Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

   Grzyby pustyni...
30 maja 2004

>>> Informacja o Pustyni Błędowskiej <<< Polecam

Relacje foto z grzybobrania na Pustyni Błędowskiej - podziękowanie dla Andrzeja z Tych - przewodnika tej wyprawy.

Galeria foto I Galeria foto II Galeria foto III

Pustynia Błędowska Pustynia Błędowska Pustynia Błędowska
Pustynny krajobraz Pustynne grzybobranie... Pustynne grzybobranie... Zadesz zagłębia się w brzozy... Wejście na pustnie Teresa znajduje kolejnego kozaka
Maślak pustynny... Teresa zapuszcza się w pustynię... Maślaki Maślak Maślaki zwyczajne Maślaki
    Czy na pustyni rosną grzyby? No może nie na Saharze... ale na Pustyni Błędowskiej rosną i to na dodatek już w maju. Przekonaliśmy się o tym w niedziele. Osobom, które nie wiedza gdzie znajduje się Pustynia Błędowska pragnę przypomnieć, ze jeszcze w czasach szkolnych uczono nas, ze w Polsce mamy jedna, jedyną pustynie. Pustynia ta zlokalizowana jest we wschodniej części Wyżyny Śląskiej niedaleko od Olkusza. Jest to unikatowy w Europie obszar piasków śródlądowych, który aktualnie przestaje tracić charakter pustynny. Pustynie Błędowską zalesiono a tym samym stworzono warunki do rozwoju wielu gatunków grzybów wielkoowocnikowych. Ze względu na obsadzenie znacznej części pustyni sosną szybko pojawiły się maślaki.

W rzędach brzóz królują kozaki szare i czerwone. W niektórych rejonach pojawiają się znaczne ilości kurek. W jesieni można spotkać rydze. Gdzieniegdzie widać spalone pnie dużych drzew ( na jednym wyrósł dziwny "grzyb" ).

Nasza niedzielna wyprawa doszła do skutku dzięki sympatycznej rodzinie grzybiarzy tyskich; Teresa, Piotr i ich syn Andrzej, czlonek klubu Darz Grzyb, zaprosili nas na niezwykle spotkanie – grzybobranie w maju...

Spotkaliśmy się w Kluczach, mieście leżącym na skraju Pustyni Błędowskiej. Po kilku minutach jazdy zatrzymaliśmy się przy szlabanie zagradzającym drogę w głąb “pustynnego” lasu. Las jest młody i składa się z części brzozowych i sosnowych. Podłoże aż prosi się o grzyby. Pojawiły się zresztą bardzo szybko. Najpierw znaleźliśmy maślaki. Okazało się, że przybyliśmy o kilka dni a może nawet o cały tydzień za późno. Maślaki wprawdzie rosły ale były to już ostatnie egzemplarze. Często zaczerwione lub podsuszone. Wiele jednak zdrowych i jędrnych trafiało do koszyków.

W zagajnikach brzozowych można było zbierać kozaki. Królowały odmiany szarych kozaków ( babki) ale zdarzały się i czerwone i czarne. Często zmienialiśmy kierunek marszu szukając bogatszych zakątków. Jak się jednak okazało panująca od kilku dni susza nie sprzyjała pustynnym grzybom. Piaszczysta gleba potrzebuje znacznej ilości wody. Maślaki, jak mówili nasi przewodnicy, wyskakują tuż po deszczu i utrzymują się przez kilka dni. Podobnie zresztą zachowują się kozaki. Pomimo suszy od czasu do czasu słychać było jednak odgłosy wielkiego zadowolenia z powodu znaleziska. Celowała w tym zwłaszcza Teresa, która przy każdym znalezionym kozaku wydawała okrzyk radości. Pokonał ja jednak Wiesiek (Zenit), który w końcu dopadł dwa czerwone kozaki a sukces skwitował takim wrzaskiem, że słychać go było na kilometr...Dobrze, ze na Pustyni Błędowskiej nie ma typowo pustynnych zwierząt bo wyniosłyby się stąd na zawsze. Wiesiek zresztą miął powody do zadowolenia z niedzielnej wyprawy. Andrzej pokazał mu miejsca gdzie rosły stosunkowo rzadkie, czarne grzyby Piestrzyce zatokowe (Helvella lacunosa)

Udało się również znaleźć kilka stanowisk jakiegoś podziemnego wnętrzniaka o zapachu przypominającym czosnek w zalewie octowej. Jak wiadomo grzybów tych jest stosunkowo dużo i ich oznaczenie bywa trudne nawet dla specjalistów. Być może był to przedstawiciel piestrówek (Rhizopogon).

Stosunkowo łatwo było natomiast rozpoznać pierwszego w tym roku muchomora czerwieniejącego ( Amanita rubescens), który jak widać rośnie nawet na pustyni. Muchomor był jednak na tyle przeżarty przez larwy, że do koszyka nie trafił. Szkoda wielka bo muchomory czerwieniejące są bardzo smaczne i chociaż u nas rzadko zbierane za to szczególnie poszukiwane przez grzybiarzy w Czechach. Po godzinnym spacerze zmieniliśmy zdecydowanie teren poszukiwań atakując pustynie od strony północnej. Teren zmienił się wyraźnie – był zupełnie płaski, sosny były nieco większe, brakowało zagajników brzozowych. Sosny właśnie kwitną. Każde dotkniecie gałązki powoduje chmurę żółtego pyłku. Nasze plecaki, odzież i buty pokryte były tym żółtym pyłkiem. Teraz już wiemy skąd biorą się żółte obramowania kałuż występujące po deszczu.

 Maślaków było nieco więcej ale głównie pojedyncze - resztki z niedawnego wysypu jak mawiają grzybiarze a ściślej – pojawu. Wiesiek z Andrzejem udali się na poszukiwanie jedynej rzeki, płynącej przez Pustynie Błędowską – Białej Przemszy. Rzekę znaleźli, zdjecia zostały wykonane ale powrót okazał się trudniejszy niż przypuszczali. Nie darmo pustynia nosi nazwę la Błedowskiej... Wynurzyli się z lasu “nieco” dalej niż planowali. To “nieco” było na tyle odległe, ze Piotr musiał pojechać samochodem i zabrać błądzących. Nogi im nieco zesztywniały od przebytych kilometrów a i upal zrobił swoje. Jak wiadomo “nie ma wody na pustyni” a słońce grzało bez miłosierdzia. Wygłodniałych i spragnionych przywitał zapach grilowanych kiełbasek i woda mineralna z pysznym sokiem z aronii wyprodukowanym przez Teresę. Jako trofeum z wyprawy w okolice Białej Przemszy wędrowcy przynieśli kacze jajo. Był to dar dla Teresy, która jest mistrzynią w zakresie wyrobu pisanek, zwanych na Śląsku kraszonkami. Warto powiedzieć, ze Teresa pokazywała swoje wyroby na wystawie “śląskich kraszonek”, przy czym , jak dodaje z uśmiechem, pyszniły się na nich kaszubskie hafty ( Teresa jest “Ślazaczka z Darłowa”). Podobno największe wrażenie robił zestaw dwu pisanek; jednej z jaja strusiego a drugiej z maleńkiego jajka papugi. Mamy nadzieje, ze w najbliższej przyszłości otrzymamy fotografie pisanki z kaczego jaja z motywami grzybowymi.

Na zakończenie sesji fotograficznej zrobiliśmy ( my to znaczy ja i Wiesiek) jeszcze zdjęcia głównej bohaterce dnia – Pustyni Błędowskiej. Widać resztki tej wspaniałej piaskownicy. Po piachu jeżdżą napaleni młodzieńcy na specjalnych wozach terenowych czyniąc huk niemiłosierny i płosząc miejscowe ptactwo. Spotyka się też motocyklistów na krosowych motorach, do bardziej przyjaznych pustyni gości zaliczyć można konie i ich właścicieli... Najczęściej jednak na pustynię docierają zmotoryzowani w swoich samochodach...

Na koniec jedna refleksja: szkoda, że na naszych oczach ginie dawna Pustynia Błędowska, z drugiej strony czyż nie jest cudem natury, że powstaje nowy las, w którym grzyby rosną  już w maju..?.
Tekst: Tadesz Ruchlewicz
Zdjęcia: Wiesław Kamiński i Tadeusz Ruchlewicz


Na zakończenie dodam że Andrzej spotkał w czasie naszej wyprawy (tego małego pobłądzenia) boczniaki rosnące na zwalonym drzewieRozpoznałem już te boczniaki - okazuje się że jest to bardzo rzadki gatunek boczniaka czapeczkowego Pleurotus calyptratus Spotkaliśmy też ciekawe kwiatki rosnące na pustyni ciekaw jestem co to za gatunek - jęśli ktoś podpowie będę wdzięczny. Już wiem że kwiatki te to Moneses uniflora (= Pyrola uniflora), moneses jednokwiatowa (gruszyczka jednokwiatowa), rodzina gruszyczkowate (Pyrolaceae). Pozostają zagadką są jeszcze grzyby podziemne znalezione na pustyni - proszę o podpowiedź jaki to może być gatynek ? Fot 1 Fot 2 Fot 3
Uwagi na temat naszej wyprawy, Pustyni Błędowskiej proszę nadesłać na email zenit@kki.pl
Zenit - Wiesław Kamiński autor serwisu www.NaGrzyby.pl