Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

   Dwa dni z życia grzybiarza - 25-26 czerwca 2004
| Inne wyprawy |

Galeria foto  

0865 0867 0868 0872 0907 0930
0931 0932 0933 0934 0935 0953m.jpg (4613 bytes) 0954
Dzień pierwszy

Piątek

Popołudniu po pracy wybraliśmy się na mały rekonesansowy wypad do lasu w okolice Sułkowic w celu sprawdzenia, co w lesie rośnie.
Pierwsze spotkanie z ceglakiem nastąpiło zaraz po wejściu do lasu , im głębiej w las tym borowików było więcej.
Po godzinie spaceru prawie na samym środku drogi jest, pierwszy tegoroczny prawdziwek
Jak na tak nietypową do zbierania grzybów porę i krótki pobyt w lesie to urobek wcale nie był najgorszy
Na tym jednak nie koniec atrakcji , podczas wychodzenia z lasu na samy środku ścieżki spotkaliśmy węża o ciekawym miedzianym ubarwieniu.
Wg. nas zupełnych dyletantów w tym temacie był, to gniewosz plamisty, który zgubił plamy.

Dzień drugi

Sobota

Poczytując sobie wczorajsze spotkanie z wężem za dobry znak postanowiliśmy udać się śladem Zenita w pustynne obszary pustyni Błędowskiej w poszukiwanie pustynnych grzybów. Ekipę wzmocniła szwagierka.
Wyprawę rozpoczęliśmy w Kluczach na wzgórzu Czubatka od podziwiania panoramy jaka się z tego miejsca rozpościera i która jest zupełnie inna od tej do której jesteśmy przyzwyczajeni podczas beskidzich wędrówek.
Pierwsze napotkane grzyby umocniły nas w przekonaniu, że jesteśmy na pustyni, bo były całkowicie ususzone. Po jakiś czasie spotkaliśmy pierwszego kozaka , który nadawał się do koszyka. Im głębiej w pustynię tym kosz się bardziej wypełniał, oprócz kozaków napotkaliśmy również kurki   Na obrzeżach pustyni napotkaliśmy malownicze skałki i rzadkiej urody rośliny , bliżej środka pustynne trawy , a w samym sercu pustyni wydmy Nadszedł czas na kulinarne przyjemności, czyli pustynny posiłek.  Butelka po Finlandii to niestety tylko rekwizyt pozostawiony przez poprzednich biesiadników, którzy sądząc z pozostawionych śladów dotarli tutaj terenowymi samochodami, a biorąc pod uwagę ilość i jakość pozostawionych śmieci nie należeli do ubogich tego świata.
Z resztą w czasie całej naszej wędrówki towarzyszył nam ryk jakiegoś piekielnego pojazdu, którego nie widzieliśmy ale cały czas słyszeliśmy , bo kierujący nim gdy nie jechał to włączał z ogromna ilością watów muzykę.
Podczas wędrówki orientacje w terenie ułatwiała nam wieża obserwacyjna zlokalizowana na wzniesieniu Czubatka , która stanowiła swoistą latarnię pustynna .
Po posiłku i odpoczynku nastąpił powrót do punktu wyjścia
Nie kryjąc dumy przy samochodzie posortowaliśmy grzyby i cieszyliśmy ich widokiem nasze oczy.

Wacław nr.105 na liście członków klubu