|
| Wyprawa piątkowa... Nasze ostatnie próby poszukiwania grzybów dowodzą, że w czerwcu należy grzybów szukać w lasach nad Dunajcem i Kamienicą. Wiadomości docierające z Nowego Sącza, o znacznej ilości grzybów, potwierdzają się. Specjaliści od wczesnego grzybobrania wymieniają nazwy; Obidza, Łącko, Lubomierz, Tylmanowa. Lasy w tych okolicach rodzą znaczne ilości prawdziwków i dużo kurek. Nasza piątkowa wyprawa rozpoczęła się od wąchania storczyków. W tej właśnie okolicy występują znaczne ilości białych storczyków odznaczających się niezwykle mocnym i przyjemnym zapachem. Storczyki zakwitają w czerwcu, zwykle w drugiej połowie miesiąca i stanowią ozdobę tych lasów. Nie po storczyki jednak jechaliśmy wcześnie rano ale po grzyby. Rozpoczęło się od kurek. Jest ich z dnia na dzień coraz więcej. Są grube i duże - widać to w moim koszyku. Tym razem już ich nie liczymy – to już nie 10 ani nie 20, to są raczej setki. Pojawiają się także duże ilości muchomorów czerwieniejących, które dla polskich grzybiarzy nie są atrakcyjne natomiast cieszą się powodzeniem w Czechach i na Słowacji. My też je chętnie zbieramy. Ostatnia wizyta nad Kamienicą pozwoliła nam odkryć nową ( dla nas oczywiście) odmianę prawdziwka. Nasze konsultacje, głównie z mikologami z Czech i Słowacji sugerują, że może to być prawdziwek grabowy ( brak zdjęcia w internecie, zdjęcie w atlasie Hagary prezentuje odmianę z zupełnie białym kapeluszem). Oczywiście warunkiem wyrastania prawdziwka grabowego jest występowanie w danym miejscu grabów. Sprawdzamy stanowisko, gdzie w Boże Ciało znaleźlismy aż 12 prawdziwków obok siebie. Niestety...kłopot – w pobliżu ani jednego grabu a za to brzozy... może to Borowik brzozowy? Powoli wkraczamy na tereny “prawdziwkowe”. Wiesiek ma dzisiaj szczęście – co chwilę sygnalizuje mocnym głosem nowego prawdziwka. Cierpię w milczeniu. Znajduję za to dużego kozaka a następnie kanie. To pierwsze kanie w tym roku nie licząc znalezionych dużo wcześniej łąkowych kani czerwieniejących. Tym razem koło mrowiska wyrosły trzy kanie najlepszego gatunku (Macrolepiota procera). Fotografujemy to rzadkie jak na tę porę roku znalezisko i szukamy nadal prawdziwków. Trafiamy na zbocze porośnięte tarniną. Pomiędzy ostrymi krzewami raz za razem znajdujemy w trawie prawdziwki. Obok prawdziwków wyrastają kępy kurek. Kosze stają się coraz cięższe, coraz trudniej pomieścić następne grzyby, coraz trudniej je nosić - wreszcie grzybobranie jak się patrzy. Powoli zmierzamy na skraj lasu a na ostatniej stromiźnie rozdzielamy się; Wiesiek walczy z czerwonymi kozakami ja zbieram prawdziwki. Kozaki są widać bardzo piękne bo okrzyki: ”Jest!Jest!Jest!” są tak głośne jak przy prawdziwkach. Pod lasem Wiesiek ustawia koszyki do fotografii wieńczącej nasze piątkowe grzybobranie. Jesteśmy “dopieszczeni” przez las. Pełne koszyki, dużo prawdziwków a także dużo ciekawych zdjęć; Twardzioszek okrągły (Marasmius rotula) o niezwykle delikatnej konstrukcji kapelusika, Łopatnica żółtawa (Spathularia flavida), jakaś odmiana boczniaka o fioletowych blaszkach a na koniec wilgotnica. Wiesiek twierdzi, że to Wigotnica czerniejącą ( Hygrocybe nigrescens). Z kolei w dużym atlasie Hagary z 1999 roku (Aventinum, Praha), przy opisie Wilgotnicy stożkowatej jest następująca notka: “ W starszej literaturze wyróżniano Wilgotnicę czerniejącą ( H. nigrescens) z dużymi owocnikami i zaokrąglonym w środku kapeluszem ale dzisiaj oba gatunki są łączone w jeden”. Jednym słowem sfotografowana wilgotnica to Wilgotnica stożkowata ( Hygrocybe conica). Wilgotnice,
łopatnice,
twardzioszki,
monetki korzeniaste
i inne
rzadkie grzyby ( jeden przypomina czarną sierść
zwierzęcia) zostawiamy lasowi. Resztę zabieramy do domu. Czeka nas ciężka
praca. Strona z serwisu www.NaGrzyby.pl |