Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

Kocham cię Irlandio... Czyli relacja klubowicza z grzybobrań w Irlandii

>>> Relacja <<<

Galeria foto 1

| Galeria foto I |Galeria foto II |

         Witam serdecznie. Przebywając na obczyźnie prawdziwy grzybiarz nie zapomina o swoim hobby. Podobnie było i ze mną. Już od początku swojego pobytu na Zielonej Wyspie począłem wypytywać rodzimych mieszkańców jak wygląda tutaj sprawa grzybobrań. Ku mojemu zaskoczeniu, najczęściej interpretowano moje pytania jako chęć znalezienia tzw. magic mushrooms, czyli po prostu grzybków halucynogennych. Gdy swoich rozmówców wyprowadzałem z błędu, niewiele to pomagało - po prostu zbieranie grzybów w celach kulinarnych wydaje się być w tych rejonach mało popularne. Oczywiście byli też tacy, którzy mając rodziny na wsiach, wiedzieli co nieco na ten temat. Jednak większość ludzi, grzyby kojarzy jedynie z pieczarkami z supermarketu.

Zacząłem szukać czegoś na temat irlandzkich grzybów w internecie. I tu znowu niespodzianka - okazuje się, że na temat gatunków i miejsc występowania można znaleźć co nieco, lecz tylko w odniesieniu do Irlandii Północnej. Na temat samej Irlandii (jako państwa) znalazłem tylko jedną stronę, traktującą zaledwie o kilku gatunkach (i mnóstwo stron na temat “Magic mushrooms” ;-) ).

Sytuację tłumaczy jedna rzecz: małe zalesienie. Pogoda w Irlandii wydaje się być wręcz wymarzona dla wegetacji grzybów. Deszcze i ciepełko, deszcze i ciepełko – i tak okrągły rok (prawie). Jest tylko jedna przeszkoda – niewielka ilość terenów leśnych. Proszę sobie wyobrazić, że w pobliżu drugiego co do wielkości miasta w Irlandii – Cork, jest tylko jeden, nazwijmy to, las – ok. 40 ha. Jest on tutaj traktowany jako atrakcja turystyczna.

Podobno w górzystym hrabstwie Kerry zalesienie jest większe, lecz ja z racji braku wolnego czasu musiałem się skupić na terenach najbliższych mojego domu na obczyźnie.

Miejsce, o którym wspominałem znajduje się ok. 20km na zachód od Cork. Należy wysiąść jadąc autobusem Cork-Macroom w miejscowości Farran. Następnie udać się drogą na północ by po około 4km dotrzeć do miejsca zwanego Farran Forest. Ten kawałek lasu jest całkowicie zagospodarowany (parking, ławeczki, ścieżki itp.) i oddany jako gotowy “produkt turystyczny” do użytku odwiedzających. Możemy więc zapomnieć o takim kontakcie z przyrodą jak np. na podhalu.

Roślinność jest tutaj również trochę odmienna. Występuje kilka gatunków śródziemnomorskich drzew i krzewów, przez co niektóre fragmenty lasu nabierają wyglądu dżungli . Na zboczach drogi prowadzącej do Farran Forest można już szukać grzybów. Występują tam różne gatunki, ale mnie najbardziej ucieszyła młoda czubajka , która może świadczyć o tym że jest ich w Irlandii więcej (po tym znalazłem jeszcze tylko dwie i na tym skończyły się moje nadzieje). Przechodząc w pobliżu sporych pastwisk i wreszcie koło pola golfowego możemy spotkać różne gatunki purchawek. Uwaga, niektóre z nich to tylko piłeczki golfowe , ja jednak niewątpliwie dostrzegłem dojrzały owocnik purchawicy olbrzymiej.

W samym lesie miłe zaskoczenie. Podgrzybki i maślaki dość liczne. Duża ilość krowiaków podwiniętych, gołąbków i muchomorów. Zauważyłem duży wysyp sromotnika bezwstydnego (z początku poczułem go zmysłem powonienia), lecz sądząc po relacjach z Polski, wysyp ten objął całą Europę. W centrum lasu teren ogrodzony siatką, na którym wypuszczono kilka sztuk zwierzyny (ja widziałem jelonki i kaczki ). Dużą niespodzianką był egzemplarz szmaciaka znaleziony wśród krzaków jałowca . Ponadto z ciekawych gatunków zaskoczyło mnie dostrzeżenie pośród trawy ładnego osobnika mądziaka malinowego. Miejsca w jakich można znaleźć jadalne grzyby świadczą jednoznacznie o tym, że nikt tutaj ich nie zbiera. Podgrzybki najliczniej występowały po prostu przy ścieżkach. Już po wyjściu z lasu znalazłem bardzo ciekawy gatunek koźlarza - w pierwszym momencie myślałem że mam do czynienia z jakimś borowikiem – skórka na kapeluszu miała charakterystyczny, brązowy odcień i była śliska i gładka. Jednak okazało się że to koźlarz. Niestety nie potrafię jego wyglądu odnieść do żadnego ze znanych mi gatunków. Miąższ siniał po uszkodzeniu, na kolor brązowy, noga również posiadała dużą ilość brązowego koloru (w porównaniu do znanych mi z Polski gatunków). Jedyna nadzieja w Panu Patricku Ruchu że pomoże oznaczyć tego, jak się wydaje, wyspiarskiego koźlarza.

Całość wycieczki uznaję za nadzwyczaj udaną, zarówno pod względem mikologiczno-poznawczym jak i kulinarnym - sos grzybowy był miłą odmianą pośród produktów, które polski żołądek jest tutaj zmuszony doświadczać. Polecam miejsce i sposób spędzenia wolnego czasu na grzybobraniu, wszystkim rodakom znajdującym się na terenie Irlandii. Większość przyjechała tu po garniec złota, który pozostaje pod opieką legendarnego karła – Leprechaun’a. Nie należy jednak rezygnować z podkradnięcia mu kilku grzybów sprzed nosa.

Pozdrawiam wszystkich Klubowiczów.
Do usłyszenia,
Wojtek “Voyo” Chmura
Darz Grzyb!