Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

"Smardzomania"
sezon na smardze kończy się...
  08.05.2004
Relacja z wyprawy nowego członka klubu Bogusława Wójciaka

Jest to relacja fotograficzna z mojej najbardzie obfitującej w smardze wyprawy
| Smardze z patelni i inne bardziej wyrafinowane dania |
Uwaga
- KONKURS na potrawę ze smardzy suszonych - wygrana w konkursie - smardze ! przyślij ciekawy przepis  >>> zenit@kki.pl

W tym miejscu znaleźliśmy nawieksze i największą ilość smardzy... Nawiększe smardze były wieksze od mojego noża... Tego smardza chriniły teoretycznie pokrzywy...
Smardze w roli głównej
Cordyceps_gracilis5m.jpg (5047 bytes)
Cordyceps gracilis - to nie prawda że wyrastają pojedyńczo na jednej ofierze czasami wyrastają i po 3...

Leptoglossum retirugum - literatura Mushrom - Robert Philips str 264

Inne grzyby do rozpoznania - kto podpowie co to za gatunki ? zenit@kki.pl

  
   Umówiłem się z Wieśkiem na sobotę 8 maja na wyprawę na smardze. Nigdy wcześniej nie zbierałem tych grzybów i byłem bardzo ciekaw jak wyglądają w naturze, bo ich wygląd “ z internetu “ znałem bardzo dobrze.

Wyjechaliśmy z Krakowa przed 6-tą rano i dzięki temu szybko udało się nam przekroczyć granicę polsko-słowacką . Teraz Wiesiek zmienił się w pilota, po kilkunastu kilometrach dotarliśmy do pierwszego “smardzowego“ lepiężnika. Łąka nad potokiem porośnięta łopianami to miejsce idealne dla smardzy, więc ruszyliśmy na poszukiwania. Po chwili Wiesiek znalazł pierwszego, smardza - był mały i niepozorny, przyznaję że byłem rozczarowany. Jakby dla osłody Wiesiek pokazał mi kolejne swoje znalezisko - grzybka z rodzaju Cordyceps pasożytującego na larwie ćmy – zdumiewające zjawisko przyrody.

Zaczęliśmy się uważniej rozglądać po łące i wykryliśmy smardze, ich wygląd i zabarwienie sprawia, że są doskonale zamaskowane. Zebraliśmy po kilka sztuk, po czy z większym entuzjazmem ruszyliśmy dalej.

Kolejny przystanek nad potokiem, penetrujemy zagony łopianów bez skutku, a wiec przeprawiliśmy się przez potok. Na drugim brzegu znaleźliśmy mnóstwo przepięknych czarek szkarłatnych, których obecność ma według Wieśka zwiastować smardze, niestety nasze poszukiwania są bezskuteczne. Ruszyliśmy dalej i sukces są smardze, pomiędzy ściętymi pniami znajdujemy piękne okazy. Jestem bardzo dumny bo mam więcej smardzy od Wieśka, lecz moja radość nie trwa długo, doświadczenie bierze górę i już po chwili w jego koszyku jest więcej grzybów.

Ponownie zmieniamy miejsce poszukiwań. Tym razem zbiór jest obfitszy, po wielokrotnym przeszukaniu łączki jesteśmy bogatsi o kilkanaście smardzy.

Przed kolejną łączką z łopianami wspólnie penetrujemy pobocze drogi, które według Wieśka “ wygląda zachęcająco” i rzeczywiście są kolejne smardze w koszykach, natomiast w celu naszej wycieczki są tylko łopiany, przepraszam Wiesiek znajduje jednego ładnego smardza. Rozczarowanie osładza nam powrotna droga, gdzie idąc “ po własnych śladach “ znajdujemy kolejne smardze, to dowód na to jak trudno je wypatrzeć wśród świeżych łopianów.

Pogoda i humory dopisują, a więc penetrujemy kolejne lepiężniki. W pewnym momencie słyszę okrzyk Wieśka “ są” i zaczynam uważnie wpatrywać się w łopiany pod nogami i rzeczywiście są smardze. Jesteśmy oboje zaskoczeni, smardze są dorodne i jest ich mnóstwo, wydaje się że pod każdym łopianem jest grzyb. Po ponad godzinnym przeszukiwaniu łączki oceniamy nasze zbiory. Ja mam około 3 kilogramów a Wiesiek około 4 kilogramów dorodnych smardzy, zbiór jest wspaniały.

Niestety pogoda zaczyna się psuć, postanawiamy wracać. Ja chcę wrócić do domu jak najszybciej aby spróbować tajemniczego smaku smardzy, po drodze Wiesiek podaje mi kilka przepisów. W domu natychmiast żona przyrządza smardze z patelni, do tego wino, jest wspaniale, takiej uczty jeszcze nie mieliśmy. W najbliższej wolnej chwili ruszam na smardze.

Autor tekstu: Bogusław Wójcik