| Fotki smardzy zrobione w czasie wyprawy |
Wycieczka zaczęła się jak zwykle bardzo niewinnie
,wymiana informacji o tym co słychać na stronach internetowych - oczywiście grzybowych
.Trochę żałowaliśmy że Tadeusz z nami nie pojechał ale pomyśleliśmy że go
"pomścimy" znajdując i coś za niego. W pierwsze miejsce jakie wybraliśmy
się z Wieśkiem było to miejsce mojego spotkania z czarką szkarłatną tydzień temu . Wiesiek jak na
porządnego “web mastera” przystało nie omieszkał zrobić ,ze sto nowych zdjęć czarki, choć na stronie ma ich bez
liku .No ale to przecież normalne w jego hobby-profesji .Następnie postanowiliśmy
wspólnie pojechać do miejscowości ‘Oravski Podzamok”.
Tam też Wiesiek zrobił ze sto fotek zamku ( nie wiem jak jego aparat to wytrzymuje , bo
przecież nawet producent tak sprzętu nie testuje ,no ale niech będzie Olympus to w
końcu dobry sprzęt .Naszym miejscem odpoczynku i poszukiwań grzybów wiosennych
okazało się miejsce oddalone około 5 km od
Orawskiego Podzamku. Kiełbasa jak kiełbasa, ale z ogniska to prawdziwy
rarytas. Ognisko, znów
parę fotek no i dalej w poszukiwaniu grzybów wiosennych. Dochodziła już piąta godzina
poszukiwań a my nic nie znaleźliśmy, i traciliśmy nadzieje na znalezienie tego
jedynego grzyba tak wspaniałego w smaku i zapachu że tylko trufla go wyprzedza w
rankingu, a prawdziwek jest daleko po nich. Pewnie myślicie jakiego no oczywiście
SMARDZA JADALNEGO, lub STOŻKOWATEGO.
Pomyśleliśmy sobie tak “nigdy przecież ani ja ani Wiesiek z pustymi rękami nie
wróciliśmy do domu, więc trzeba podjąć ostre kroki w celu znalezienia jakiegoś
okaza.
Postanowiliśmy pojechać w jedynie słusznym kierunku ,w tylko nam znane miejsce do
którego w tamtym roku postanowiliśmy pojechać po raz pierwszy razem . No i oczywiście droga okazała się słuszna a
kierunek dobrze obmyślany
.Po dotarciu samochodem na miejsce ,poszliśmy pieszo. Po przeszukaniu pierwszych
“pewnych” miejsc nic nie znaleźliśmy. I nagle idąc sobie spokojnie nie bacząc na
oślepiające nas słońce dojrzeliśmy na pięknej skarpie jeszcze piękniejszego
smardza. I był to pierwszy smardz w tym roku. Oczywiście tysiące fotek i aparat Wieśka na wyczerpaniu. Nie zerwaliśmy go od razu aby nie
zapeszyć sprawy. I dobrze że tego nie zrobiliśmy bo za chwile pojawiły się w naszym
worku grzybowym (po chusteczkach higienicznych) , jeszcze dwa okazy. Był to
najpiękniejszy widok , nas dwóch wracających z pełnym workiem grzybów do samochodu.
Z pustymi rękami nie wróciliśmy ale nasze aparaty były wycieńczone. Było nie było
smardze już są i sezon grzybowy, UWAGA GRZYBIARZE SEZON UWARZA SIĘ ZA ROZPOCZĘTY.
DARZ GRZYB
Tekst
do wyprawy 13 04 2002 Paweł Chilecki
Muszę dodać do tekstu jedno: gdy
zaplanujemy z Pawłem znalezienie danego gatunku w czasie wyprawy, to go do tej pory
znajdowaliśmy - pełny profesjonalizm :) - mistrzostwo świata .... :) jeśli jest
w lesie jeden grzyb danego gatunku to go napewno znajdzemy :) tym razem były to
pierwsze 3 smardze ... - Zenit - autor strony
|