważ poprzednie lata ( z wyjątkiem
ostatniego) pozwalały w lasach orawskich ( i w Polsce i na Słowacji) znajdować nawet
kilkaset prawdziwków dziennie. Trzeba jednak powiedzieć, że prawdziwki znalezione przez
nas 20 lipca były piękne i w większości zdrowe. Można było spotkać nieco starsze egzemplarze
ale większość “urodziła się” w ostatnią noc. U niektórych owocników widać
charakterystyczne dla grzybów górskich pękate ( beczułkowate)
trzony. Grzyby rosnące na tych terenach mają niepowtarzalny zapach jakiego nie ma
borowik spotykany w piaszczystych lasach sosnowych. Rzadko jednak można trafić na
prawdziwka nienaruszonego przez mieszkańców lasu. Wiesiek fotografuje często ślady
pozostawione na kapeluszach przez zwierzęta i zastanawia się kto zniszczył owocnik, czyje zęby
pozostawiły takie a nie inne wyżłobienia. W kręgu podejrzanych są myszy, wiewiórki a
nawet sarny.
Od czasu do czasu dało się słyszeć
gderanie Zenita:
-Tadziu pamiętaj, że masz mi
pokazać miejsce gdzie rośnie siatkolist
maczugowaty (Gomphus clavatus).
Po jakimś czasie znowu:
Daleko jeszcze do siatkolitów?
Wszystko wzięło się stąd, że w
trakcie ostatniej wizyty na Babiej udało mi się spotkać stanowisko tego rzadkiego
grzyba, przypominającego maczugę odwróconą szerszym końcem do góry. Zdążaliśmy
systematycznie w kierunku tych siatkolistów,
które miały stanowić finał wyprawy i pewnie doszlibyśmy do właściwego miejsca gdyby
na naszej drodze nie znalazło się nowe stanowisko tego grzyba. Owocniki o pięknej
fioletowej barwie wyrosły w kręgu, zgodnie z informacjami podawanymi w atlasach ( m.in.
M. Flück). “Czarci krąg” zawierał kilkadziesiąt egzemplarzy, które zostały
pracowicie obfotografowane przez Wieśka. Przy okazji można nieco obniżyć termin
występowania siatkolistów; w atlasach podaje się jako początek pojawu sierpień, nasze
ukazały się jeszcze w drugiej dekadzie lipca. Po sesji fotograficznej z siatkolistami
zmierzaliśmy zdecydowanie w stronę samochodu. Przeszliśmy co najmniej 20 km,
dochodziło południe a więc siódma godzina marszu w terenie mocno urozmaiconym
o zmiennym nachyleniu. Pomimo wszystko staraliśmy się nie korzystać z drogi ale
szliśmy brzegiem lasu. To zaowocowało kolejnymi prawdziwkami; cztery wyrosły nad
brzegiem potoku, kolejne Wiesiek znalazł na “rydzowisku” a więc na granicy mokrej,
trawiastej ścieżki i skraju młodego lasu. Finał “zawodów” należał do Wieśka,
który jeszcze kilkakrotnie schylał się po młode prawdziwki. Rewanżowałem mu się od
czasu do czasu jakimś młodym okazem ale nie był to rewanż satysfakcjonujący. Trudno,
następnym razem będzie lepiej. Na koniec informacja dla osób lubiących liczby. W moim
koszyku znalazło się 40 prawdziwków, ile miał Wiesiek nie wiem, myślę, że się
przyzna....Jest ciepło i wilgotno. Czy to już ten czas kiedy masowo pojawiają się
grzyby? Myślę, że jeszcze nie; ciągle brakuje innych grzybów. Jest bardzo mało
gołąbków, zupełnie nie ma charakterystycznego dla orawskich lasów brązowego
gołąbka – bukówki, ilość rosnących muchomorów czerwonawych, które towarzyszą
prawdziwkom jest minimalna, czerwonego muchomora praktycznie nie ma, kurki są nieliczne.
Pokazują się pierwsze zasłonaki. Podłoże leśne jest pustawe. Najczęściej, o dziwo,
spotyka się prawdziwka.
Dodam do
tekstu Tadeusza że spotkaliśmy pojedyncze koźlarze babki i maślaki żółte.
Tadeuszowi udało się spotkać też kilka maślaków lepkich (niestety nie nadawały się
do zdjęć). Przy okazji przypomnę że nie powinno się bezmyślnie niszczyć żadnych
grzybów a szczególnie pięknych
muchomorów. Powywracane, zniecione grzyby świadczą tylko o jednym -
głupocie ludzi...
Przy okazji chciałem podziękować Tadeuszowi za wskazanie miejsca występowania
siatkolista maczugowatego i możliwość jego sfotografowania. Mam jeszcze jedną prośbę
jeśli ktoś zna stanowisko Dwupierścieniaka cesarskiego (Catathelasma imperiale) i
zaprowadziłby mnie podobnie jak Tadeusz w miejsce gdzie rośnie byłbym mu niezmiernie
wdzięczy... (oczywiście nie mam zamiaru komuś wyzbierać te grzyby chodzi mi tylko o
zrobienie im zdjęć - niestety spotkałem tylko raz w życiu ten gatunek i zdjęcia wtedy
wykonane są bardzo kiepskiej
jakości). Informacje na temat występowania tego grzyba proszę wysyłać na
email zenit@kki.pl
Zenit - autor serwisu
Tekst: Tadeusz Ruchlewicz
Foto: Wiesław Kamiński - Zenit zenit@kki.pl
Stona z serwisu www.NaGrzyby.pl
|