Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

Męcząca wyprawa na Orawę – 20 lipca 2004
(Mały pojaw grzybów... ale jeszcze nie wysyp...)

Zdjęcie zbiorcze

Galeria foto I Galeria foto II   >>> Inne nasze wyprawy

Borowwik Tadeusz zbiera płachetki kołpakowate Tadeusz zbiera płachetki kołpakowate
Koźlarz świerkowy P1010021m.jpg (3889 bytes)
Jedyny kozak babka znaleziony przez Tadeusza
     Każda wyprawa w tereny górzyste jest męcząca ale poszukiwanie grzybów na stromych stokach Babiej Góry jest szczególnie dokuczliwe zwłaszcza przy temperaturze zbliżonej do 25 stopni. Nasza wyprawa na babiogórskie prawdziwki miała dać odpowiedź na pytanie: Czy to już wysyp czy tylko pojaw. Przypominam, że w terminologii mikologicznej ukazywanie się owocników grzybów nosi nazwę pojawu natomiast słowo wysyp zarezerwowane jest dla wysypywania się zarodników. Jak wiadomo większość grzybiarzy używa błędnego określenia wysyp na pojawianie się owocników. Zenit zaproponował kiedyś żartem by ukazywanie się niewielkiej ilości grzybów nazywać pojawem natomiast taki stan, w którym zbierającym grzyby wysypują się z koszyków ( z powodu ich obfitości) nazwać wysypem. Od dłuższego czasu obserwujemy na Orawie “pojaw” natomiast czekamy na “wysyp”. To co widzieliśmy 20 lipca to jednak w dalszym ciągu tylko pojaw.

Pod lasem byliśmy już o piątej rano. Nie byliśmy jednak pierwsi. Pod lasem stało 6 samochodów, których właściciele, wraz z osobami towarzyszącymi, już pracowicie badali stoki leśne. Pierwsze kroki w lesie zapowiadały duże zbiory; pojawiły się prawdziwki rosnące po 2 po 3, małe, jędrne, jeszcze białe ponieważ nie miały kontaktu ze światłem słonecznym. Prawdziwkom towarzyszyły płachetki kołpakowate, które można spotkać w kilku miejscach na Orawie. My jednak polowaliśmy głównie na prawdziwki. Nieco większe owocniki można było znaleźć w gęstej części lasu, trudnej do penetrowania ze względu na powalone drzewka, pozostawione w lesie po przecince. Wśród zielonych gałęzi i suchego “złomu” świerkowo-jodłowego błyskały od czasu do czasu dorodne prawdziwki. Okazało się jednak, że miejsce to przyciągnęło więcej amatorów grzybobrania. “Tłok” zrobił się taki, że porzuciliśmy dobre grzybowisko by poszukać bezludnych miejsc w ostępach leśnych. Okazało się, że prawdziwki nie występują jeszcze tak masowo jak się nam wydawało na początku. Na dodatek w lesie brakowało innych grzybów. Od czasu do czasu można było spotkać jakieś zapóźnione poćce ( borowiki ceglastopore) czy pięknego, młodego kozaka świerkowego. Nawet popularne na stokach Babiej muchomory czerwonawe nie obrodziły w tym roku. Podgrzybki brunatne pojawiają się niezwykle rzadko – w trakcie kilku godzin można znaleźć dwa, trzy egzemplarze tego popularnego tu niegdyś grzyba. Od kilku lat podgrzybek brunatny opuścił południowe stoki Babiej i nie może się odrodzić.

Próby poszukiwania prawdziwków na miejscach położonych wysoko okazały się bezowocne. Nawet miejsce, znane nam z dużej ilości grzybów, które nazywamy Pawłową Wygodą okazało się płone. Wiesiek wprawdzie znalazł tam trzy prawdziwki, które pieczołowicie sfotografował ale co to za zbiór...

Jednym słowem częstość występowania prawdziwków przypomniała mi stary kawał z komunistycznych czasów:

- Jak prezentują się łany pszenicy w Związku Radzieckim?
- O... pszenica u naszych sąsiadów jest jak słupy telegraficzne...
- Taka duża?
- Nie, taka gęsta.

Tak też prezentuje się gęstość prawdziwków w trakcie tegorocznego pojawu letniego. Może trochę zbytnio narzekam bo koniec końców udało nam się wypełnić koszyki ale należy wiedzieć, że lasy orawskie “rozpuściły” mocno grzybiarzy ponieważ poprzednie lata ( z wyjątkiem ostatniego) pozwalały w lasach orawskich ( i w Polsce i na Słowacji) znajdować nawet kilkaset prawdziwków dziennie. Trzeba jednak powiedzieć, że prawdziwki znalezione przez nas 20 lipca były piękne i w większości zdrowe. Można było spotkać nieco starsze egzemplarze ale większość “urodziła się” w ostatnią noc. U niektórych owocników widać charakterystyczne dla grzybów górskich pękate ( beczułkowate) trzony. Grzyby rosnące na tych terenach mają niepowtarzalny zapach jakiego nie ma borowik spotykany w piaszczystych lasach sosnowych. Rzadko jednak można trafić na prawdziwka nienaruszonego przez mieszkańców lasu. Wiesiek fotografuje często ślady pozostawione na kapeluszach przez zwierzęta i zastanawia się kto zniszczył owocnik, czyje zęby pozostawiły takie a nie inne wyżłobienia. W kręgu podejrzanych są myszy, wiewiórki a nawet sarny.

Od czasu do czasu dało się słyszeć gderanie Zenita:
-Tadziu pamiętaj, że masz mi pokazać miejsce gdzie rośnie siatkolist maczugowaty (Gomphus clavatus).
Po jakimś czasie znowu:
Daleko jeszcze do siatkolitów?

Wszystko wzięło się stąd, że w trakcie ostatniej wizyty na Babiej udało mi się spotkać stanowisko tego rzadkiego grzyba, przypominającego maczugę odwróconą szerszym końcem do góry. Zdążaliśmy systematycznie w kierunku tych siatkolistów, które miały stanowić finał wyprawy i pewnie doszlibyśmy do właściwego miejsca gdyby na naszej drodze nie znalazło się nowe stanowisko tego grzyba. Owocniki o pięknej fioletowej barwie wyrosły w kręgu, zgodnie z informacjami podawanymi w atlasach ( m.in. M. Flück). “Czarci krąg” zawierał kilkadziesiąt egzemplarzy, które zostały pracowicie obfotografowane przez Wieśka. Przy okazji można nieco obniżyć termin występowania siatkolistów; w atlasach podaje się jako początek pojawu sierpień, nasze ukazały się jeszcze w drugiej dekadzie lipca. Po sesji fotograficznej z siatkolistami zmierzaliśmy zdecydowanie w stronę samochodu. Przeszliśmy co najmniej 20 km, dochodziło południe a więc siódma godzina marszu w terenie mocno urozmaiconym o zmiennym nachyleniu. Pomimo wszystko staraliśmy się nie korzystać z drogi ale szliśmy brzegiem lasu. To zaowocowało kolejnymi prawdziwkami; cztery wyrosły nad brzegiem potoku, kolejne Wiesiek znalazł na “rydzowisku” a więc na granicy mokrej, trawiastej ścieżki i skraju młodego lasu. Finał “zawodów” należał do Wieśka, który jeszcze kilkakrotnie schylał się po młode prawdziwki. Rewanżowałem mu się od czasu do czasu jakimś młodym okazem ale nie był to rewanż satysfakcjonujący. Trudno, następnym razem będzie lepiej. Na koniec informacja dla osób lubiących liczby. W moim koszyku znalazło się 40 prawdziwków, ile miał Wiesiek nie wiem, myślę, że się przyzna....Jest ciepło i wilgotno. Czy to już ten czas kiedy masowo pojawiają się grzyby? Myślę, że jeszcze nie; ciągle brakuje innych grzybów. Jest bardzo mało gołąbków, zupełnie nie ma charakterystycznego dla orawskich lasów brązowego gołąbka – bukówki, ilość rosnących muchomorów czerwonawych, które towarzyszą prawdziwkom jest minimalna, czerwonego muchomora praktycznie nie ma, kurki są nieliczne. Pokazują się pierwsze zasłonaki. Podłoże leśne jest pustawe. Najczęściej, o dziwo, spotyka się prawdziwka.

     Dodam do tekstu Tadeusza że spotkaliśmy pojedyncze koźlarze babki i maślaki żółte. Tadeuszowi udało się spotkać też kilka maślaków lepkich (niestety nie nadawały się do zdjęć). Przy okazji przypomnę że nie powinno się bezmyślnie niszczyć żadnych grzybów a szczególnie pięknych muchomorów. Powywracane, zniecione grzyby świadczą tylko o jednym - głupocie ludzi...
Przy okazji chciałem podziękować Tadeuszowi za wskazanie miejsca występowania siatkolista maczugowatego i możliwość jego sfotografowania. Mam jeszcze jedną prośbę jeśli ktoś zna stanowisko Dwupierścieniaka cesarskiego (Catathelasma imperiale) i zaprowadziłby mnie podobnie jak Tadeusz w miejsce gdzie rośnie byłbym mu niezmiernie wdzięczy... (oczywiście nie mam zamiaru komuś wyzbierać te grzyby chodzi mi tylko o zrobienie im zdjęć - niestety spotkałem tylko raz w życiu ten gatunek i zdjęcia wtedy wykonane są bardzo kiepskiej jakości). Informacje na temat występowania tego grzyba proszę wysyłać na email zenit@kki.pl
Zenit - autor serwisu


Tekst: Tadeusz Ruchlewicz
Foto: Wiesław Kamiński - Zenit zenit@kki.pl

Stona z serwisu www.NaGrzyby.pl