Fragmenty listów Teresy - sądzę że informacje w nich zawarte
zainteresują wszystkich amatorów grzybów.
Chetnie napisze o moich dunskich
grzybobraniach i jak to podstepem przyzwyczajalam mojego dunskiego meza do jedzenia
lesnych grzybow. W Danii tradycyjnie nie jadlo sie grzybow i dopiero w ostatnich latach
zaczela sie moda na lesne grzyby - rezultat juz nie mam lasow tylko dla siebie.
Mam sprostowanie do wypowiedzi z listy dyskusyjnej. Norwegowie, Finowie i Szwedzi zawsze
zbierali i jedli lesne grzyby. Natomiast Dunczycy, i mieszkancy Wysp Owczych
uwazali zawsze grzyby za cos obrzydliwego, ci ostatni rowniez pieczarki.
Prawdziwek nazywa sie po "skandynawsku" grzyb Karola Johana - to od
imienia szwedzkiego krola, ktory byl wielbicielem wlasnie prawdziwkow.
W ostatnich latach razem z ogromnym naplywem roznej narodowosci emigrantow do Danii, i z
generalnym "umiedzynarodowieniem" kuchni mozna w delikatesach kupic wszystkie
hodowlane grzyby jak boczniaki, portobello, shii-take, a w sezonie rowniez kurki
(kanadyjskie, polskie i litewskie), a w tym roku pojawily sie rowniez francuskie: lejkowce
i pieprzniki trabkowe.
W lasach grzyby zbieraja tylko hobbysci, ale jak mowilam poprzednio niestety moda sie
gwaltownie rozprzestrzenia, organizowane sa kursy i wycieczki do lasu na grzybobranie (po
dunsku doslownie: polowanie na grzyby) z instruktorem. Zbiera sie na takiej
wycieczce absolutnie wszystko a potem instruktor, pomaga zidentyfikowac i
zaklasyfikowac zbiory. Najczesciej na tym sie konczy, bo nie wielu ma odwage to zjesc.
A propos ochrony grzybow. Bylam raz na wykladzie, gdzie powiadziano, ze ochrona grzybow
przez ich nie zbieranie to bzdura. Nie ochronisz jabloni nie zrywajac z niej jablek. Grzyb
to przeciez owoc grzybni. W mojej okolicy, na Zelandii nie spotkalam nigdy smardzow, ale
slyszalam, ze sa w Jutlandii.
Jan Brzechwa
Grzyby
Król
Borowik Prawdziwy szedł lasem
Postukując
swym jedynym obcasem,
A
ze złości brunatny był cały,
Bo
go muchy okrutnie kąsały.
Tedy
siadł uroczyście pod dębem
I
rozkazał na alarm bić w bęben:
"Hej,
grzyby, grzyby,
Przybywajcie
do mojej siedziby,
Przybywajcie
orężnymi pułkami.
Wyruszamy
na wojnę z muchami!"
Odezwały
się pierwsze opieńki:
"Opieniek jest maleńki,
A tam trzeba skakać na sążeń,
Gdzie nam, królu, do takich dążeń?!"
Załkały surojadki:
"My mamy maleńkie dziatki,
Wolimy życie spokojne,
Inne grzyby prowadz na wojnę."
Zaszemrały modraczki:
"Mamy całkiem zniszczone fraczki,
Mamy buty wśród grzybów najstarsze,
Nie dla nas wojenne marsze."
Zastękały czubajki:
"Wpierw musimy wypalić fajki,
Wypalimy je, królu, do zimy,
W zimie z tobą na wojnę ruszymy."
A król siedzi
niezmiennie pod dębem,
Każe znowu na alarm bić w bęben:
"Przybywajcie, pieczarki, maślaki,
Trufle, gąski, purchawki, kozlaki,
Bedłki, rydze, bielaki i smardze,
Przybywajcie, bo tchórzami pogardzę!"
Ledwo rzekł to, wtem
patrzy, a z boru
Maszeruje pułk muchomorów:
"Przychodzimy z muchami wojować,
Ty nas, królu, na wojnę prowadz!"
Wojowały grzybowe
zuchy,
Pokonały aż cztery muchy.
Król Borowik winszował im szczerze
I dał wszystkim po grzybowym orderze. |
|