|
Uprawa grzybów - smardzy > inne uprawy < |
Uprawa smardzy - Nowość na stronie !!! oraz nowa linka ciekawostki o smardzach (z Zielnika Uniwersytetu Michigan)
Strona ta powstała po liście Staszka Golaba (Rockford, Illinois) który zaproponował mi zainteresowanie się linką do strony www.fungi.com Strona experta od hodowli grzybow, autora ksiazek,sprzedawcy wszystkiego co do hodowli potrzebne.
Oto co napisał o autor w/w
listu na temat autora książek i jego strony www :
| Autorem strony jest Paul Stamets, autor,hodowca grzybów.Mieszka na 5
hektarach na brzegu oceanu na półwyspie Olimpic w stanie Washington gdzie warunki dla
grzybów sa idealne.Prawdziwki i kozaki widziałem tam olbrzymie. Sprzedaje on grzybnie kilkunastu gatunków jak i również urzadzenia laboratoryjne i produkcyjne z tym związane.Prowadzi seminaria $600/2 dni-najtansze.Dwa tygodnie szkolenia prywatnego proponuje za $20 tys.Telefoniczne konsultacje oferuje za $150/godz. Z ksiażki, ktora kupiłem w ksiegarni (3 wydanie) wynika ,ze jest expertem światowym w hodowli grzybów, z niczego tajemnicy nie robi, opisuje hodowle kilkudziesieciu rodzaji od momentu pobrania zarodnikow do wysyłki grzybów. Zainteresowal się ta dzidziną gdy jego brat naćpal się halucygennymi grzybami w Mexyku.Zwiedził wszystkie ważniejsze ośrodki hodowlane na świecie. I tu nasuwa sie myśl: Jak to się dzieje, ze zawodowi ( w tym i Polscy) naukowcy podznaczani tytułami i medalami , mający dostep do państwowych laboratoriów nie potrafią niczego konkretnego stworzyć. Z drugiej strony jak amerykanin amator już za coś się weźmie to nie tylko cel osiągnie,stanie się rownież bogaty przy okazji czego mu później wszyscy zazdroszczą.Podobny przykład to Henry Ford.Amerykanie do lat 70-tych w zasadzie grzybami się nie interesowali , w sklepach były jedynie pieczarki.Obecnie jest wiele różnych świeżych gatunków w prawie każdym sklepie spozywczym. ![]() Wspomniana ksiażka:"Growing Gourmet And Medical Mushrooms"-"Hodowla jadalnych i leczniczych grzybów"(570 stron) zasługuje na przetlumaczenie na jezyk polski nie tylko ze względu na praktyczne znaczenie ale również ze wzgledu na aspekt ochrony środowiska ponieważ autor udowadnia jak istotne są grzyby w szybkości wzrostu lasow i upraw,oczyszania środowiska z metali cieżkich i w leczeniu nowotworów.Oczywiście hodowli prawdziwków facet jeszcze nie opisuje. Z poważaniem Staszek Golab, Rockford, Illinois |
Niebawem zamieszczę tu ciekawe informacje o hodowli grzybów. Może ktoś z odwiedzających moje strony ma jakieś ciekawe doświadczenia, informacje na w/w temat. Proszę o informacje mój email zenit@kki.pl
| Podziękowanie dla Staszka Golaba (Rockford, Illinois)- za
bardzo ciekawy tekst o hodowli smardzów - zapraszam wszyskich do zapoznania się z tym
tekstem - warto...Kilka lat temu kupiłem 1 ha lasu wzdłuż rzeki Kishwaukee na
południu od miasta Rockford w stanie Illinois.Las ten różni się od polskiego, brak tu
mchów, paproci zapachu leśnego , grzybów prawie niema ,drzew szpilkowych też brak
,pełno tylko kolczastych lian, zdziczałego agrestu a rosną głównie rachityczne dęby,
hikora i czarny orzech. Głównym problemem jest tu brak opadów , bywają nieraz okresy ze kropla deszczu nie spadnie przez 2 miesiące, co w lecie przy temperaturach powyżej 30 st. C powoduje ciągle susze. Podczas wyjątkowych susz drzewa poprostu usychają .Kukurydza jakoś znosi te tortury i w zasadzie tylko ona jest uprawiana. Po wykarczowaniu lasu pod dom i trawnik trzeba było palić góry gałęzi, liści, opon i śmieci, którymi las ten był słany, dziś zostało parę rzeczy: bojler, zlewy, lodówka, drzwi do garażu, szpule drutu kolczastego, kawałki betonu. Na pogorzelisku na wiosnę urosło kilka smardzów co było na tyle zagadkowe bo cały teren zlałem solidnie kilkoma herbicydami aby chwasty nie wyłaziły z planowanego trawnika. Robiąc wykop na piwnice odkrywały się kolejno warstwy polodowcowej moreny: żwiry, gliny, piaski, głazy ,kamienie. Po zrobieniu piwnicy wypełniłem wykop tym właśnie żwirem na którym na wiosnę wyrosło kilka smardzów. Wtedy wydało mi się to dziwnym wybrykiem natury bo z tego co pamiętałem ze szkoły wszystko co rośnie wymaga ziemi żyznej a najlepiej czarnoziemu podolskiego. Okazuje się że w wypadku smardzów jest inaczej . Według Paula Stametsa wygląda to tak: Z zarodników wytwarza się grzybnia ,która rozrasta się z szybkością do 10 cm na dzien. Gdy grzybnia natknie się na fizyczna przeszkodę lub zostanie poddana szokowi jak powódź, ogień, roboty ziemne zamienia się w ”sclerotium”. Jest to bryłka wielkości od kilku milimetrów do kilkunastu centymetrów ,gdy wilgotna jest śliska a wysuszona podobna jest do pumeksu. Kolor rożni się w zależności od rodzaju smardzów. “Sklerotia” może być wysuszona na wiór, leżąc uśpiona przez 80-100lat, a gdy warunki są odpowiednie zamienia się w grzyba lub grzybnie. W 1982 Kalifornijczyk Ron Ower przypadkowo dokonał odkrycia podczas wypadku w laboratorium jak się sam wyraził. Być może to prawda i należałoby zacząć od prostych experymentów : poddając grzybnie próbie ognia, wody ,ciśnienia ,braku tlenu. Rozwiązanie zagadki na pewno jest bardzo proste jak to zwykle bywa. Pod naciskiem inwestorów Ower opatentował opłacalną, kontrolowaną ,metodę hodowli smardzów. Dwa patenty zostały przyznane , w1986 i 1988 roku .W międzyczasie Ron Ower został zamordowany a oba patenty są obecnie własnością firmy “Neogen” z Lansing w stanie Michigan .Firma “Morel Mountain”, zapewne oddział “Neogenu” produkuje smardze przez okrągły rok. Od paru lat suszone smardze są ogólnie dostępne w sklepach, jakkolwiek nie widziałem świeżych, być może miasto w którym mieszkam nie ma tej klasy konsumentów których by było na to stać. Czytanie amerykańskiego patentu to jak czytanie Marksa po chińsku ,a Paul Stamets tłumaczy go następująco: Grzybnia rośnie z żyznego podłoża do ubogiego. Grudki “sclerotia” powstają w ubogim podłożu. Po okresie uśpienia “sclerotia” są namoczone, puchną, i zostają poddane “pewnymi specyficznymi warunkami ”co jest tajemnica patentu. Jak dotąd nikomu nie udało się jeszcze wyprodukować smardzów według wspomnianych patentów. Naukowiec Tom Volk z universytetu Wisconsin-La Crosse tłumaczy te patenty nieco inaczej: Grzybnia jest umieszczona w ubogim podłożu o pewnej, ograniczonej zawartości pokarmu, w którym rozrasta się i dosięga do sąsiedniego, bogatego w składniki odżywcze podłoża. Pożywienie jest transportowane z bogatej części podłoża do grzybni znajdującej się w biednej części gdzie wytwarzają się grudki “sclerotia”. Po wytworzeniu się określonej ilości grudek, bogate podłoże zostaje usunięte a uboga cześć zostaje przemyta woda symulująca wiosenne deszcze. Po 20-27 dniach zbieramy smardze i sprzedajemy. Hodowla smardzów na zewnątrz jest prosta ale ponieważ nie można kontrolować warunków jest nieopłacalna na skale przemysłową Stamets opisuje dwa sposoby na założenie własnego poletka smardzow:
Od kwietnia na mojej stronie jest ciekawy atykuł na temat smardzów - przeczytaj go LINKA |