| Dzień pierwszy Piątek
Popołudniu po pracy wybraliśmy się na
mały rekonesansowy wypad do lasu w okolice Sułkowic w celu sprawdzenia, co w lesie
rośnie.
Pierwsze spotkanie z ceglakiem
nastąpiło zaraz po wejściu do lasu , im głębiej w las tym borowików
było więcej.
Po godzinie spaceru prawie na samym środku drogi jest, pierwszy tegoroczny
prawdziwek
Jak na tak nietypową do zbierania grzybów porę i krótki pobyt w lesie to urobek wcale nie był najgorszy
Na tym jednak nie koniec atrakcji , podczas wychodzenia z lasu na samy środku ścieżki spotkaliśmy węża
o ciekawym miedzianym ubarwieniu.
Wg. nas zupełnych dyletantów w tym temacie był, to gniewosz plamisty,
który zgubił plamy.
Dzień drugi
Sobota
Poczytując sobie wczorajsze spotkanie z
wężem za dobry znak postanowiliśmy udać się śladem
Zenita w pustynne obszary pustyni Błędowskiej w poszukiwanie pustynnych
grzybów. Ekipę wzmocniła szwagierka.
Wyprawę rozpoczęliśmy w Kluczach na wzgórzu Czubatka od podziwiania panoramy
jaka się z tego
miejsca rozpościera
i która jest zupełnie inna od tej do której jesteśmy przyzwyczajeni podczas beskidzich
wędrówek.
Pierwsze napotkane grzyby umocniły nas w przekonaniu, że jesteśmy na pustyni, bo były
całkowicie ususzone. Po jakiś
czasie spotkaliśmy pierwszego kozaka
, który nadawał się do koszyka. Im głębiej w pustynię tym kosz się bardziej
wypełniał, oprócz kozaków
napotkaliśmy również kurki
Na obrzeżach pustyni napotkaliśmy
malownicze skałki i rzadkiej urody
rośliny , bliżej środka pustynne trawy , a w samym sercu pustyni wydmy
Nadszedł czas na kulinarne przyjemności, czyli pustynny posiłek. Butelka po Finlandii to niestety tylko rekwizyt
pozostawiony przez poprzednich biesiadników, którzy sądząc z pozostawionych śladów
dotarli tutaj terenowymi samochodami, a biorąc pod uwagę ilość i jakość
pozostawionych śmieci nie należeli do ubogich tego świata.
Z resztą w czasie całej naszej wędrówki towarzyszył nam ryk jakiegoś piekielnego
pojazdu, którego nie widzieliśmy ale cały czas słyszeliśmy , bo kierujący nim gdy
nie jechał to włączał z ogromna ilością watów muzykę.
Podczas wędrówki orientacje w terenie ułatwiała nam wieża obserwacyjna zlokalizowana
na wzniesieniu Czubatka , która stanowiła swoistą latarnię pustynna
.
Po posiłku i odpoczynku nastąpił powrót
do punktu wyjścia
Nie kryjąc dumy przy samochodzie posortowaliśmy
grzyby i cieszyliśmy ich widokiem
nasze oczy.
Wacław nr.105 na liście
członków klubu |