Galeria foto  z wyprawy  - 13.12.2002 grzybowa wyprawa

Strona główna - Atlas grzybów Orawy i Podhala| Lista członków klubu | Strony członków klubu | Forom dyskusyjne klubu | Nasze wyprawy | Atlas grzybów | Przepisy |
| Statut klubu | Aktualne występowanie grzybów w Polsce |Email klubu |

Galeria foto  z grzybowej wyprawy  - 13.12.2002

Wyprawa udała się Paweł napisał relacje...  Znaleliźmy to czego szykaliśmy... ucho bzowe, zimówki. Ja zrobiłem kilkanaście zimowych zdjęć gór. Relacja z wyprawy - autor Paweł Chilecki

GALERIA FOTO

Paweł

Nasz stały element grzybobrania ognisko...

Nasz stały element grzybobrania ognisko...

Zdjęcie wykonał Paweł

Paweł zabiera z sobą gałęź z uchem bzowym

Tu jest drugi na Słowacji znaleziony gatunek grzyba...

Zdjęcie autorstwa Pawła Chileckiego

 
  Grzybobranie czyli wyprawa w góry miała miejsce 13 12 2002 czyli w piątek, mimo swojego pechowego przeznaczenia dzień dla nas był całkiem udany. Jak zwykle udaliśmy się w “pewne” miejsce , aby nasze grzybobranie nie skończyło się fiaskiem. Nic nam nie mogło zaszkodzić a najmniej 13 piątek. Za pierwszy cel obraliśmy z Wieśkiem miejsce koło rzeki , które w zeszłym sezonie zimowym odkryliśmy jako wspaniałe miejsce na poszukiwanie i zbiór ucha bzowego. Moje ostatnie doświadczenia kulinarne a mianowicie chińskie danie z grzybkami tego właśnie gatunku, tak bardzo mi zasmakowało że nie byłem się wstanie pohamować aby coś sobie znaleźć.
Jak wszyscy z pewnością wiedzą w sezonie grzybiarskim zimowym wzrok trzeba podnieść nieco w górę i kierować go na pniaki oraz drzewa i krzaki te ostatnie czyli czarny bez są wspaniałym i jedynym miejscem występowania ucha bzowego. Oczywiście Wiesiek cały czas robił zdjęcia i pozostawiał mi pierwszeństwo do znalezienia pierwszych okazów. Grzybki niestety były trochę przesuszone ale jak pokazało nasze doświadczenie z zeszłego sezonu takie grzybki wystarczy wrzucić na chwilę do wody a zaraz odzyskają swoja świeżość. Rytualne ognisko z pieczeniem kiełbasy zakończyło nasz wypad na ucho bzowe i postanowiliśmy sprawdzić co tam słychać z naszym nowym kolegą a mianowicie grzybem drapieżcą który to zaatakował motyla .Okaz ten znajduje się już w parku narodowym więc tylko zaglądamy zawsze z Wieśkiem do niego nie dotykając go i nie próbując zerwać. Owad miał się dobrze, a może inaczej mówiąc grzyb miał się dobrze bo może owad mniej. Parę fotek , Wiesiek prześwietlił go na wylot i już można było pojechać w stronę domu. Dobrze że nasze aparaty fotograficzne nie są rentgenowskimi bo Wiesiek prześwietliłby wszystko a sam wyglądałby już jak klisza. Trochę posprzeczaliśmy się w temacie kto z nas robi lepsze zdjęcia (zdjęcie Pawała) i oczywiście spór został nierozstrzygnięty, bo nie było arbitra Tak czy inaczej wyprawa była udana , znaleźliśmy zimówki, ucho bzowe i jak zwykle z pustymi rękoma nie wróciliśmy do domu. Aby tak zawsze. Darz grzyb
Paweł

Coś dodam do tekstu Pawła - z tym sprzeczaniem kto robi lepsze jest jak z powiedzeniem: "jaki jest koń każdy widzi..." Przyznaje Pawłowi czasami udają mu się zdjecia. Byłem pełen podziwu gdy z urwanym "lodowym kwiatem" leciał przez pół łąki w miejsce gdzie było słońce... Oczywiście poleciałem za nim... :)

Zenit

stat4u