Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

   Niedzielna wyprawa do lasów   Rajbrotu i Puszczy Niepołomickiej - 27 czerwca 2004
| Inne wyprawy |

Galeria foto II Galeria foto I 

Widok z Bochni na Puszczę Niepołomicką Widok z Bochni na Puszczę Niepołomicką Czubajka kania Czubajka kania Czubajka kania Tadeusz ze znalezionymi kaniami Polany Puszczy Niepołomickiej
Czubajka kania Czubajka kania Czubajka kania Czubajka kania P1010086m.jpg (3888 bytes) Tina Grzybowy podarunek
Barszcz Sosnowskiego P1010186m.jpg (2365 bytes) P1010032m.jpg (3297 bytes) P1010034m.jpg (3370 bytes) P1010026m.jpg (4383 bytes) P1010038m.jpg (2406 bytes)
P1010043m.jpg (2578 bytes) P1010029xm.jpg (2633 bytes) Borówki P1010105m.jpg (2509 bytes) P1010163m.jpg (2561 bytes) P1010167m.jpg (2573 bytes)
          Dostaliśmy informację, że w lasach koło Rajbrotu sypnęło grzybami. Udaliśmy się skoro świt do znajomego mieszkającego na skraju Bochni, który był łaskaw wstać wcześnie rano i popilotować nas w kierunku Rajbrotu. Na nieszczęście nasz znajomy niezbyt interesuje się grzybami więc nie znał lasu i miejsc gdzie mogą pojawiać się prawdziwki. Poszukiwania rozpoczęliśmy więc od wypatrywania takich miejsce gdzie grzyby mogą rosnąć. Okazało się to jednak niezwykle trudne. Wszędzie bowiem były borówki. Przy drodze gromadziły się kolejne samochody ale wysiadali z nich głównie zbieracze borówek czarnych czyli czarnych jagód ( Vaccinium myrtillus). Napotkany zbieracz stwierdził, że jeżeli będziemy chodzić do południa to może ze cztery grzyby znajdziemy. Trochę nas zmartwił ale nie na tyle byśmy dali za wygraną. Ja osobiście nie lubię szukać grzybów w “zaroślach” borówkowych bo po pierwsze niewiele widać w tej zielonej gęstwinie a po drugie z własnego doświadczenia wiem, że w borówkach czasem coś wyrośnie ale lepiej je omijać z daleka. Szukaliśmy więc placyków pozbawionych borówek. Było ich niewiele ale już można było coś znaleźć. Na pierwszy ogień poszedł maślak pstry (Suillus variegatus), potem znalazł się także pojedynczy podgrzybek brunatny (Xerocomus badius). Z czasem pojawiły się trujące muchomory plamiste(Amanita pantherina). Jednym słowem nasze poszukiwania dawały marne rezultaty – grzybów w tym miejscu nie było. Staraliśmy się zmieniać teren ale z niewielkim skutkiem. Trochę ożywienia wywołała piękna kępa grzybów przypominających prawdziwki ale było w nich coś takiego, że budziły wątpliwość...okazało się, że słusznie – trafiliśmy bowiem na goryczaki żółciowe ( Tylopilus felleus). Wiesiek zrobił kilka zdjęć tego znaleziska a ja przy okazji przypomniałem sobie moją przygodę z tymi grzybami w okolicach Sanoka.

    
Wybrałem się tam do lasu w deszczowy lipcowy dzień i już po kilku minutach stwierdziłem, że w lesie nie ma nic poza goryczakami. W tym momencie napotkałem zziajanego grzybiarza, który uradowany pokazał mi pełny kosz.... goryczaków. Rozpromieniony wykrzyczał:  -Ale rosną co? To się nazywa trafić na grzyby! Panie, jestem tu na urlopie i już mam 9 kilo samych czapek ususzonych.
Nieco zdziwiony starałem się mu tłumaczyć, że to co zbiera to goryczaki – grzyby wprawdzie nieszkodliwe ale niejadalne z powodu gorzkiego smaku. Trochę się zdenerwował ale i tak mi nie wierzył. Dopiero próba smakowa przekonała go, że mam rację. Zaczął pluć, wysypał grzyby z kosza, podeptał je, potem nieco ochłonął i takim jakimś grobowym głosem powiedział do mnie: “Panie sp.......ł mi pan dwa tygodnie urlopu, a tak się cieszyłem z tych grzybów”. Poczułem się jak ostatnia szmata...

W lesie rajbrockim więcej goryczaków już nie było. Spotkaliśmy za to dwa maleńkie prawdziweczki. Jeden rósł n środku drogi...przeszedłem nad nim ale wpadł na Wieśka, który go zaraz sfotografował. Mnie natomiast udało się znaleźć dodatkowo pojedynczego kozaka pomarańczowożółtego a dwa następne znalazł Stefan, który nas na ten las “napuścił”. Kolekcję zdjęć uzupełniły jeszcze łuszczaki (Kuehneromyces mutabilis) oraz piękne skupiska błyszczaka kruchego (Leocarpus fragilis). Błyszczaki są tak małe, że zwykle nie zwracamy na nie uwagi. Dopiero w powiększeniu widać jak małe może być piękne.
Poszukiwania w Rajbrocie zakończyły się sukcesem fotograficznym Wieśka ( błyszczaki, ładne goryczaki do galerii) ale koszyki pozostały prawie puste.
Stefan - nasz przewodnik zaprosił nas do domu celem wzmocnienia sił życiowych a przy okazji pokazał swój dom, ogród oraz dwie piękne kobiety; żonę i córkę. Z balkonu domu widać było sięgającą aż po horyzont Puszczę Niepołomicką. Ten widok przypomniał nam, że możemy jeszcze skompensować nasze niepowodzenia w Rajbrocie wizytą w Puszczy.
Okazało się, że mieliśmy nosa. Przede wszystkim trafiliśmy na rozkwit barszczu Sosnowskiego. Tym razem można było sfotografować kwitnące baldachy tych olbrzymich roślin. Niektóre wyrosły zdecydowanie na ponad 3 metry. Widać to zresztą na zdjęciach gdzie stoję obok łodygi rośliny (ja mam 181 cm). Na jednym z baldachów żerowały piękne złotozielone chrząszcze kruszczycy złotawki ( Cetonia aurata). Wiesiek zrobił też zdjęcie na którym widać jak otwiera się pochwa rośliny i wychodzi z niej nowy baldach. Barszcz Sosnowskiego obrodził wspaniale. Widać też, że rozsiewa się po okolicznych łąkach.
Finalna część wizyty to łowy na kanie. Byłem wprawdzie w puszczy dwa dni wcześniej ale kań nie było. Tym razem szczęście nam dopisało. Nie było tego zbyt dużo ale sądzę, że ponad trzydzieści pięknych okazów zabraliśmy z sobą. Spotykaliśmy i młode egzemplarze o zamkniętych jeszcze kapeluszach i starsze, nieco podsuszone. Widać, że to raczej początek kaniopojawu.

Tekst: Tadeusz Ruchlewicz

Na koniec dodam że Tadeusz zapomniał wspomnieć o znalezieniu w Rajbrocie jednego kozaka babki i ładnych muchomorach mglejarkach. Wspomnę też o pięknych czerwonych grzybkach rosnących na gołej ziemi i białych śluzowcach na pniach drzew. Podziękuje w tym miejscu jeszcze córce Stefana która podarowała mi sympatyczną grzybową wycinankę... Wycinanka ta ma honorowe miejsce koło mojego komputera i bedzie mi długo przypominać o miłej wizycie w Bochni. Zapomniałby zupełnie o Tinie która jakoś nie polubiła mnie od pierwszego spojrzenia... widać błysk flesza nie spodobał się... cały czas warczała na mnie i pilnowała... widać nie lubi być fotografowana...
Zenit - Wiesław Kamiński

Foto: Wiesław Kamiński zenit@kki.pl i Tadeusz Ruchlewicz
Strona z serwisu www.NaGrzyby.pl