Serwis miłosników grzybobrania - Na grzyby !| Grzyby naszych miast | Nasza biblioteka | Nawigacja | O stronie | Objaśnienia | Masze wyprawy | Ciekawostki |
| Darz Grzyb | Czy są grzyby ? | Forum | Ciekawe linki | Nowości | Słownik | Literatura | Przepisy | Ankieta |

   Za grzybem -  24 lipiec 2004

| Inne wyprawy |

Galeria foto

    Z uwagi na brak grzybów w pobliżu mojej siedziby postanowiłem czasowo wyemigrować w odleglejsze rejony, tak jak to czynili nasi przodkowie. Tylko, że oni emigrowali za chlebem, a ja za grzybem.
Dotychczasowi towarzysze moich grzybowych wypadów nie wyrazili zainteresowania tym pomysłem, tłumacząc się panującym upałem i trudami związanymi z poszukiwaniem grzybów na górskich zboczach.
Nie zrażony tym faktem postanowiłem pojechać jednoosobowo.
Wybór miejsca penetracji padł na Beskid Wyspowy, a konkretnie górę Jasień ( 1062 m).
Jak postanowiłem tak zrobiłem.
Skoro świt wyruszyłem z Krakowa przez Mszanę Dolną i Górną do miejscowości Biały .
Tam obok przystanku pozostawiłem samochód i szlakiem zielonym udałem się w pierwszej kolejności na Polanę Wały.
Przy wejściu na szlak mogłem podziwiać górski potok , pięknie wyglądający w porannym słońcu . Jeszcze tylko ostatni rzut oka na samochód pozostawiony przy przestanku PKS (ciekawe czy go jeszcze zobaczę i w jakim stanie?)
Droga dość stromo pnie się w górę , ale jak widać nie jest tak źle skoro docierają tutaj również samochody.
Szlak jest wyjątkowo dobrze oznakowany jak również wyjątkowo błotnisty. Błoto mi nie przeszkadza, bo przecież grzyby lubią wilgoć i ciepło, a tego akurat obecnie nie brakuje. Są pierwsze grzyby choć nie takie jakich oczekiwałem.
Po niecałej godzinie mozolnego brodzenia w błocie dochodzę do studenckiej bazy namiotowej na Polanie Wały
Po krótkim odpoczynku wyruszam w dalsza drogę , aby po 30minutach osiągnąć szczyt Jasienia
Pomimo usilnych starań nie udaje mi się osiągnąć celu mojej wyprawy tj. taaaaakich grzybów Oczywiście znajduję grzyby , ale nie takie.
Pozostawione przez poprzedników ślady wskazują na to ,że trafiają się jednak dorodne okazy chociaż “cokolwiek naruszone
Z uwagi na niepewną pogodę, szybkie ognisko, szybka kiełbasa, podziwianie widoków i powrót.
Na szczęście samochód czekał na mnie w nienaruszonym stanie i mogłem spokojnie wracać do domu.
Humor cokolwiek popsuł mi widok dużej ilości okolicznych mieszkańców oferujących obok szosy do sprzedaży grzyby. Głównie kozaki czerwone , prawdziwki i kurki .
Zachwiało to bowiem moje przekonanie że grzybów nie ma .
Grzyby są , tylko trzeba wiedzieć gdzie ich szukać .

PS.
Na otarcie łez w drodze powrotnej znalazłem kilkanaście kurek.

Wacław nr. 105 na liście członków klubu Darz Grzyb
Inne relacje Wacława: |2 dni z życia grzybiarza | Krótka wyprawa z krótkiej wyprawy | Apetyt rośnie w miarę jedzenia | Inauguracja sezonu |

Uwaga autora serwisu: Prosiłbym innych członków klubu Darz Grzyb i sympatyków klubu o podobne relacje z swoich wypraw... jestem w stanie zamieścić wszystkie nadesłane relacje i zdjęcia.
Zenit autor serwisu www.NaGrzyby.pl