|
>>> GRZYBY NASZYCH MIAST <<< |
Amanita vel Joanna - Warszawa
Co słychać w wielkim mieście |
Przyznacie chyba, że nie jest dziwne, iż grzybiarzowi mającemu nieszczęście mieszkać w blokowym osiedlu zachciało się takie osiedla mykologicznie opisać. ![]() Zacznę od wszechobecnych pieczarek, których cześć przeniosła się z łąk na osiedlowe trawniki i nieźle tam sobie radzi. To przede wszystkim pieczarka polna /agaricus campestris/ , polowa /agaricus
arvensis/ i żółtawa /agaricus xanthoderma/. Jeśli blokowe osiedle choć częściowo graniczy z nieużytkami /ostatnio o takie trudno, bo wszędzie budują parkingi i supermarkety/ , możemy spotkać tam twardzioszki przydrożne /marasmius oreades/ , które grzecznie ustawiają się na trawiastych poboczach wydeptanych ścieżek. Czernidłaki, nasze rodzime
antabusy, żyją bliżej drzew i wszelkich kęp. Chociaż te kolpakowate /pyszne coprinus
comatus/ potrafią rosnąć na nasłonecznionych trawnikach.Tam, gdzie wycinają drzewa, by zalać teren betonem, egzystują przez czas jakiś pniaki. A taki pniak to wspaniała `miejscówka` dla wielu grzybów. Na przykład dla łuskwiaka nastroszonego /pholiota squarrosa/ , dekoracyjnego grzyba, z daleka zwracającego uwagę pięknym kształtem i barwą.
Obserwowałam kiedyś mamę, której udało się włożyć prawie całą dłoń do buzi
swego dziecięcia, by powyjmować kawałki łuskwiaka. Zasiedlaniem pniaków zajmuje się również żagiew łuskowata /polyporus squamosus/, wrośniak szorstki /trametes hirsuta/, boczniak ostrygowaty /pleurotus ostreatus/ i zimówka
aksamitnotrzonowa / flammulina velutipes/ .Obserwując wszystkie te grzyby dziwimy się, jak można żyć w środowisku tak zasikanym przez okoliczne pieski. Sromotnik bezwstydny /phallus impudicus/,nadal chroniony, w zadziwiajacy sposób `rozchwaścił się` w dużych miastach. Omija leśne i parkowe enklawy, upodobał sobie najbrzydsze osiedlowe trawniki. Jedliście `czarcie jajo` ? Przyrządzone na masełku smakuje rzodkiewką, a przekroju jest tak niesamowite, że chyba zasuszę więcej, by zrobić z nich naszyjnik. ![]() Wiem, można mi zarzucić, że zbieram chronione grzyby! Nigdy bym sobie na to nie pozwoliła, gdyby nie było ich ach tak dużo. Opowiadano mi , że tam, gdzie w mojej dzielnicy /Żoliborz/ zachowała się przedwojenna enklawa - cztery domy, gołębnik /sic!/ , zapuszczony sad i 100 metrów bruku a wszystko to przylegające do okropnego blokowiska, rosną smardze. Ale krasnoludki też
ktoś kiedyś ponoć widział.Od dwóch lat spotykam w osiedlach gąsówki dwubarwne /lepista personata/ . Jak to one mają w
zwyczaju, do końca listopada. Następne dwie obserwacje nie dotyczą osiedli, ale myślę, że mogą Was zainteresować. Okolice niektórych szpitali upodobały sobie majówki wiosenne /calocybe gambosa/ . Jeśli dany szpital posiada coś na kształt parku czy ogrodu, majówki chętnie budują tam swe `czarcie kręgi`. Naturalnie to ich upodobanie budzi we mnie dosyć makabryczne skojarzenia. ![]() Na koniec historia prawie jak z bajki. Będąc kiedyś w Łazienkach, zapragnęłam lodów. Gdy już przebiłam się przez tłum rozwrzeszczanej dzieciarni, ujrzałam graniczący z lodziarnią, malutki, zapyziały trawniczek. A na jego środku, wśród rachitycznych trawek siedział sobie ni mniej ni więcej, tylko borowik szatański /boletus satanas/. Bajecznie kolorowe cudo, w wielu książkach opisane jako przez lata nie spotykane w Polsce. W pierwszej chwili pomyślałam, że upał i gwar wywołały u mnie halucynacje. Ale nie !! Był !! Przyznacie chyba, że grzybiarz mający nieszczęście mieszkać w wielkim mieście, też w owym coś ciekawego dla siebie znajdzie. Darz grzyb. Dziękuje Joano za bardzo ciekawe
informacje na temat "miejskich grzybów" |