Grzyby naszych miast - Kraków autor Tadeusz Ruchlewicz

Strona główna - Grzyby okolic Spytkowic| Mapa serwisu | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Moje wyprawy | Ciekawostki | Ankieta |
| Darz Grzyb | Kiedy w las | A. Mickiewicz | Ciekawe linki | Spis gatunków | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy |

 

>>> GRZYBY NASZYCH MIAST <<<

Tadeusz Ruchlewicz   - Kraków

Grzyby w mieście Krakowie

| pieczarki | purchawice | majówki | gąsówki | prawdziwki | kanie | twardzioszki | podblaszki | czernidłaki |

Pieczarki

Na terenie Krakowa można znaleźć wiele gatunków pieczarek. Po raz pierwszy zauważyłem pieczarki na ulicy Helclów. Wyrastały na chodniku spomiędzy płyt betonowych. Niektóre płyty były unoszone przez rozrastające się owocniki do góry. Wtedy ( w 1970 roku) nie wiedziałem jeszcze jaki to gatunek pieczarki. Po prostu były to pieczarki a samo zjawisko rozwoju tych grzybów na chodniku miejskim było niezwykłe. Dopiero później dowiedziałem się, że była to pieczarka szlachetna ( Agaricus bitorquis). Ten gatunek pojawia się w różnych miejscach Krakowa, przy asfaltowych ścieżkach, na chodnikach...pieczarka polna - /agaricus campestris/

Ostatnio, piękne egzemplarze pieczarki szlachetnej spotykałem przy Aleji Pokoju, obok przystanku autobusowego naprzeciwko Daewoo. Niestety pieczarka szlachetna wyrasta w Krakowie zwykle albo blisko ciągów komunikacyjnych albo w pobliżu śmietników i stąd pożytek z niej niewielki. Można jednak podziwiać siłę tego grzyba dźwigajacego płyty kamienne i rozrywającego asfalt.

Na terenie parków krakowskich spotykałem również inne gatunki pieczarek: pieczarkę polową ( Agaricus arvensis), pieczarkę bulwiastą

( Agaricus abruptibulbus) a także, o dziwo - ogromne egzemplarze pieczarki olbrzymiej, zwanej w niektórych atlasach pieczarką okazałą ( Agaricus augustus). Piszę “ o dziwo” ponieważ uważa się, ze pieczarka olbrzymia rośnie tylko w lesie. Egzemplarze znajdowane w Krakowie rosły na terenie parku w pobliżu klonów i wierzb. Były rzeczywiście olbrzymie. Ostatnio zanikły.


Purchawica olbrzymia ( Calvatia gigantea)

Purchawica olbrzymia posiada w różnych atlasach różne nazwy: Langermania gigantea, Lasiosphaera gigantea. Nazwa rodzajowa Calvatia została przyjęta w 1992 roku w miejsce starej ( Langermania).Purchawica olbrzymia (fotka z strony www.grzyby.prv.pl)

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem purchawicę olbrzymią natychmiast przypomniał mi się dowcip żydowski ze zbioru opracowanego przez Safrina ( Przy szabasowych świecach) : Ojciec z synem idą do zoo. Nagle zza drzew wyłania się żyrafa z ogromną, długą szyją. Osłupiały ojciec mówi do syna:

  • Icek, ty nie wierz w to! To nie jest możliwe!!!
  • Pierwszą purchawicę zobaczyłem na grobli, oddzielającej stawy rybne

w okolicach Jędrzejowa ( województwo świętokrzyskie). Moje pierwsze wrażenie miało odcień fantastyczno – naukowy:

  • Chyba UFO ...

Ta pierwsza purchawica miała masę przekraczającą 7 kg. Ogromna biała kula rosła na skraju grobli przy ścieżce. Obok leżały kawałki innych rozbitych grzybów wskazujące na czujność miejscowej ludności... Poniżej wśród pokrzyw i łopianów widać było kilkadziesiąt olbrzymów. Niektóre były jeszcze białe, inne dojrzałe, brązowe. Pierwszy znaleziony egzemplarz został zabrany do Krakowa i spożyty przez kilka rodzin w formie panierowanych plastrów. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że purchawica olbrzymia jest grzybem zbyt rzadkim by go zrywać. Nie wiedziałem też, ze największe spotkane w Europie egzemplarze miały masę przekraczającą 20 kg.

W Krakowie znalazłem dwa stanowiska Calvatii; oba w parku miejskim przy Alei Jana Pawła II, wśród traw. Pojawiały się najczęściej w sierpniu i były niestety demolowane przez naszą dzielną młodzież, która “żywemu nie przepuści”. Dodatkowo oba krakowskie stanowiska purchawicy niszczą pracownicy odpowiedzialni za koszenie traw w parku.. Był czas, że trawy parkowe koszono ręcznie. To oczywiście grzybom nie przeszkadzało. Obecnie Zakład Zieleni opiekujący się parkiem posiada maszyny. Posiada też prawdopodobnie nadmiar paliwa jako, że sianokosy odbywają się non stop. Niestety torfowe podłoże parku nie wytrzymuje takiej “opieki” i dochodzi do dewastacji podłoża. Z roku na rok giną rosnące tu rzadkie grzyby w tym purchawice, podblaszki, pieczarki wyniosłe, kanie. Rok 2001 był pierwszym rokiem, w którym nie widziałem ani jednego egzemplarza purchawicy. Nie wiem czy ktoś odpowiedzialny za stan parku ogląda od czasu do czasu efekty prac ekip koszących trawy. Ostatnio wprowadzono także “rewelacyjne” maszyny do grabienia liści. Po ich przejeździe pod drzewami nie ma już ani liści ani trawnika. Pozostaje goła ziemia...

Dopisek autora strony :Jak ludzie znają się na grzybach i co na temat grzybów pisze prasa zobaczyć można pod tą linką - jeszcze długo grzyb będący pod ścisłą ochroną bedzie purchawką :) czy brak chęci zgłębienia tematu... purchawka czy trudno podać prawdziwą nazwę tego gatunku ? purchawica02m.jpg (5212 bytes) linka do tekstu grzyb-gigant http://www.euroglas.ng.pl/32_190/32_190.html


Majówki

Majówki spotkałem po raz pierwszy w 1971 roku koło Mszany Dolnej. Akurat przechodziłem koło potoku zmierzającego do Mszanki kiedy na skraju zagajnika zobaczyłem piękne, białe grzyby. majowka04m.jpg (1794 bytes)Był akurat maj a w tym okresie, a szczególnie na początku miesiąca, nigdy nie widziałem żadnych grzybów. Zerwałem kilka, pooglądałem ze wszystkich stron, obwąchałem i zabrałem do domu. Znalazłem jakiś mały niemiecki atlas i kojarząc kolor i zapach trzymanych w ręku grzybów oraz rysunki w atlasie stwierdziłem, ze będą to grzyby określane w tym atlasie nazwą Maipilz ( Calocybe gambosa). Najważniejszym czynnikiem, który utwierdził mnie w tym przekonaniu był intensywny zapach mąki jaki wydzielają majówki. Autorzy atlasu niemieckiego określali jakość grzybów gwiazdkami. Majówka miała ich cztery na pięć możliwych. Cóż było robić?... usmażyłem, dodałem śmietany i zjadłem. I tak już zostało do dzisiaj. Pierwsze grzyby, które zbieram, smażę, duszę, marynuje to właśnie majówki.

Ale co właściwie mają majówki z Mszany Dolnej z Krakowem. Ano rosną masowo w parkach krakowskich. Tworzą w trawie tylekroć opisywane czarcie kręgi, pojawiają się już w końcu kwietnia i przy dobrej majowej pogodzie ( ciepło, deszcz) rosną nawet do końca maja. Po pierwszym kontakcie z tym gatunkiem grzybów przeczytałem o nich trochę więcej. Dowiedziałem się, że Calocybe znaczy po polsku – pięknogłówka, że majówki mogą mieć także kolor zbliżony do żółtego. Poszukując majówek na parkowych łąkach nauczyłem się po kolorze traw rozpoznawać miejsca gdzie te grzyby występują. Okazuje się, że współżyją z określonym gatunkiem trawy a omijają inne. Kiedyś w trakcie “rozbierania” czarciego kręgu doszedłem pochylony aż do koca, na którym spoczywała opalająca się niewiasta. Po krótkiej rozmowie i prośbie z mojej strony koc został przesunięty w bok. Pani, początkowo nieufna, zobaczyła grzyby na których leżała i przestała mnie podejrzewać o głupie żarty tudzież złe zamiary. Od tego czasu spotykam ją w parku w okresie wiosny. Też zbiera majówki...

Majówki krakowskie występują w dwóch odmianach, bardzo wyraźnie zróżnicowanych kolorystycznie. Pierwsza odmiana jest biała, druga zbliżona do koloru żółtego z lekką tonacją ceglastą. Zapach mają identyczny. Smakują tylko młode egzemplarze. Starsze , o płaskich, rozłożonych kapeluszach mają zbyt intensywny zapach i wyraźnie gorszy smak. Do marynowania nadają się również te najmłodsze. Majówki rosną w tak dużych ilościach, że z grzybobrania “łąkowego” wraca się najczęściej z koszem wypełnionym po brzegi samymi kapeluszami. Ostatnie dwa lata nie były w Krakowie najlepsze dla majówek. W okresie ich wysypu było sucho. Można było spotkać pojedyncze egzemplarze, wyrośnięte i robaczywe. Przy takiej pogodzie jak w tym roku, o ile nie wystąpi jakaś nagła zmiana, majówki mogą się pojawić już w połowie kwietnia.


Gąsówki

Gąsówki można spotkać w wielu miejscach Krakowa. Pierwsze egzemplarze gąsówki nagiej (Lepista nuda) spotkałem obok bloków osiedla Prokocim Nowy. Stanowisko było bardzo bogate i pozwalało na jednorazowe zebranie nawet kilku kilogramów tych pięknych, fioletowych grzybów. Należy dodać, że gąsówki nagie są nie tylko piękne ale również smaczne. Nadają się do marynowania, smażenia, na zupy grzybowe a większe, ale młode i jędrne egzemplarze, nawet na kotlety panierowane. Kolejne stanowiska odkryłem na terenie parku a także niedaleko Instytutu Pediatrii. Rosły pod modrzewiami lub brzozami. Jedno ze stanowisk związane było nawet z olchą. Piszę “nawet” ponieważ z olchą kojarzą się zwykle tylko olszówki...
Kolejnym odkryciem był grzyb, który częściowo tylko przypominał gąsówkę nagą. Wyglądało to tak jak gdyby ktoś dokładnie zmył fiolet z kapelusza a zostawił nienaruszony trzon. Jednym słowem ten gatunek gąsówki miał jasny, popielaty kapelusz i fioletową nóżkę. Okazało się, że była to gąsówka dwubarwna ( Lepista personata) Gąsówka dwubarwna
Ten piękny grzyb rośnie w trawie i nie potrzebuje zupełnie drzew. Tworzy czarcie kręgi o znacznej średnicy, nawet 5 do 10 metrów. Smaczny, wspaniały w marynacie. Rośnie późno, głównie w listopadzie. Można go zbierać nawet w grudniu mimo przymrozków występujących o tej porze roku. Jest to typowy grzyb parkowy; nigdy nie widziałem go w lesie. Na terenie parku krakowskiego spotykam wielu amatorów tego gatunku grzybów. Wielu to za mało powiedziane, są ich bowiem tysiące. To gawrony, które w jesieni całymi stadami okupują łąki parkowe. Po ich przejściu z gąsówek zostają tylko szczątki. Do dzisiaj nie wiem, czy gawrony jedzą grzyby czy tylko je rozbijają dla zabawy. Podejrzewam, że praktyczne ptaki raczej je jedzą, lecz czynią to niedokładnie, stąd wiele kawałków pozostaje jako świadectwo, że grzyby wyrosły w ciągu nocy a gawrony były szybsze od grzybiarzy. Aby zebrać całe gąsówki dwubarwne trzeba przyjść wcześniej od gawronów.


Czernidłaki

Czernidłaki trzymają się bardzo blisko siedzib ludzkich. Można je spotkać w mieście i na wsi. Kraków nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem. Na trawnikach osiedlowych zarówno w Krakowie jak i w Nowej Hucie, w parkach, obok ścieżek i chodników wyrastają jesienią ( czasem wcześniej) piękne białe “świeczki”. Czernidłak kołpakowatySą to owocniki czernidłaka kołpakowatego ( Coprinus comatus). Czernidłak kołpakowaty rośnie zwykle w większych skupiskach i nie zawsze jest wybredny w kwestii wyboru podłoża. Można go spotkać i na świeżo zrobionym trawniku i przy polnej drodze i na dobrze uprawionej działce warzywnej. Piękne białe grzybki, kojarzące się czasem z młodymi kaniami a szczególnie z owocnikami kani wyłuszczonej, są niestety nietrwałe. Bardzo szybko dolna część kapelusza zaczyna różowieć a następnie czernieć i grzyb dosłownie “rozpływa” się od dołu. W okresie jesiennym wysyp czernidłaków zwiastuje, że “ruszyły” podgrzybki w lasach. Jeżeli tylko w Krakowie pojawiają się masowo czernidłaki kołpakowate można śmiało jechać w lasy kielecczyzny za podgrzybkiem brunatnym.
Kiedy wybieram się do jednego z “moich” lasów “podgrzybkowych” przejeżdżam przez groblę dzielącą stawy rybne. Jeżeli wzdłuż drogi stoją białe świece czernidłaków kołpakowatych wiem, że kosz będzie pełny.Czernidłak pospolity Czernidłak kołpakowaty jest grzybem jadalnym a na dodatek smacznym. Podczas spożywania tego grzyba po raz pierwszy ( w śmietanie) miałem wrażenie, że jem delikatną cielęcinę. Czernidłaki są rzeczywiście delikatne i smaczne. Należy oczywiście zbierać owocniki młode, całkowicie białe. Można oczywiście odciąć dolny, zmieniony kolorystycznie fragment. Jadalne są w zasadzie kapelusze gdyż trzon jest łykowaty. Grzyby są nietrwałe; zaraz po zbiorze należy je poddać obróbce. Czasem już po godzinie leżenia w kuchni owocniki czernieją na tyle, że można je wyrzucić.
Często spotyka się opinię, że po zjedzeniu czernidłaka kołpakowatego nie można pod żadnym pozorem spożywać alkoholu. Ta niezbyt pochlebna opinia o tym grzybie jest “zasługą” jego krewniaka, również masowo występującego w miastach – czernidłaka pospolitego ( Coprinus atramentarius). Czernidłak pospolity rośnie w dużych gromadach, na łąkach, przy drogach, na pryzmach kompostowych. Młode owocniki są jadalne ale spożycie alkoholu przed lub po zjedzeniu grzybów powoduje bardzo niezwykłe zatrucia. Okazuje się, że czernidłak pospolity zawiera koprynę, substancję, która sama nie jest trucizną lecz utrudnia (hamuje) rozkład alkoholu. Dochodzi do zatrucia organizmu półproduktem rozkładu alkoholu – aldehydem octowym. Dwa dni przed spożyciem tego grzyba i dwa do trzech dni po spożyciu nie zaleca się ani piwa, ani wina ani żadnych innych napojów zawierających alkohol.
Objawy zatrucia po spożyciu potrawy z czernidłaka pospolitego( Pilat 1970) i “popiciu” jej alkoholem są niezwykłe. Czas wystąpienia pierwszych oznak zatrucia organizmu wynosi najczęściej od 20 minut do 2 godzin. Twarz czerwienieje a następnie staje się fioletowa. To zabarwienie obejmuje stopniowo szyję i dalsze części ciała. Z czerwona barwą twarzy kontrastuje biały czubek nosa i białe płatki uszne. Zatrutemu robi się gorąco, tętno dochodzi do 130 a nawet 150 uderzeń na minutę. Nie występują bóle brzucha ani wymioty. Objawy dość szybko znikają ale ponowne użycie alkoholu, nawet na następny dzień albo po 48 godzinach, ponownie manifestuje się czerwienieniem twarzy i przyspieszeniem tętna.
Substancja odpowiedzialna za tego typu objawy ( kopryna) – tetraetylotiuramdisulfid jest używana od 1948 roku do leczenia alkoholizmu. Po raz pierwszy użyto jej w Danii gdzie też otrzymała nazwę - Antabus.
W grzybach znaleźli ją J. Simandl i J. Franc w 1956 roku.
Sama substancja, występująca w czernidłaku nie jest trucizną. Spożyta przez człowieka nie powoduje zatrucia ale długo pozostaje w organizmie ludzkim. Zatrucie powstaje dopiero po spożyciu alkoholu. Alkohol utlenia się w ciele ludzkim do kwasu octowego. W trakcie przemian jako półprodukt występuje aldehyd octowy, który jest raczej trujący. W normalnych okolicznościach, po spożyciu alkoholu jest natychmiast pod wpływem enzymu acetaldehydoxydazy utleniany do kwasu octowego i jego poziom w organizmie jest niezwykle niski. Antabus blokuje ten enzym i w ciele zaczyna gromadzić się coraz więcej aldehydu octowego. Tempo zatruwania organizmu nie zależy od ilości antabusu czy zjedzonych czernidłaków ale od ilości spożytego alkoholu.
Brrrr... horror grzybowy. Nie jedzcie czernidłaków!. Oczywiście nie jedzcie czernidłaków pospolitych! Jest tyle lepszych grzybów... W tym miejscu chciałbym zachęcić do spożywania czernidłaków kołpakowatych ale z pewnymi zastrzeżeniami; czernidłaki zebrane daleko od domu nie wytrzymają na pewno transportu , czernidłaki zebrane przy drodze miejskiej niezbyt nadają się do spożycia. Pozostają jedynie egzemplarze zebrane w czystym środowisku i na miejscu uduszone ( usmażone). A warto spróbować – bardzo sympatyczna i delikatna potrawa.

Autor Tadeusz Rychlewiecz


O następnych gatunkach autor napisze niebawem.

| inne |

stat4u