Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

   Do trzech razy sztuka...
| Inne wyprawy |

Galeria foto I   galeria foto II

  Mój problem polega na tym, że ulegając sugestiom Zenita zainstalowałem w swojej poczcie automatyczne powiadamianie o występowaniu grzybów.
Obecnie chcąc nie chcąc codziennie jestem bombardowany wiadomościami ,że taki to a taki członek klubu ( bądź sympatyk zabrał 50, 100, 300 szt. grzyba szlachetnego) ja takie ilości widuje tylko na straganach na Kleparzu w pełni sezonu grzybnego.
Cóż było robić poddany takiej presji wymyśliłem, że akcja pod kryptonimem do trzech razy sztuka /mądrość ludowa nie ma granic/ dla mnie będzie równie owocna jak nie przymierzając dla Zenita, Grzecha, Pawła zw. Wielkim i innych.
Tym bardziej, że ostatnia moja akcja “Za Grzybem” przyniosła raczej marne efekty.
Opracowany zastał misterny plan “trzech razy”

Pierwszy raz- udaliśmy się w odwiedziny do królową Beskidu Wyspowego Mogielicy /1170 m/
Dokładny opis szczytu i okolicy można uzyskać pod podanym niżej adresem:
http://republika.pl/adamv0/www/szczyty/mogielica.html
Z przełęczy Rydza Śmigłego /znanej z ubiegłorocznej wyprawy na rydze/ obraliśmy kierunek i udaliśmy się w trasę mając przed oczyma nasz cel . ( fot.1290) kamienisty szlak piął się stromo w górę .Spragnieni grzybów w ich poszukiwaniu gołymi rękami rozgarnialiśmy roślinność, co niebawem przyniosło efekty (fot.1286 , 1286 a ). Im wyżej tym Królowa była coraz łaskawsza i coraz hojniej dzieliła się z nami swoimi skarbami (fot. 1288, 1289 ) Niektóre z grzybów w brew prawom fizyki rosły do góry nogami ( fot. 1287 )
Koszyk wyglądem zaczął przypominać te pokazywane na stronie klubowej. ( fot.1291 )
Uczestnicy wyprawy nie zasypiali gruszek w popiele tylko korzystając z przychylności monarchini kontynuowali zbiory (fot.1292), nie zaniedbując podziwiania majestatu władczyni i urody okolicy ( fot. 1293).
Wyprawa pokonuje kolejne m npm.( fot.1294 )
Tymczasem pogoda zaczyna się zmieniać ( fot. 1296 ), nie zważając na to osiągamy szczyt .
Na samym wierzchołku spotykamy salamandrę, która ucieka do rozpadliny skalnej ( fot.1299)
Zgodnie z tradycją urządzamy biwak z ogniskiem i kiełbaskami.
Widoki widokami , ale Mogielica pokazuje nam swoja potęgę , następuje załamanie pogody . Salamandra miała rację, że schowała się do norki. W przerwach pomiędzy falami deszczu schodzimy z góry  Widok przełęczy dodaje nam skrzydeł.
Nawet bardzo nieprzemoczeni z ładnymi grzybami i pełni doznań estetycznych kończymy “pierwszy raz”

Drugi raz wybór pada na Lubogoszcz 968 m. również w Beskidzie Wyspowym
Dokładny opis szczytu i okolicy można uzyskać pod podanym niżej adresem: http://republika.pl/adamv0/www/szczyty/lubogoszcz.html
Po dojechaniu do Mszany Dolnej kierujemy się na dworzec PKP /nieczynny/ , gdyż tam jest węzeł szlaków turystycznych zgodnie z tabliczkami obieramy kierunek i posiłkując się książkowym przewodnikiem usiłujemy dotrzeć na start , mamy z tym pewne trudności /wynikają one z tego, że nasz przewodnik zastał wydany w 1986 r. a od tego czasu patroni niektórych ulic stracili poparcie społeczne i obecnie ulice maja inne nazwy/.
W końcu wg. zasady koniec języka za przewodnika udaje nam się po pokonaniu bardzo wąskich , a końcowym odcinku wybitnie wyboistych dróg dotrzeć do miejsca gdzie samochód musimy pozostawić   Po wejściu na szlak i pokonaniu ostrego podejścia o charakterze kamienisto błotnistym ukazał nam się cel naszej eskadady - Lubogoszcz .
Pierwsze grzyby Lubogoszcza /nie takich oczekiwaliśmy/ Po dalszym podejściu znajdujemy to, po co się tak trudzimy  Na szczycie oczywiście to, co ja najbardziej z grzybów lubię – kiełbaska z ogniska . Zaczynamy schodzenie, co z uwagi na duże spadki jest również uciążliwe jak wchodzenie  Jesteśmy w punkcie wyjścia, jeszcze tylko rzut okiem na Mszanę “pod stopami”  i wracamy do domu.
Ta wyprawa zasiewa ziarno niewiary w przysłowia ludowe, bo przecież “pierwszy raz” był lepszy od drugiego.

Trzeci raz - przyznam się , że znalazł się on w tym zestawie przypadkiem.
Po prostu podczas zupełnie rekreacyjnego wyjazdu do Zakopanego i wizyty na Gubałówce, znudzony opalaniem się i przymuszony przez naturę spenetrowałem las w okolicy Butorowgo Wierchu, ku mojemu zdziwieniu oprócz dużej ilości wszelkiego rodzaju śmieci znalazłem również grzyby, a wtem całkiem pokaźną ilość podgrzybka. Moja wrodzona skłonność do minimalizowania wysiłku fizycznego podpowiedziała mi, aby Gubałówkę zaliczyć jako “trzeci raz” i tak też zrobiłem. Jaki z tego wniosek – przysłowia nie zawsze się sprawdzają , podstawą dla grzybiarza jest doświadczenie i znajomość terenu. Z uwagi na osiągane wyniki właśnie tego mi brakuje, ale obiecuję się podciągnąć.( fot.1359, 1361, 1362, 1363, 1364, 1365, 1366, 1367 ,1368 ,1369, )

Wacław nr.105 na liście członków klubu
Darz Grzyb.