Wielkanocna wyprawa pod Babią Górę

Strona główna - Grzyby okolic Spytkowic| Mapa serwisu | Spis gatunków | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Moje wyprawy | Ciekawostki |
| Lasy | Kiedy w las | A. Mickiewicz | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

 

| Powrót do strony opisów wypraw |

 

Poniedziałek Wielkanocny na Orawie

1 kwiecień 2002

Jakoś tak się złożyło, że od paru lat w Wielkanocny Poniedziałek wybieram się na Babią Górę. Usiłuję zwykle wejść na szczyt ale zawsze coś przeszkadza; a to zbyt duże śniegi a to zbyt krótkie buty mojej żony i wnuczki...
Moje odwiedziny czarodziejskiej góry, jak czasem nazywam Babią, mają dwie główne przyczyny. Pierwsza to tęsknota za górami po długiej zimowej przerwie, druga to podświadome pragnienie intensywnego ruchu po świątecznym obżarstwie. Ta chęć odbycia wycieczki wiąże się również z tradycją Świąt Wielkanocnych z moich rodzinnych stron. W świąteczny poniedziałek, wszyscy gospodarze zaopatrzeni w butelki z wodą święcona wyruszali w pola aby symbolicznie skropić tą wodą ziemię, która miała przynieść lepszy urodzaj.
W tym roku na Babią wybraliśmy się wprawdzie nie “trojką” bo śniegu już mało ale za to we trójkę: Wiesiek ( autor strony), Paweł ( Chilecki) no i ja ( Tadek). Można powiedzieć, że wyprawa była rekonesansem zorganizowanym u progu sezony przez przedstawicieli klubu Darz Grzyb.Jedzie Paweł Zakopanego Spotkaliśmy się w orawskiej stolicy czyli Jabłonce gdzie nastąpiła przesiadka do samochodu Pawła, jako, że jego pojazd był wielki i gwarantował dojazd pod Babią czego nie można było z całą pewnością powiedzieć o prychającym wartburgu, który przywiózł nas z Krakowa.Spotkanie Pawła z Tadeuszem
Przed wyjazdem odbyły się krótkie misteria wstępne polegające na czarowaniu się nawzajem nowymi atlasami grzybowymi. Globtroter Paweł przywlókł z wyprawy do Włoch piękny atlas : “I fungi. No6” zawierający wspaniałe zdjęcia grzybów, zaś Wiesiek ( Zenit) zaatakował go atlasem Hagary (1115 zdjęć) , który upolowałem w Czechach. Rozgrywka zakończyła się remisowo i można było ruszać. Jako punkt docelowy wybraliśmy Przywarówkę ( przysiółek Lipnicy Wielkiej). Przez całą drogę mogliśmy podziwiać piękny, ośnieżony szczyt Babiej.Przez całą drogę mogliśmy podziwiać piękny, ośnieżony szczyt Babiej. Lipnica była już wolna od śniegu. Na brzegach rzeki, wzdłuż której prowadzi droga widać było mnóstwo wyrosłych niedawno, rozkwitających łopianów, które jak twierdzi Paweł są oznaką wysypu smardzów. Wywołało to u nas stan lekkiej “gorączki grzybowej” ( grzybiarze wiedzą o co chodzi) ale przezwyciężyliśmy chęć ruszenia na łowy zostawiając ewentualne smardze na później. Zatrzymały nas dopiero krokusy w PrzywarówceKrokusy. Cała trójka z wielkim szacunkiem, bo na klęczkach, uwijała się z aparatami fotograficznymi aby spotkać się oko w oko z tym pięknym wiosennym kwiatem. Co tu zresztą bawić się w opisy, słowa nie oddadzą uroku łąki pokrytej krokusami; popatrzcie lepiej na zdjęcia.krokusy
Po zakończeniu sesji zdjęciowej jeszcze 2 minuty jazdy i parking koło leśniczówki. Jak to bywa w wielkich lasach nastąpił nieoczekiwany atak dzikiej zwierzyny( fot 2 ) stanowiącej tu postrach grzybiarzy. Atak ( uwieczniony na zdjęciach) skierowany był na Tadeusza, który wykpił się obietnicą łapówki w postaci kiełbasy. Zwierzaki dały się podejść i odstąpiły od swoich niecnych zamiarów puszczając nas całych i zdrowych.Paznały i stęsknione proszą o kiełbaske...
Przed wyruszeniem na Babią kolejna sesja zdjęciowa; pojawiły się bowiem żaby... Poruszały się leniwie i z wdziękiem pozowały do fotografii. Uważny Paweł odkrył jakiegoś grzybka i wspólnie z Wieśkiem pastwili się nad nim przez kilkanaście minut.
Po krótkiej naradzie odstąpiliśmy od zamiaru atakowania szczytu. Widać było, że szlak pokryty jest śniegiem i przetykany strumieniami wody. Paweł rozpaskudzony włoskim klimatem wybrał się w adidaskach. Prawdopodobnie przypuszczał, że na Babią idzie się jak na Wezuwiusz. Twierdził wprawdzie, że dla górala z Zakopanego wejście na szczyt w adidasach to małe piwo ale szkoda było chłopa i daliśmy sobie spokój z wyprawą na szczyt. W zamian za to przeszliśmy parę kilometrów drogą Przywarówka – Zubrzyca odbijając nieco na boki leśnymi duktami, służącymi do zwózki drewna. Nie obyło się oczywiście bez opowieści typu: tu pod tym drzewem znalazłem 15 prawdziwków, tu rosną piękne świerkowe, czerwone kozaki, nad tym potokiem prawdziwki rosną tak gęsto jak twardzioszki na ugorze itd.
Paweł włączył GPS i notował skrzętnie trasę marszu. Podziwialiśmy urządzenie, które wspaniale rysowało pętle po których poruszaliśmy się. Jest to rzeczywiście idealne “ustrojstwo” dla wszystkich , którzy “lubią” błądzić w lesie... Wędrówkę po śniegu ( w lesie zalega jeszcze sporo śniegu !) Wędrówka po lasach... w tym miejscu znajdziecie rydze...zakończyliśmy na uroczej polanie, przylegającej do zakładu leczniczego dla dzieci. Ustawione ławki, miejsce na ognisko i suche gałęzie kusiły by usiąść na chwilę, upiec kawałek kiełbasy, popić wodą i pomyśleć o planowanym zlocie klubowiczów. Polana jest tak piękna, że trudno sobie wymarzyć lepsze miejsce na spotkanie grzybiarzy. Dodatkowa atrakcja to widok na szczyt Babiej. Na zdjęciu Zenita widać jak wszyscy od razu złapali za aparaty; będą chyba piękne panoramy.Wszyscy do aparatów :)
Aparaty poszły zresztą ponownie w ruch tuż po opuszczeniu polany; pojawiły się bowiem kolejne wiosenne grzyby: szyszkówka świerkowa i jakiś ciemnogłowy “wcześniak” czyli wieruszka wiosenna . Wiesiek ma prawdopodobnie jakiś dar telepatycznego porozumiewania się z członkami klubu bo nagle zadzwonił telefon i okazało się, że na linii jest klubowicz z Sieradza. Donosił, że w Sieradzu pogoda pod psem i szczerze nam zazdrościł słońca i oczywiście Babiej Góry. Pies z kotem czekały cierpliwie na nasz powrót, niestety został tylko chleb bez kiełbasy i zwierzaki nie były zachwycone.
Paweł i Tadeusz pieką kiełabaski (w tym miejscu planujemy zlot klubu)Podczas powrotu nastąpiła próba ataku na smardze na brzegach Lipniczanki. Atak był jednak nieskuteczny. Zamiast smardzów mogliśmy fotografować żaby, które zgromadziły się w zatoczce rzeki. Żaby pozowały do zdjęć prawie pornograficznych, ale żaby to przecież folklor i im takie zachowanie uchodzi. Pożegnaliśmy Pawła w Jabłonce i poprzez Podsarnie, Harkabuz i Rabę Wyżną udaliśmy się w pielesze domowe. Jeszcze trochę zdjęć w Harkabuzie , piękne kępy żółtych pierwiosnków, jakieś przysuszone huby koło drogi i trzeba żegnać się z Orawą a dodatkowo z piękna, słoneczną pogodą. Na szybie samochodu widać coraz więcej kropli. Zaczyna padać ...

Namiary GPS na nasze ognisko dla tych co mają GPS:  N 49.54453 E 19.54595 wysokość npm 877m

Fotki na tej stronie: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45

Autor tekstu Tadeusz Ruchlewicz
opisy wybranych fotek:
małpi gaj fot 1 fot 2 , miejsce przyszłego zlotu fot 1 fot 2 fot3 , Paweł dopadł grzybki fot 1 fot 2 fot 3 fot 4 fot 5

 

| Powrót do strony opisów wypraw |
Jeśli masz jakieś pytanie do autora strony napisz na email zenit@kki.pl lub zpytaj na GG
GG 896780