|
| Inne ciekawostki o grzybach |
Huby i ogień |
W starych lasach, gdzie leśnik w porę nie usunął posuszu można czasem spotkać martwe pnie pokryte owocnikami grzybów. Takie twarde, przyczepione bokiem do pni drzew owocniki są powszechnie nazywane hubami. Natomiast hubka oznacza przygotowany z miąższu huby, łatwopalny materiał przechowywany następnie w wodoszczelnym woreczku. Dawniej do tego celu używano nie wyprawionej moszny byka. Któż z nas pamięta w jaki sposób można zapalić ogień bez pomocy zapałek, zapalniczki lub szkła powiększającego. Informacje tego rodzaju można znaleźć w modnych obecnie poradnikach surwiwalowych, które uczą jak radzić sobie w ekstremalnych warunkach. Do najstarszych sposobów zapalania ognia należy zapewne pocieranie o siebie dwu kawałków drewna. Można też rozniecić ogień przy pomocy krzesiwa, krzemienia i hubki. Ten sposób był szeroko stosowany aż do drugiej połowy XIX wieku kiedy to zostały wprowadzone zapałki. Do zapalania ognia potrzebna była hubka. Z jakich gatunków grzybów dawniej przygotowywano hubkę? Odpowiedź na to pytanie daje nam ks. Kluk w swoim słynnym "Dykcyonarzu roślinnym". Do rozniecania ognia używano głównie owocników hubiaka pospolitego (Fomes fomentarius), czyrenia ogniowego (Phellinus igniarius) a także wielu innych grzybów zaliczanych obecnie do rodzaju czyreń (Phellinus), które w czasach ks. Kluka nie były jeszcze wyodrębnione. Najbardziej znanym grzybem używanym do tego celu
był hubiak pospolity. Już w samej łacińskiej nazwie grzyba kryje się jego wartość
użytkowa. Fomes to po łacinie podpałka a fomentarius - zapalający.
Hubiak pospolity rośnie głównie na bukach (fot.
1) i brzozach rzadziej na innych drzewach. Owocniki tego gatunku są
wieloletnie. Po przełamaniu owocnika wyraźnie widać coroczne warstwy hymenoforu. Ponad
hymenoforem znajduje się miąższ, który był użytkowany do wielu celów w dawnych
czasach. Duńczycy w trakcie inwazji na Anglię używali tego grzyb do podpalania domów w
Londynie. Miąższ rozbity drewnianym młotkiem służył do produkcji tamponów
tamujących krew, stąd jego dawna nazwa Fungus chirurgorum. Przygotowywano z niego
hubkę a nawet wykonywano ciepłe czapki. Do celów użytkowych wykorzystywano co
najwyżej 30% masy owocnika.
Kolejnym gatunkiem, którego owocniki używano do
rozniecania jest czyreń ogniowy (Phellinus
igniarius). Ks. Kluk opisuje tego grzyba jako Boletus igniarius - czyli hubka
ogień chwytajaca. “Nie ma trzona,
głowa wypukła, gładka. Dziurki bardzo cienkie. Rośnie na różnych drzewach. W
gospodarstwie ta Hubka i znajoma i potrzebna jest do zapalania ognia przez uderzenie o
stal krzemieniem. Na to moczy się w ługu robionym z moczu i popiołu przez dni kilka:
opłukawszy potem, bije się drewnianym młotem, i powtórnie namoczywszy w ługu
popiołowym, wysusza. Jeszcze lepsza będzie, gdy się do powtórnego ługu przyda nieco
saletry. W lekarstwie przyłożona na rany, ale bez opisanego przygotowania na Hubkę,
osobliwszym sposobem krew płynącą zastanawia”.
Przy zapalaniu ognia używano zapewne wszelkiego
rodzaju zdrewniałych owocników grzybów, które rosły w danej okolicy, takich jak porek
brzozowy Piptoporus betulinus, pniarek
obrzeżony Fomitopsis pinicola i różnych gatunków z
rodzaju czyreń Phellinus. Do krzesania ognia oprócz hubki potrzebne było jeszcze
krzesiwo i krzemień. Krzesiwa były wykuwane z miękkiej stali. Ogień krzesano
uderzając krzesiwem o krzemień (a nie odwrotnie, jak podaje Kluk). Krzemienie
występują w postaci okrągławych buł (tzw. konkrecji) w skałach wapiennych lub
kredowych. Wewnątrz takiej buły, zazwyczaj o białej korze, znajduje się skała
zbudowana z jasnego opalu, twardszego chalcedonu i kwarcu. Krzemienie z przewagą
chalcedonu i kwarcu są bardziej przydatne do krzesania ognia. Neolityczny człowiek
wykorzystywał krzemienie do wyrobu pięściaków, toporków, i grotów strzał a także
niecił przy ich pomocy ogień. Specjalną odmianą krzemienia są krzemienie pasiaste
występujace w Polsce w okolicach Krzemionek Opatowskich (koło Ostrowca). Na tym obszarze
znajdowała się największa w Europie kopalnia krzemieni. Do dziś zachowało się około
700 szybów połączonych wielokilometrowymi chodnikami (Hefik 1980). Czwartorzędowe
lądolody przyczyniły się do rozprzestrzenienia wielu skał na obszarze Polski, w tym
również i krzemieni. Dlatego można je znaleźć nawet daleko od najbliższych złóż
wapieni.
Polish Academy of Sciences Institute of Botany Galerie foto - Pniorek obrzeżony -
Fomitopsis pinicola , Porek brzozowy - Piptoporus
betulinus Dla tego ze mało dymu wydaje, jest używana przez SAS ( angielscy komandosi) w zimie do ocieplania rak, palców. Dla tego że ma twarda 'skórę' ciepło jest równomiernie rozprowadzane. Długo trzyma ogień, tli się, a jak gdy podmuchasz łatwo rozpalisz ognisko . Piptoporus betulinus także tu znany od dawna, jak młody, to może służyć jako dobry plaster, bandaż. W starożytności używano Piptoporus wraz ze spleśniałym chlebem ( Penicilinum?) i pajęczym sidłem ( klej?) jako bandaż na rany. W II Wojnie Światowej, Piptoporus był używany jako uszczelka, nawet w samolotach. Jak mój kran 5 lat temu zreperowałem taką uszczelka, gumowana wypadła, była niedziela, Piptoporus rósł nie daleko, ta uszczelka ciągle działa. Jako dodatkową ciekawostkę zamieszczę dodatkową informacje przekazaną od Dr Andrzeja Chlebickiego: Otóż Duńczycy szturmując Londyn w trakcie plądrowania miasta używali tzw. gleby (z owocnika) Fomes fomentarius do zapalania londyńskich domów. Wrzucali tlące się owocniki przez okna do domów! Podziękowanie dla Dr Andrzeja Chlebickiego za zgodę na publikacje artykułu na stronie www.nagrzyby.pl |
Strona z serwisu www.nagrzyby.pl autor
- zenit@kki.pl