|
PIERWSZE W 1999 ROKU GRZYBOBRANIE |
| 12 czerwca po raz pierwszy w tym roku wybrałem się na grzyby do Spytkowickich lasów. Co niektórzy mogliby sądzić, że to trochę za wcześnie na grzybobranie - początek czerwca. Ja obserwując pogodę - ciepłą i deszczową - prawie na 100 % wiedziałem, że grzyby już rosną. Znalezienie ich to dla mnie kwestia czasu... No i nie pomyliłem się, pierwszymi napotkanymi grzybami były kurki.( zdjęcie 1, 2, ) Miejsce, w którym rosną, znane jest mi od lat i jak co roku są dla mnie barometrem, na podstawie którego wiem, że jeśli się pojawiły, to inne grzyby też zaczynają rosnąć. Dzień 12 czerwca był burzowy, co jakiś czas nad miejscem mojego grzybobrania robiło się ciemno i głośno. Uciekając przed zbliżająca się burzą natknąłem się na pierwszego w tym roku borowika ceklastopurpurowego. Rósł sobie w pełnej krasie na środku leśnej drogi, pod paprociami. Był chyba największy spośród znalezionych w czasie moich wieloletnich grzybobrań zdjęcia 1, 2, 3,) Jak się okazało był on samotny - bo obchodząc najbliższe otoczenie nie znalazłem następnego. Grzyby te z moich obserwacji występują najczęściej pojedynczo. |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| pierwsze kurki zdjęcie 1, 2 | borowik ceglanopory zdjęcia 1, 2, 3 | pierwszy kozak czerwony zdjęcia 1, 2, | pogryziony przez sarnę kozak czerwony zdjęcia 1, 2, | drugi "cały" kozak zdjęcia 1, 2, |
Pierwsza w tym roku wycieczka na grzyby udała się nadspodziewanie dobrze. Zachęcony udanym grzybobraniem, po południu tego samego dnia wybrałem się w las, którego do tej pory nie znałem - las w okolicach Jordanowa. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po paru chwilach znalazłem małego, czerwonego kozaka (tak samo jak poprzednio rósł na środku leśnej drogi). Zachęcony udanym pierwszym, znalezionym grzybem zacząłem penetrować okoliczne miejsca o bardzo pięknym podszyciu, wprost wymarzonym dla grzybów . No i zobaczyłem kozaka, a prawdę mówiąc pół kozaka. Jak się okazało przede mną tego kozaka znalazła wg mnie sarna bo jej ślady po zębach widać było na obgryzionej połówki grzyba. Wiedziałem, że grzyby są zjadane przez ślimaki, robaki, chrząszcze - ale grzyb zjedzony przez sarnę - to coś nowego. Parę metrów dalej znalazłem "brata" kozaka, ale tym razem to ja sam go znalazłem a nie głodna sarenka. Kozak był bardzo duży, no i cały. Chodząc po lesie spotkałem też dużego (ponad 1 metr) zaskrońca, niestety był szybszy niż ja i nie zdążyłem mu zrobić pamiątkowego zdjęcia. Może kiedyś zapozuje mi i zdążę zrobić zdjęcie, zanim radośnie pomacha na pożegnanie ogonem i zniknie w kryjówce. W koncowym etapie mojego grzybobrania spotkałem też muchomora - był to prawdopodobnie muchomor plamisty. W lesie widać było dużo niedojrzałych, zielonych borówek, które w tym roku obrodziły wyjątkowo. Już za tydzień -dwa w miejsca bardziej nasłonecznione można będzie udać się na borówkowe żniwa... |
||||