Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

Pierwsze smardze... zatrzęsienie szyszkówek świerkowych
(wyprawa na Orawę – 17 kwietnia 2004)
| Relacja z wyprawy | Galeria foto grzyby | Galeria foto kwiaty | Galeria foto inne |

Smardze, szyszkówki i inne grzyby Kwiaty i ciekawe rośliny spotkane w czasie wyprawy Inne zdjęcia - relacja z wyprawy

Galeria foto inne

W końcu ma mi kto robić zdjęcia... :) W końcu ma mi kto robić zdjęcia... :) Typowe miejsce występowania smardzy Zamyślony Tadeusz Tadesz sprawdza zapach fiołków... - nie pachniały były zwinięte... Tadesz fotografuje - życie w wodzie... Tadeusz kosi... świerkówki
Zupa z szyszkówek - pycha ! Szyszkówka świerkowa główny składnik wiosennej zupy grzybowej. fot: Xrut Tadesz w leśnym uroczysku... Co jest na trawie ? Co jest na trawie ? Chwila odpoczynku w domku leśnika Uwiecznienie pieszych znalezionych smardzy w 2004 r

 

      Zupa z szyszkówek jaką przygotowałem tydzień temu została bardzo dobrze przyjęta przez trzyosobowe jury ( teściowa, żona, koleżanka żony). Świadczył o tym prawie pusty garnek. Dostała mi się zaledwie jedna chochelka ( chochelka a nie chochla) ale i to wystarczyło by stwierdzić, że szyszkówki zbierane na przedwiośniu to prawdziwa potęga. Ze względu na niebywały wysyp tych małych grzybków jechaliśmy w sobotę na Orawę bez obaw o efekty końcowe grzybobrania. Wiesiek, wieczny optymista, ciągle mówił, że spotkamy już pierwsze smardze – ja raczej udawałem pesymistę (aby nie zapeszyć) i przekonywałem go, że jeszcze nie pora...

Paweł Wielki zadzwonił o siódmej rano i poinformował nas, że ze względu na pracę zawodową nie może pojechać. Tak więc z wielkim żalem ale bez Wielkiego Pawła przejechaliśmy około ósmej straszliwie “zaTIRowane” przejście graniczne w Chyżnem i ruszyliśmy w doliny znane z występowania smardzów. W pierwszej, naszej najpiękniejszej dolinie, ciągnącej się wzdłuż potoku leżały jeszcze spore płaty śniegu. Kwiatostany lepiężników, wśród których kryją się zwykle smardze, były już duże ale pierwsze oględziny nie napawały optymizmem. Lepiężniki wprawdzie już zakwitły ale jeszcze nie miały liści a podłoże, na którym rosną smardze nosiło jeszcze ślady niedawnego śniegu.

Na jednym z kolejnych przeglądanych placyków “lepiężnikowych” dostrzegłem wreszcie charakterystyczny, jasnobrązowy stożek... to pierwszy w tym roku maleńki smardz. Wiesiek wprawdzie marudził, że jakiś miękki - chyba zmrożony ale przygotowując aparat do utrwalenia znaleziska łypał oczami dokoła i momentalnie wypatrzył następnego. W sumie na placyku znaleźliśmy pięć maleńkich smardzów stożkowatych ( Morchella conica). Ze względu na niewielkie wymiary wszystkie smardze zostały “ułaskawione” i po sfotografowaniu pozostały na swoich miejscach. Dalsza wędrówka w górę potoku wzbogaciła nasz grzybiarski dorobek o następne cztery grzybki. Dwa z nich nadawały się już do koszyka ale i im darowaliśmy życie. Pomimo ostrych jeszcze warunków i leżącego na poboczach drogi – śniegu, w wodzie wypełniającej przydrożne rowy można już było spotkać skupiska żabiego skrzeku i wstęgi jajek złożonych przez traszki. Gdzieniegdzie widać było przerzedzone placyki krokusów, które raczej kończą już swoje kwitnienie oraz wspaniałe kępy pierwiosnków, które dopiero zaczynają kwitnąć. Zaczęliśmy także spotykać coraz więcej owocników szyszkówki świerkowej (Strobilurus esculentus). W dwóch miejscach natrafiliśmy na zagadkową, białą, galaretowatą substancję, wśród której można było dostrzec skupiska maleńkich, czarnych kuleczek. Próbki zostały pobrane ale być może ktoś oglądając zdjęcia podpowie nam co to jest; czy to są jajka? A jeżeli tak to czyje?

W miarę posuwania się pod górę przybywało jednak śniegu a malała możliwość znajdowania smardzów. Cóż było począć? Zawróciliśmy do samochodu i po wchłonięciu odpowiedniej ilości kalorii i uzupełnieniu utraconych płynów zmieniliśmy miejsce pobytu.
Nasza następna dolina to nasze smardzowe Eldorado z poprzedniego roku. Tym razem jednak dolina przywitała nas deszczem. Cóż znaczy jednak taki sobie kapuśniaczek jeżeli grzybiarz ma nadzieję na wielkie “smardzobranie”? Poszliśmy jak burza. Pierwsza łączka – lepiężniki są – smardzów ani śladu. Druga łączka to samo. Dopiero podejście na zbocze, na znane nam miejsce smardzowe, przyniosło odmianę. Ale tam rządził wyłącznie Wiesiek. Znalazł pięć smardzów, jak stwierdził o wymiarach nieprzepisowych, sfotografował i zostawił w spokoju. Ja z kolei zbierając szyszkówki nad rzeką odkryłem całkiem nowe pólko smardzowe, które zawierało 6 owocników, z których pięć ocalało a jeden większy został zabrany do domu. Tak więc nasze sobotnie zbiory zamknęły się na liczbie 20. Liczba ta oznacza jednak tylko smardze dostrzeżone. Prawdopodobnie było ich więcej ale są tak małe, że dostrzega się tylko największe egzemplarze. Jak widać to dopiero początek. Na Orawie smardze dopiero się pojawiają. W wielu miejscach gdzie zwykle je zbieramy śnieg zszedł całkiem niedawno ( jeżeli ten tekst czyta Paweł Paulus to niech wie, że smardze czekają na jego przyjazd a kulminacja wystąpi prawdopodobnie za dwa tygodnie a więc w czasie majowego weekendu).

Widząc, że dalszy marsz nie ma już większego sensu ( coraz większy deszcz, coraz więcej śniegu) zrobiliśmy krótki popas koło domku sympatycznego Słowaka, który raczył nas niegdyś rumem z herbatą ziołową. Wprawdzie gospodarza nie było w domku ale za to stojąca obok wiata gwarantowała ochronę przed deszczem a źródełko dostęp do czystej wody. Po krótkim wypoczynku kontynuowaliśmy grzybobranie fotografując od czasu do czasu a to pierwiosnki, fiołki, kaczeńce, kwitnące wawrzynki wilcze łyko a to żółciutkie “drzewka baziowe”. Po deszczu na trawę wyległy duże ilości ślimaków winniczków. Też szukały grzybów.

Końcową część grzybobrania poświęciliśmy szyszkówkom świerkowym. Ilość tych małych szaroczarnych grzybków jest ogromna. Nigdy nie spotkaliśmy się z taką obfitością. Proponowałem Wieśkowi, że określimy liczebność naszego zbioru na 2467 egzemplarzy ( któżby to sprawdził) ale myślę, że sensowniej będzie napisać, że mogliśmy zebrać nawet pełny kosz, gdybyśmy go z sobą mieli. Koszyków jednak na razie nie zabieramy stąd też zbieraliśmy grzybki całkiem nieprzepisowo do reklamówek i każdy zabrał do domu po około pół kilograma kapelusików szyszkówek ( trzony są włókniste i twarde). W trakcie zbierania szyszkówek napotyka się na rosnące wspólnie z nimi grzyby bardzo podobne wielkością, kształtem i kolorem a różniące się tylko większą kruchością ( kapelusza i trzonu) i bardzo intensywnym nieprzyjemnym zapachem. Wiesiek zapewne utrwalił te grzybki na zdjęciach. Pomóżcie rodacy! Co to za grzyb? (już wiemy dzięki pomocy Anny Renikier że grzybek ten to grzybówka szyszkolubna  -  mycena strobilocola ) Jak widać rośnie bardzo wcześnie równolegle z szyszkówką, lokuje się obok szyszkówek pod świerkami i strasznie intensywnie pachnie...zapach jest ostry i bardzo nieprzyjemny...

Autor tekstu Tadeusz Ruchlewicz

P.S.
Tadeusz w swojej relacji nie wspomniał że gdy wracaliśmy już do Krakowa skusiły nas piękne łopianowe pola wzdłuż Raby. Zatrzymaliśmy się w Lubniu i zaczęliśmy penetracje terenu. Prawdopodobnie zdjęcia ciekawych grzybów spotkanych w czasie naszego spaceru są ostatnimi... już niedługo wszystkie zaznaczone czerwonami znakami drzewa zostaną wycięte pod nowy pas drogowy zakopianki. Spotkaliśmy dwa gatunki grzybów jeden nadrzewny drugi bezpośrednio na ziemi fot 1 fo2 fot3 . Postaram się je prawidłowo rozpoznać (zabrałem do oznaczenia). Jeśli ktoś domyślą się jakie to gatunki proszę o email zenit@kki.pl


Zenit - autor serwisu www.NaGrzyby.pl