Strona główna | Lista członków klubu | Strony członków klubu | Forom dyskusyjne klubu | Nasze wyprawy | Atlas grzybów | Przepisy |
| Statut klubu | E-kartki | Email klubu | Nowe forum klubu | Aktualne występowanie grzybów w Polsce |

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. (18.10.2003)

 

    Pozytywnie podbudowani przez zebranie 17 października w piątek w okolicach Dulowej kilkudziesięciu koźlarzy postanowiliśmy w sobotę 18 udać się w górskie okolice na rydze.
Wybór padł na Beskid Wyspowy, a konkretnie na górę Łopień ( 951 m n.p.m.). Podyktowane było to
stosunkowo niewielką odległością od Krakowa.
Niebagatelny wpływ na taką decyzje miał fakt, że z przełęczy w miejscowości Chyszówki do której można dojechać samochodem na szczyt Łopienia jest tylko godzina marszu.
W przewidywaniu bogatych zbiorów ekipa została wzmocniona o szwagra i szwagierkę.
Bladym świtem w sobotę po rozmrożeniu szyb w samochodzie wyruszyliśmy po nasze łupy.
Podczas drogi podziwialiśmy krajobraz z oszronionymi łąkami i drzewami.
Szron nas specjalnie nie zaniepokoił , bo przecież mróz w miejsca osłonione drzewami na pewno nie dotarł.
Po przybyciu na przełęcz w Chyszówkach zaopatrzeni w dwa wiklinowe kosze i jedno plastikowe wiadro udaliśmy się na szlak.

Pierwsze oznaki niepokoju u uczestników wyprawy wystąpiły z chwilą zobaczenia na drzewach białej substancji która po dokładniejszym sprawdzeniu okazała się nie być szronem tylko autentycznym śniegiem.
Z każdym krokiem w górę śniegu przybywało, łudziliśmy się jeszcze tym, że wchodzimy po północnym stoku, a rydzowe łąki znajdują się od strony południowej, cieplejszej.
Wszelkie wątpliwości rozwiały się po wejściu na szczyt, tam już była regularna zima.
Drzewa obsypane śniegiem, na trawie 10 cm warstwa śniegu i temperatura grubo poniżej zera.
Wobec braku możliwości szukania rydzów,skoncentrowaliśmy się na podziwianiu widoków.

Widoczność była fantastyczna, niebo błękitne bez jednej chmurki w oddali ośnieżona Babia Góra i Tatry, a na pierwszym planie szczyty Mogielicy (1173 m n.p.m), Ćwilinia (1072 m n.p.m.) i Śnieżnicy ( 1006 m n.p.m ).
Zmęczeni kontemplowaniem widoków w godzinach południowych rozpaliliśmy z niemałym
trudem ognisko/ mokre drewno i brak wśród nas harcerza / i skonsumowaliśmy pieczoną na ogniu kiełbasę.
Nastąpił odwrót na z góry upatrzone pozycje
tj. do samochodu.Po drodze spotkaliśmy wchodzące pod górę cztery osoby, które cokolwiek dziwnie patrzyły na nasze atrybuty grzybiarzy tj. kosze i to nieszczęsne plastikowe wiadereczko.
Bez większych przeszkód dotarliśmy na przełęcz do samochodu.
Podczas robienia pamiątkowego zdjęcia przy obelisku , stwierdziliśmy, że jedynym “rydzem” którego dzisiaj napotkaliśmy, jest ten upamiętniony na obelisku Marszałek Edward Śmigły Rydz. Zakończyliśmy nasz wypad z przeświadczeniem,że to jeszcze nie koniec sezonu grzybowego.

Wacław 105 na liście członków Klubu Darz Grzyb.

Inne opisy naszych wypraw >>> KLIKNIJ